niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 010


Była sobota rano. Nie mogłam spać, co było w moim przypadku dziwne, ponieważ lubię sobie pospać tak do południa. Z czołgałam się z łóżka, założyłam kapcie i ruszyłam w stronę drzwi, aby pójść do łazienki. W całym domu było bardzo cicho, co mnie zdziwiło, ale po chwili pomyślałam, że wszyscy mogą jeszcze spać. Weszłam do toalety ogarnęłam się trochę, ale nie przebrałam z piżamy. Kiedy poranną toaletę miałam już za sobą poszłam do kuchni. W trakcie kiedy zmierzałam w jej kierunku, uświadomiłam sobie, że w pokoju nie było Liama. Weszłam do kuchni, tam też nikogo nie było. Był tylko włączony telewizor. Zaczęłam robić sobie kakao, ale najpierw poszłam wyłączyć TV. Kiedy podeszłam do kanapy, która stała przed nim zauważyłam leżącego Liama. Byłam zdziwiona, dlaczego leży tu, a nie w pokoju.
-Liam, czemu tu leżysz? – zapytałam
-Nie chciałem ci przeszkadzać. – usłyszałam z ust ukochanego
-Ale niby w czym? – zadałam kolejne pytanie.
-Tak słodko spałaś i nie chciałem cię obudzić. Przyszedłem obejrzeć bajki.
-Oj Liam, Liam. – odpowiedziałam idąc do aneksu kuchennego, aby zrobić kakao. – Chcesz kakao? Bo robię. – zapytałam.
-Chętnie.
Przygotowywałam mleko, żeby było gorące, ale do głowy przyszła mi myśl, że czemu Liam wstał tak wcześnie i czemu siedzi sam? Przecież on musiał na pewno kogoś obudzić. Sam nie lubi raczej przesiadywać.
-Liam, a gdzie jest reszta załogi?
-Już wstali i poszli na zakupy, żeby zrobić coś na śniadanie.
-A ty nie poszedłeś z nimi? Dlaczego? – dopytywałam
-Bo chciałem zostać z tobą.
Kakao było już gotowe. Ale ja nadal pytałam o szczegóły.
-Czyli tylko ja wstałam tak późno? Myślałam, że jeszcze wszyscy śpią.
-Oj Danielle. Nie baw się już w detektywa Monka tylko chodź tu do mnie. – powiedział misiek
Posłuchałam mojego ukochanego. Podałam mu kakao i usiadłam obok niego. Wtuliłam się w jego tors i oglądałam razem z nim bajki Disneya.  Była 9, za oknem było widać piękną ciepłą pogodę. Opuściłam na chwilę Liama i poszłam się ubrać. Weszłam do pokoju, wyjęłam z szafy nowe ciuchy, które kupiła mi mama. Założyłam niebieski, szeroki T-shirt z flagą Anglii i żółte spodenki . Do tego wzięłam swoje ulubione niebieskie trampki.  Poszłam do Liama, który oglądał kolejną bajkę, która leciała w TV.
-Ej, Liam wstawaj, idziemy na spacer. – poinformowałam kochanego chłopaka
-Na jaki spacer? – pytał
-Romantyczny. – śmiałam się
-A to chyba , że tak to już idę.  – szybko wstał wyłączył TV, ubrał buty – Już jestem gotowy.
-Więc idziemy. Ale chłopaki to mają swoje klucze? – zapytałam na wszelki wypadek.
-Tak, mają. Loui wziął zapasowe.
-A to dobrze, możemy iść.  – odpowiedziałam.
Przed wyjściem jeszcze napisaliśmy kartkę gdzie się znajdujemy, żeby się nie martwili jak wrócą. Wyszliśmy z domu, pogoda jak już wspomniałam wcześniej była wspaniała. Nie było widać, żadnej ciemnej chmurki, z której mogłaby spać jedna kropla deszczu. Ja nie znałam za bardzo okolicy, w której znajdowało się jezioro, ale Liam mniej więcej tak. Często tu przyjeżdżali z chłopakami i zapamiętał kilka tras.
-Danielle , może chcesz zobaczyć tutejsze miasteczko? – zapytał mnie misiek
-Chętnie. Pozwiedzam trochę.
-Więc chodźmy. Jest nie duże, ale bardzo ładne. Na pewno ci się spodoba.
Szliśmy  leśną drużką. Oddychaliśmy świeżym powietrzem. Trzymaliśmy się za ręce. Spacer miał prawdziwą nutę romantyzmu. Nie myślałam, że tak może być naprawdę. Szliśmy w chwili ciszy, lecz Liam zaraz ją przerwał.
-Kochanie. Kochasz mnie jeszcze, chociaż trochę? – zapytał zatroskany, a mi od razu pokazał się banan na twarzy.
-Ha, ha, ha. Liaam oczywiście, że tak i to nawet bardziej niż trochę. – odpowiedziałam śmiejąc się
-Naprawdę? Bo ja cię bardzo !
-Ja to wiem skarbie.
-KOCHAM CIĘ DANIELLE ! – wykrzyczał  na cały głos
-Cicho Liam. Wypłoszysz zwierzęta. – śmiałam się.
-One niech też wiedzą, że cię kocham, a co?! – powiedział i wziął mnie na ręce i zaczął kręcić jak na karuzeli.
-Oj przestań już. – rozkazałam. – Miło jest, ale daj spokój bo jestem ciężka i stracisz siły, żeby dojść do miasteczka.
-Nie prawda. Ciebie powinienem nosić codziennie. – jego odpowiedź mnie zaskoczyła
-Ale za co? – zapytałam dyskretnie
-Za to, że jesteś, za to że mnie tak bardzo kochasz, za to, że przy tobie czuję się dobrze, za to, że mnie nie opuszczasz w złych chwilach, w ogóle to za wszystko. – wymieniał
-Oj przesadzasz chyba. Ale z jednym się zgodzę. Bardzo cię kocham, najbardziej na świecie.
-A dasz mi buziaka? – zapytał słodkim głosikiem
-Tobie, zawsze. – odpowiedziałam i pocałowałam ukochanego. 
Po naszej chwili czułości ruszyliśmy dalej w drogę. Minęło 15 minut, a my już byliśmy w tym przepięknym miejscu, które nazywało się Bristol.  
-Jak tu pięknie.  – powiedziałam do Liama
-Prawda?  Jest tu wiele fajnych rzeczy, np. takich jak przepłynięcie się statkiem po rzece Avon.
-Tak? A może się przepłyniemy? – zapytałam partnera
-Z tobą wszędzie.
Poszliśmy do portu, aby kupić bilety na ‘’rejs”. Dowiedzieliśmy się, że będziemy płynąć wikingiem. Statek miał być gotowy za 10 minut. Byłam podekscytowana, że będę płynąc statkiem, bo w prawdzie mówiąc jeszcze nigdy nie płynęłam tym rodzajem transportu, zawsze jakąś łódką lub kajakiem z Pattie, dla rozrywki.
Upłynęło 10 minut, a kapitan statku dał znać, że będziemy zaraz odpływać.  Weszliśmy na pokład statku, stanęliśmy przy burcie, wtuliliśmy się w siebie, popatrzyliśmy w dal, a statek ruszył do przodu. Wypłynęliśmy z zatoki na rzekę, widoki były prześliczne. Z pokładu było widać całe miasteczko.
-I jak podoba ci się? – zapytał mnie Liam
-Bardzo.  Szkoda, że nie znałam tego miejsca wcześniej.
Nasz rejs trwał pół godziny, ale było warto zobaczyć te piękne widoki itp. Była już 11. Postanowiliśmy wrócić do domu.
*Tymczasem w domku letniskowym
-No otwieraj Louu! – mówił Zayn do marchewkowego potwora
-No już , już. Proszę, wchodźcie. – powiedział Lou, który otworzył drzwi do domu.
-Heeej! Już wróciliśmy. – krzyczał Niall – Hallo gdzie jesteście?
-Niall, chyba ich nie ma. Zostawili kartkę. – powiedział Zayn i zaczął czytać. – „Hej! Poszliśmy na spacer. Powinniśmy wrócić na południe. Jak coś to dzwońcie. Danielle & Liam xx (; ”
-Czyli nie ma się co martwić. To co jemy? – powiedział i zarazem zapytał Niall.
-Nie wiem, ale myślę, że po Liamie, dobrze gotują dziewczyny. – powiedział Harry zwracając się do Emm i Patt.
-Ha , ha ;) Haroldzie, mamy to rozumieć jako żart? – zapytała Emmily
-Absolutnie nie. Ja mówię, poważnie.
-Dziewczyny zlitujcie się. Ja jestem głodny. Proszę ! – wypowiedział się na ten temat Niall
-Dobrze już dobrze. – odpowiedziała Pattie, która razem z Emm zabrała się do szykowania tak jakby drugiego śniadania dla chłopców.
*Spacer Liama & Danielle.
-Łoj Boże, łoj.  – wymówiłam te słowa sama nie wiem czemu.
-Bu, ha, ha , ha !  - wybuchnął śmiechem Liam.
-Co się śmiejesz? Wiesz jak mnie nogi bolą. – tłumaczyłam.
-Już jest niedaleko. – pocieszał
-No ja mam taką nadzieję, bo już padam na twarz.
-Ok. Wskakuj na barana. – powiedział misiek
-Oj Payne, Payne. Nie wygłupiaj się.
-No wskakuj, póki propozycja jest aktualna. – nie dawał za wygraną
-No dobra, ale jak będzie ci ciężko to mów mi od razu.
-Dobrze, dobrze pani profesor. – mówił Liam biorąc mnie na swe plecy – barana.
Do domku nie było strasznie daleko, tylko jakiś kilometr – no niby nie daleko, ale tak się tylko wydaje.  Liam niósł mnie dzielnie, przeniósł mnie już pół kilometra. Mówiłam mu, żeby już mnie puścił, lecz on chciał pokazać , że jest silny. Kiedy ujrzeliśmy skrawek naszego domku letniskowego rzekłam pocieszając mego nosiciela.
-Już jesteśmy w domu, tylko jeszcze dwa kroki.
-Wytrzymam nie jesteś taka bardzo ciężka, ale i tak w zamian oferujesz mi masarz.
-Dobrze. Umowa stoi.
Doszliśmy pod drzwi domku, otworzyłam je nogą, a jeszcze przed tym umówiliśmy się razem z Liamem, że zrobimy dobre wejście. Kiedy drzwi stanęły przed nami otworem my wbiegliśmy do domu jak opętani i zaczęliśmy krzyczeć. Domek był tak zbudowany, że wchodziło się od razu do kuchni, w której nikogo nie było. Zaczęliśmy latać po całej powierzchni kuchni i krzyczeć o pomoc. Wtedy z pokoi wszyscy szybko wylecieli i spanikowani wbiegli do kuchni.
-Co się tu dzieje? – zapytał zdenerwowany Zayn.
-Hahahaha!  - nie powstrzymałam się z partnerem i wybuchłam śmiechem
-Czemu się śmiejecie. Przecież przed chwilą krzyczeliście o pomoc. – mówił zdezorientowany Harry
-Znając Danielle, chciała zrobić dobre wejście i nas przestraszyć i wciągnęła w to Liama. – powiedziała moja przyjaciółka
-Oj Pattie widzę , że ty mnie bardzo dobrze znasz. – zaśmiałam się.
-No sory, ale po tylu latach przebywania z tobą to już mnie chyba nic nie zaskoczy. – odpowiedziała Patt.
Kiedy wszystkim opadły emocje, po naszym wejściu usiedliśmy razem i zaczęliśmy rozmawiać. Ja oczywiście musiałam opowiedzieć jak mi się płynęło statkiem, ponieważ nie wytrzymałabym, gdybym się nie wygadała o takiej przygodzie. Natomiast Liam zaczął opowiadać o tym jak ja powiedziałam „Łoj Boże, łoj” i jak musiał mnie nieść do domu, ale na szczęście nie mówił, że mu się to nie podobało.  Wybiła godzina 12:30, postanowiliśmy, że pójdziemy się pokąpać w jeziorze. Dzień był naprawdę gorący i każdy był za tym, żeby się trochę ochłodzić.
-A możemy zaprosić Eleanorę  i Claudię ? – zapytał Lou
-Właśnie. -  Dopowiedział Niall.
-Jasne, ja nie mam nic przeciwko temu. – powiedziała Patt
-Ja także.  – dodała Emm.
-A ty Danielle? – zapytał milutko Niall
-Też, też. Przecież wam też się należy odrobina szczęścia, a poza tym one mi nic nie przeszkadzają dla waszej wiadomości. – powiedziałam zwracając wzrok na Zayna, Harrego i Liama.
-Dzięki. – wykrzyknęli obaj i pobiegli po dziewczyny.
My zaczęliśmy szykować rzeczy, które będą potrzebne na plaży. Każdy zajął się czymś innym. Liam robił kanapki i inne przekąski, Zayn oraz Harry zaczęli pakować piłkę, materace itd. , a ja razem z dziewczynami pakowałam ręczniki i koce. Z tym wszystkim zeszło nam dobre pół godziny. Kiedy wszystko mieliśmy naszykowane poszliśmy się przebrać w stroje kąpielowe. Na ten czas chłopaki zdążyli wrócić z dziewczynami, które już były gotowe do opalania i kąpania się.  Eleanor i Claudia musiały poczekać parę minut na całą naszą ferajnę, bo w końcu ośmioro ludzi nie wejdzie na raz do łazienki i nie zacznie się przebierać. Poza tym nie zmieściło by się ich aż tyle.
-Już jesteśmy gotowi.
-Więc kierunek jezioro.
Padały okrzyki jak na wyjeździe harcerskim. Rozłożyliśmy koce i wskoczyliśmy do wody wszyscy na raz ile nas było czyli 10 osób. Po naszym wskoku, można by powiedzieć, że około 1000 litrów wody się wylało ze zbiornika wodnego. Zaczęliśmy się pluskać i robić różne wariacie i popisy wodne, jakie kto umiał.  I w taki oto sposób na plaży zeszło nam około 5 godzin. Lecz było warto, świetnie się bawiliśmy. Po powrocie do domu, dziewczyny, czyli El i Clo zostały jeszcze u nas. Wysuszyliśmy się i znów zaczęły się obrady okrągłego stołu.
-Więc jakie plany na ten wieczór? – zapytał Zayn
-Może tak jakieś party? – zaproponowałam
-Oh, Danielle. Widzę, że czytasz w moich myślach – powiedział do mnie Zayn
-Może to jakaś telepatia. – zaśmiałam się
-Więc co idziemy? – zapytał Zayn  wszystkich.
-Ja bym się tak chętnie wybrał. Już dawno nie byłem na żadnej dyskotece.
-Ja też. Ale jest pytanie Lou, czy jest tu gdzieś w okolicy jakiś club? – zapytał Niall
-No oczywiście, że jest w Bristol. – odpowiedział Louis
-To świetnie. Tylko mamy jechać wszyscy, a nie.  – powiedział Harry
-Sorry, ale my, czyli ja i Clo nie możemy. Wybaczcie. – powiedziała El
-Dlaczego? – zapytał smutnym głosem Loui
-Gdybyśmy wiedziały wcześniej inaczej byśmy to zorganizowały, ale tak to już nic nie możemy zrobić. – tłumaczyła Clo
-Nie możemy, ponieważ jedziemy odwieźć naszego kuzyna na lotnisko.
-Nic mówi się trudno. Po prostu innym razem. – powiedział Niall
Dziewczyny musiały już iść, Niall i Lou nie odprowadzali ich, ponieważ one stwierdziły, że dojdą same, ażeby chłopaki się szykowali, na wyjście. Oczywiście pożyczyły nam dobrej zabawy. Była już 18. Wszyscy zaczęliśmy się szykować. Oczywiście chłopaki wyszykowali się szybciej niż ja i dziewczyny, ale był w śród nich jeden wyjątek, Zayn. On zawsze lubił siedzieć godzinami przed lustrem i układać swoje włosy choć miał je najkrótsze ze wszystkich chłopaków.
-No dziewczyny jesteście już gotowe? – pytali nas chłopcy.
-Jeszcze 5 minut. – tak brzmiała odpowiedź nas wszystkich + Zayn.
Wreszcie wybiła godzina 19. Każdy był wystrojony i naszykowany w całości. Wyszliśmy z domu, zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy do Bristolu. Podczas podróży jak znając życie, oczywiście było bardzo wesoło.  Dojechaliśmy na miejsce gdzie znajdował się club. Na całe szczęście był dziś czynny.  Weszliśmy do środka, a tam już impreza trwała. Z początku byliśmy nieco sztywni, jak to zawsze bywa, ale już po chwili rozluźniliśmy się i wszyscy zaczęliśmy tańczyć w kółku, ponieważ nie chcieliśmy zostawić samego Nialla i Louisa. Kiedy wszyscy się rozbujaliśmy każdy chłopak oprócz marchewkowego potwora i blondyna wziął swoją partnerkę w obroty. Liam jest bardzo dobrym tancerzem, hulałam z nim na parkiecie jak nigdy dotąd. Porozmawiałam z Liamem i postanowiłam, że pójdę i zatańczę z Niallem i Louisem, żeby im nie było przykro, lecz oni bawili się świetnie we dwóch. Obok nich zaraz pojawiło się pełno dziewczyn i impreza trwała. Na zegarze wybiła 22. Podeszłam do Pattie i Emmily i powiedziałam.
-No dziewczyny trzeba by poruszyć ten budynek, bo jakoś tak trochę ponuro.
-Z tobą Dani zawsze. – odpowiedziała znająca mnie bardzo dobrze Patt.
-Okey, dziewczyny wy dajecie czadu, a ja popatrzę na was.
-Oj tańczysz z nami. – powiedziałam
-Nie, nie, Muszę odpocząć trochę.
-Dobra jak chcesz potem się do nas przyłączysz. – rzekła Patt.
Ja i moja przyjaciółka na początek poszłyśmy do DJ, żeby puścił jakiś fajny szybki kawałek, a potem stanęłyśmy na środku parkietu i czekałyśmy jak zagra muzyka. Podczas czekania zauważyłyśmy jak Emm zwoływała chłopaków na środek. Muzyka zaczęła grać, a my z pat dawałyśmy czadu. Oby dwie kochałyśmy tańczyć i miałyśmy to we krwi po naszych rodzicach. Kiedy wywijałyśmy na parkiecie ludzie zaczęli się zbierać wokół nas, a nasza ferajna cała podeszła do nas i zaczęła razem z nami odprawiać dzikie tańce. Już po chwili cała sala się dobrze bawiła.
-Danielle. Jeszcze nie znałem cię od tej strony. – rzekł Liam
-Po to się jest właśnie razem, żeby się lepiej poznawać. – odpowiedziałam
-Właśnie Pattie, ja ciebie tak samo. – powiedział Zayn
-Wiedziałam, że będziecie zaskoczeni Pattie i Danielle. One naprawdę potrafią być spontaniczne. – dodała Emm
Cała impreza już do końca była jednym słowem zajebista. A jeszcze fajniejsza się stawała z jednego powody. Może jest on głupi, ale i mądry. Żaden z chłopaków nie wziął alkoholu do ust. Ten fakt cieszył wszystkie dziewczyny, czyli mnie Emm i Patt.
Kiedy wybiła godzina 2 w nocy, postanowiliśmy wrócić do domu, nie mieliśmy już siły, żeby wywijać na parkiecie. Do domu zajechaliśmy na około godzinę 3, nie jechaliśmy zbyt szybko.  Po wejściu do domku, każdy poszedł do swojego pokoju, rzucił się na łóżko i usnął jak niemowlę. 
_________________________________________________________________
Sorry, jak będą jakieś błędy ortograficzne lub coś w tym stylu, ale pisałam na szybko ten rozdział. Mam nadzieje, że nie jest najgorszy. I prosiłabym o komentarze...Bo nie wiem czy te opowiadania są dobre i czy wgl. się wam podobają, a jak napiszecie parę słów, nawet złych to to mnie zmotywuje i się poprawię w błędach, które popełniam w pisaniu. Z góry dzięki. 

Pozdrawiam Kasia xx ;*

1 komentarz: