piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział 013


*Oczami Danielle

Był ranek. Obudziły mnie promienie słońca, które wpadały przez okno do wnętrza pokoju, w którym byłam tylko ja i meble.
-Ojej jaki tu porządek. – zdążyłam zauważyć. – Matko jest już 10:15. Przecież muszę się spakować. – mówiłam zdenerwowana. Wyszłam z pokoju, załatwiłam poranną toaletę i poszłam do kuchni, w której ujrzałam całą ferajnę.
-Hej wam! Co wy już nie śpicie? – zapytałam z lekkim zdziwieniem
-No tak wyszło, że już tak od dobrych 3 godzin. – odpowiedział mi jedzący marchewkę Lou
-No przez ten czas zdążyliśmy spakować wszystkie swoje rzeczy. – odpowiedziała Emm
-Aha, czyli wy już jesteście tylko ja jeszcze zostałam? Spoko. Więc wszyscy mi pomożecie. – zaśmiałam się
-Nie musimy. – powiedział Liam
-Jak nie jak tam. – ciągnęłam
-Bo ja już cię spakowałem kochanie.
-Żartujesz sobie tak?
-Nie…Czemu niby
-Ej on naprawdę spakował moje rzeczy? – dopytywałam niewiarygodnie
-Tak. Ja mu nawet trochę pomagałem. – powiedział Niall, który wcinał pomarańcze, które Liam mu podjadał, ponieważ je kochał
-Dziękuje ci kochanie. – powiedziałam i podbiegłam do niego, żeby dać mu mocnego buziaka. – Jesteś kochany!
-No widzisz Danielle jak ci dobrze. – mówiła Patt – Ja to musiałam jeszcze po Zaynie sprzątać jak przyszedł mi pomóc.
-Oj nie narzekaj. – mówił Zayn – Wesoło chociaż było.
-Też prawda.. – odpowiedziała Patt
-Ej wy tu tak gadacie jak było i wg , ale mi to już nikt nie raczy podziękować. – wtrącił oburzony Niall
-Oj wybacz! – powiedziałam i podeszłam do niego. – Dziękuje ci mój dobry przyjacielu, że zostawiłeś mi pamiątkę w moich ubraniach po sobie.
-Jaką zaś pamiątkę? – mówił zdezorientowany blondynek
-Okruszki po krakersach.
-Ej skąd wiedziałaś? – dopytywał
-Ponieważ poczułam ich zapach w pokoju.
-Osz ty sprytna bestio. Nie wiedziałem, że z ciebie taki detektyw.
-No widzisz, jeszcze mnie tak dobrze nie znasz.
-Yyy, Ok. Danielle nie kończ zostawmy to sobie na inne dni okey? – powiedział Liam
-Ha, ha. Spoko kocie. Ale mam do ciebie jedną prośbę. – zwróciłam się do niego czule
-Śniadanie jest na ladzie w kuchni, specjalnie zostawiłem porcję dla ciebie. – wyprzedził odpowiedzią moje pytanie
-Dzięki, że tak o mnie dbasz.
-Ej dobra zakochańce. Ja wychodzę bo umówiłem się z Eleanor. – powiedział Loui
-I ja także wychodzę, umówiłem się z Clo. – powiedział Niall
-Ok. tylko nie siedźcie za długo bo będziemy jechać.  – powiedział Zayn
-Dobra, dobra . – odpowiedzieli mu obaj
Chłopcy wyszli, a u nas nagle zaczęło się galimatias. Liam, Zayn i Harry zaczęli bić się na poduszki. Ja pobiegłam od razu po aparat, ponieważ musiałam to uwiecznić. Wyglądali jak jakieś pingwiny bijące się o rybę.
-Ałaaa. Zayn, bądź dla mnie delikatny. – powiedział Liam
-Przepraszam kochanie, chciałem mocniej. – odpowiedział mulat
-Tak wiem, że czasem się zapominasz, ale nie rób tego więcej dobrze?
-Dobrze, dobrze.
-Ej dziewczyny co nie przyłączacie się? – zapytał loczek
-Hmm. My raczej zrobimy coś innego. – powiedziała Patt kierując wzrok na mnie a potem na Emmily, a potem jeszcze na jezioro. Od razu wiedziałam o co jej chodzi. Wybiegłyśmy wszystkie trzy na dwór. Chłopaki nie wiedzieli o co nam wg chodzi. My biegłyśmy jak opętane w stronę wody. W końcu nadszedł ten moment. Wszystkie trzy wskoczyłyśmy na hura do jeziora. Ja oczywiście byłam najbardziej widowiskowa, ponieważ byłam w piżamie, ale to szczegół.
-Dziewczyny ! Opętało was coś? – mówił śmiejąc się z nas Zayn
-Nas? Zayn kotku wg. – mówiła Patt
-Właśnie. Nie musicie się o nic martwić. – dopowiedziała Emm
-Ok. koniec tego gadania, wskakujcie do wody, a nie będziecie nam tu marudzić jak stare babcie. – rozkazałam
-No to chłopaki na trzy, czte-i-ry! – wykrzyknął Liam, który był pierwszy za tym, żeby wskoczyć.
-Aaa! Jaka ta woda jest zimna, O rany boskie. – usłyszałyśmy głos Zayna
-Zayn, nie bój się to tylko woda. Ona cię nie zeżrę. – uspakajała go Patt
-Tak wiem, przy tobie to mi nic nie grozi, bynajmniej w wodzie. – mówił Zayn
-Tak Zayn dokładnie jak mi przy Dani, kiedy łyżki są w pobliżu. – powiedział Liam
-Ha, ha. A ty loczek czego się boisz? – zapytałam Harrego.
-A nie będę zdradzał. Pogadamy o tym kiedy indziej. – odpowiedział mi
-Szkoda, że nie ma chłopaków. – powiedział smutno Zayn
-No, z nimi byłoby jeszcze fajniej. – dodał Liam
-No faktycznie, ale musieli się pożegnać z dziewczynami, bo gdyby tego nie zrobili to to wtedy byłoby chamskie. – powiedział loczek
-Ej, loczek ty to naprawdę jak nie pijesz to myślisz. – stwierdziłam
-Tak wiem, mówiłaś mi to już wczoraj.
-Pamiętam, pamiętam. – odpowiedziałam i zaczęłam bitwe na pluskanie. Oczywiście od razu wszyscy się przyłączyli, nikt nie chciał ominąć tak zacnej wojny. To by było kary godne.
W wodzie spędziliśmy dobre 30 min.  Ja postanowiłam wyjść i się ogarnąć, bo dosyć, że piżamę miałam całą mokrą. Co ja mówię tylko o piżamie, cała ja byłam mokra. Poszłam do domu się wysuszyć, ale nie tylko ja bo reszta także postanowiła wrócić.
-Liam, zostawiłeś mi może jakieś ciuchu, żebym mogła się ubrać? – zapytałam kiedy wyszłam z łazienki
-Tak są w szafce na górnej półce. – odpowiedział
-Aha. Dzięki.
Byłam bardzo ciekawa jakie ubrania zostawił mi mój ukochany. Z początku myślałam, że może zostawił mi jakieś moje najgorsze ciuchy i trampki. Lecz ja się myliłam, kiedy otworzyłam szafę zobaczyłam tam wiszącą moją czerwoną sukienkę + buty na koturnach.  Byłam zszokowana, ponieważ nie sądziłam, że Liam może mieć tak dobry gust.
-Jezu on jest świetny. Boże kocham go! . – mówiłam patrząc na ciuchy. – Wiedział jak chciałabym się ubrać i zostawił mi nowe ciuchy i jednym słowem najładniejsze. Jak ja mogłam w niego wątpić. – zastanawiałam się. Kiedy ocknęłam się z zauroczenia szybko się ubrałam poszłam do łazienki, zrobiłam lekki make up i uczesałam włosy. Kiedy byłam gotowa wkroczyłam do pokoju Louisa, gdzie wszyscy się znajdowali.
-I jak wyglądam? – zapytałam siedzących
-Wow! Bombowo! – usłyszałam od Louisa, który już wrócił z Niallem od dizewczyn
-Świetnie. Gdzie kupiłaś tą kieckę. Do twarzy ci w niej i jeszcze ten czerwony. – powiedziała Emm
-Dzięki. Cieszę się, że wam się podoba, ale musze wam coś powiedzieć.
-Mam nadzieję, że nic strasznego. – powiedział Zayn
-Nie nie. Chciałam wam powiedzieć… - i tu przerwał mi głos Nialla, który wchodził do pokoju
-O Jezu ! Danielle jak ty…jak ty czadowo wyglądasz, ale laska z ciebie.
-Ej, ej, Niall, nie pozwalaj sobie. – powiedział Liam
-Liam przestań. Nie lubię zazdrośników –rzekłam. – Więc chciałam wam powiedzieć, że te ciuchy to wybrał mi Liam. – nagle wszyscy zrobili oczy jak 5 zeta i twarze mieli jak w stylu WTF?! – No też byłam zdziwiona, że mój chłopak ma taki gust, ale jednak.
-Oj przestań już mnie tak chwalić. Po prostu jeszcze cię w tym nie widziałem, a spodobała mi się ta sukienkę i pomyślałem, że będziesz w niej szałowo wyglądać.
-Dziękuje kochanie.
Na zegarku wybiła już 14. Byłam trochę w skoku jak ten czas szybko leci. Dopiero była 10 jak wstałam, a tu minęły już 4 godziny jak zdążyłam zjeść śniadanie, wykąpać się w jeziorze, ubrać, uczesać, umalować itd.
-Ej szykować się, bo będziemy jechać o 14:30. – poinformował Lois.
-Oj to czekaj, czekaj. – zawołał Liam, który podszedł do mnie i zaczął mnie całować. Nasz pocałunek trwał dłuższą chwilę. No , ale wkońcu Liam ten mój szalony wariat przestał.
-No to ja już jestem gotowy. – rzekł od ans
-Tak fajnie Liam, ale jeszcze trzeba włożyć walizki do samochodu.
Wszyscy się zebraliśmy spakowaliśmy się do samochodu posprzątaliśmy trochę w domku, zamknęliśmy drzwi, pożegnaliśmy się z cudownym jeziorem i dojechaliśmy. Trochę nam było żal opuszczać to piękne miejsce, ale nic nie może przecież wiecznie trwać. Podczas naszej podróży jak zwykle było wesoło i czule. Louis zaczął opowiadać o El, ale zdołaliśmy go uciszyć. Wiedzieliśmy, że jest nią zafascynowany no ale bez przesady. Niall zaczął puszczać bąki, a my musieliśmy stanąć i wywietrzyć samochód, ponieważ nie mogliśmy wytrzymać tego zapachu. Minęło dwie i pół godziny kiedy dotarliśmy do Londynu. Byliśmy cali i zdrowi i oczywiście zadowoleni z udanego pobytu.
-To na razie chłopcy. Do zobaczenia ! Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. – mówiłam do chłopców, którzy podwieźli mnie pod mój dom
-Na pewno się spotkamy. – powiedział Liam i dał mi buziaka na pożegnanie
-Pa kochanie! – pożegnałam się i weszłam do domu, w którym czekali na mnie moi rodzice.
-cześć Danielle! Nareszcie jesteś – usłyszałam pierwsze słowa rodziców.
-Aż tak się za mną stęskniliście? – zapytałam
-I to jeszcze jak. Wiesz nie było cię ponad tydzień. To trochę długo. – zaśmiał się tata
-Oj tato, tato. Jakbym cię nie znała.  – odpowiedziałam z radością
-No opowiadaj.. jak było? – pytała mamuśka
-Świetnie, pogoda była przepiękna, słońce świeciło cały czas, tylko wczoraj padał deszcz i siedzieliśmy w domu, ale bardzo miło upłynął nam czas. Louis i Niall poznali dziewczyny, nawet fajne.  Mieliśmy ognisko i nawet byliśmy na imprezie w Bristol. Mamo wiesz jakie to jest prześliczne miasto ! Można się zakochać.
-Cieszę się, że miałaś udany tydzień. A Bristol to ja wiem, że jest śliczne i że można się zakochać, bo tam właśnie poznałam twojego tatę.
-Tak to prawda. Była piękna noc, a ty wyszłaś z clubu i wpadłaś na mnie i tak od słowa do słowa. – opowiadał tata
-Dobra tato koniec tych wspomnień… - rozkazałam – co macie do jedzenia? Zgłodniałam trochę.
-Jest Spaghetti albo pizza, nie wiem co wolisz. – powiedziała mama
-Zaraz sobie coś odgrzeję tylko zaniosę na górę te rzeczy.  – powiedziałam kierując się na górę. Weszłam po schodach z moją ciężką walizką, wkroczyłam do pokoju i usiadłam na łóżku. – Matko jakie to ciężkie powiedziałam sama do siebie i zaczęłam rozpakowywać rzeczy, które miały być do prania. Z tym wszystkim zeszło mi około 15 minut. Zeszłam na dół, weszłam do kuchni i odgrzewałam sobie pizze. Kiedy jedzenie miałam już gotowe i chciałam zabrać się do jedzenia wtedy zadzwonił mi telefon. – Kto może do mnie dzwonić? – pomyślałam i nie patrząc kto dzwoni odebrałam. – Słucham powiedziałam do słuchawki.
-No witaj Dani.
-A to ty Patt. Co się stało ? – zapytałam
-Nic się nie stało. Tylko dzwonię, bo nie wiem czy już wiesz, że w niedziele jest u nas festyn.
-No nie wiedziałam. Widzę , że szybka jesteś, dopiero wróciłaś do domu i już wiesz wszystkie newsy.
-A no wiesz, takie wieści szybko się rozchodzą. Ok. muszę kończyć. Papa
-No dzięki za informację. Cześć.
Cieszyłam się, że prezydent miasta zorganizował nam festyn. Co roku odbywa się on po to aby uzbierać pieniądze na chore dzieci, albo na jakieś inne szlachetne cele. Byłam ciekawa na co w tym roku będziemy zbierać.  Kiedy odłożyłam słuchawkę wzięłam się do jedzenia. Pizza była pyszna nie tylko dlatego, że była ogólnie pyszna, ale też dlatego, że miała dużo sera, który uwielbiam. Kiedy zjadłam poszłam do swojego pokoju, żeby odpocząć i posłuchać muzyki w spokoju. Weszłam do pokoju, wyjęłam słuchawki z biurka, jebłam się na łóżko włączyłam muzykę i się relaksowałam.  Podczas mojego lenistwa przyszedł do mnie sms. Był on od Liama.
-Cóż już się stęsknił? – zaśmiałam się sama do siebie
Sms brzmiał tak:
„Witam cię kochanie. Nie wiem czy słyszałaś, ale w niedziele jest u nas festyn. A my prawdopodobnie będziemy grać tam koncert, mam nadzieję, że ze mną pójdziesz. Mam jeszcze jedną nowinę, ale ona już mnie tak bardzo nie zadowala. Przez te całe 4 dni, które trwają do niedzieli będziemy nagrywać płytę i nie wiem czy dam radę się z tobą spotkać. Kocham cię ! Liam xx „
-Widzę, że wszyscy wiedzą wszystko, a ja nie wiem nic. Oj to tylko 4 dni. Musze mu odpisać.
Mój sms brzmiał tak:
„Cześć skarbie. Już słyszałam o tym festynie. No i oczywiście, że pójdę z tobą. A ta druga wiadomość nie jest tak tragiczna, przeżyjemy. A jak będziesz musiał wyjechać za granice na koncert, mnie już tam nie będzie i muszę żyć . Ja ciebie też kocham. Xx”
-Mam nadzieję, że na razie nie będą musieli nigdzie wyjeżdżać. – mówiłam sama do siebie. Już po chwili pogrążyłam się w ciszy i zasłuchałam w muzyce. Minęła ósma wieczór i mnie nagle zwaliło z nóg i usnęłam.

*Oczami Liama (dom One Direction)

-O Danielle mi odpisała. Ciekawe czy nie jest zła, że nie będziemy się widzieć. – mówiłem pod nosem. – O, o w ogóle nie jest tym przejęta, ale to pewnie dlatego, że mnie tak bardzo kocha. – powiedziałem kiedy przeczytałem sms.
-Liaaaam! Gdzie ty jesteś do cholery? – usłyszałem krzyk Louisa.
- U siebie w pokoju. Co się stało?
-A tu jesteś. Musze z tobą pogadać.
-Mam się bać?
-Nie wręcz przeciwnie. Chciałem ci podziękować za tą radę z El.
-Nie ma za co od czego ma się przyjaciół.
-No dzięki, dzięki. Już umówiłem się z nią na niedziele. Idziemy razem.
-Cieszę się. A jak tam Niall z Clo?
-Oni to już są zaawansowani.
-Tak? Nie wiedziałem.
-No tylko martwi mnie jedna rzecz…
-Jaka?
-Bo Clo jest starsza od Nialla, ma 22 lata. I boję się, że ich związek może nie przetrwać przez fanów.
-Miejmy nadzieję, że ułoży się im.
-No ja też tak sądzę. Niall to nasz przyjaciel i ma prawo dosięgnąć szczęścia, przecież to dobry chłopak. To nic, że puszcza bąki, to mu można wybaczyć.
-Ha, ha, ha. Oj Lou, Lou. Szalony jesteś naprawdę.
-Ja też cię kocham kochany Liamie.
-Co tu się robi? – zapytał Zayn, który wszedł bez pukania do mojego pokoju.
-Gada się. A ty byś mógł tak pukać. – odpowiedziałem
-Oj przepraszam, mam wejść jeszcze raz? – pytał Zayn
-Nie musisz. Co robi reszta? – zapytałem
-Siedzi, je i ogląda TV. Może się przyłączycie? Zapraszamy. – zaproponował.
Posłuchaliśmy Zayna i poszliśmy do reszty chłopaków. Zaczęliśmy oglądać różne kabarety, film i bajki. Tak minął nam cały wieczór, aż usnęliśmy.

*Oczami Danielle (u niej w domu)

-O matko. Usnęłam. Która jest godizna? – pytałam sama siebie. Spojrzałam na zegarek była za piętnaście dziewiąta. Postanowiłam pójść wziąć prysznic i położyć się spać. Moje mycie się zajęło mi dosłownie 20 minut.
-Jestem padnięta. Idę spać. – powiedziałam kiedy byłam już wykąpana. – Dzisiejszy dzień był trochę męczący. – wypowiedziałam te słowa i usnęłam. 


_______________________________________________________________________
Jest i 13 rozdział. 13 - niby pechowa, ale mam nadzieję, że w tym przypadku nie.
Myślę, że jest ok. Ale jak coś to pisać, nawet te najgorsze rzeczy, bo to one mogą mnie zmobilizować to kontynuacji i poprawy.  

Pozdrawiam, Kasia ;P

1 komentarz: