czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział 012


I znów kolejny udany wieczór. Wybiła 19, a wszystkie ciekawe filmy i bajki, które mogłyby zainteresować Liama i Louisa się skończyły. Postanowiliśmy zagrać w kalambury. Uwielbiam tą grę, przy niej zawsze można się pośmiać i wgl. Sprawia to dużą frajdę.
-No to co ferajna. Kto zaczyna pierwszy? – zapytała Emm
-A może podzielimy się na grupy? I każda grupa będzie wymyślała jednej osobie z drugiej co ma pokazać? – zaproponował Harold
-O świetny pomysł Haroldzie. Widzisz, jak nie pijesz to myślisz. – wypowiedziałam te słowa oczywiście w przenośni, ponieważ Harry nie jest alkoholikiem, ani nie sięga po tego typu rzeczy.
-Dzięki Dani za tak miłe słowa. – zaśmiał się loczek
-Ok, ok.
-Ej, więc jak się dzielimy? Żeby było sprawiedliwie. – powiedział Dady
-Oj Dady Dady. – powiedział Zayn – może zrobimy tak, że każdy będzie ze swoim partnerem/partnerką?
-Jasne. –powiedział Lou. – Niaaaall gdzie ty się tam podziewasz. Chodź tu kochanie, przecież jesteśmy teraz razem.
-O matko. Jak się cieszę!! – wykrzyknął blondasek na cały dom.
-No już, już. Nie mów tyle, tylko chodź tu do mnie i  mnie przytul. – rozkazał Lou, a Niall oczywiście przybył i spełnił marzenie marchewkowego potwora.
-Ej, no widzisz Liam. Bierz przykład z Nialla. To jest uroczy, miły chłopak. Pocieszy, przytuli, pocałuje jak trzeba. - rzekłam
-Właśnie, właśnie, Zaayn !  - zwróciła się Patt
-I ty to samo Harold . – mówiła Emmily
-Oj Dani, Dani. Ja ciebie też kocham. No i nie gadaj tyle tylko chodź tu do mnie, przytul się, daj buziaka i tak na okrągło. – powiedział Liam
-Ej, no może bez przesady co? – mówiłam kierując się w jego stronę.
-Oj, nie marudź kochanie. – rzekł mój ukochany biorąc mnie na swe kolana.
-No to zaczynamy! – przerwał naszą dyskusję krzyk Louisa
-No więc my pierwsi wymyślamy dla Danielle i Liama. – powiedział Niall
-Spoko. Mi pasuje.  – odpowiedziałam z bananem na ryju.
-No więc prezentujemy. – odpowiedział Tomlinson
Niall i Lou zaczęli wyprawiać jakieś cuda na środku pomieszczenia. Z początku nie wiedziałam o co im chodzi. Pokazywali kogoś z dużym nosem, wielkiego i małego w kapeluszu. No i weź tu dojdź kim oni są. Lecz po chwili namysłu domyśliłam się co to może być i wykrzyknęłam na cały salon.
-To jest Pan Dziobak !
-Jak ty to odgadłaś? – zapytał mnie zdziwiony Liam
-No wiesz, lata praktyki. Ok. teraz my.  – rzekłam ciągnąc za sobą miśka.
-To teraz dla nas wymyślacie? – zapytał Zayn
-No spoko.  – odpowiedział Liam. Już wcześniej ustaliłam z nim co będziemy pokazywać. Miał być to Tabaluga. Nie wiem dlaczego akurat on, ale do głowy przyszła mi pewna scenka : ”Jakubie zrób mi loda.” I z tym oto przypomniał mi się ten mały, zielony, miły i grzeczny smok, który zawsze dawał radę temu bałwanowi.
-Co to jest? – zadawali sami sobie pytania wszyscy, kiedy my graliśmy scenkę pt.”Jakubie zrób mi loda” Nikt nie mógł połapać o co chodzi.  Z racji tego, że uważaliśmy, że to im nic nie wyjaśnia, ani nie przypomina postanowiliśmy dodać im inny wers z bajki. Ale oni nadal nie wiedzieli o co biega.
-No nie wiecie? – zadałam pytanie po dłuższym czasie naszych popisów.
-No nie .. Co to może być? – pytali
-Poddajecie się? – zapytał Liam
-No musicie nam powiedzieć, bo my raczej nie damy rady. – powiedziała Emm.
-No to jest Tabaluga !  - powiedziałam
-Co ? I ja tego nie wiedziałem ? – mówił z niedowierzeniem Loui.
-Właśnie Lou. Też jestem zawiedziony. Zraniłeś moje uczucia. Jak nie mogłeś tego wiedzieć ? I ty Brutusie przeciwko mnie? – lamentował Liam
-Przepraszam cię Liam. Wybaczysz mi to kiedyś? Liam proszę wybacz mi , ja cię kocham!  - wołał Lou
-No nie wiem mój drogi przyjacielu. To za daleko się potoczyło…
-Liam, nie rób mi tego.
-Marny twój los.
-Aha, czyli mnie kochasz !
-Ciebie zawsze ….Ale wiesz nie jesteś na pierwszym miejscu mojej listy ludzi, których kocham …
-Jak to ? A od tyłu?
-Też nie …
-Czyli mnie nie ma w ogóle. Ranisz! .
-Dobra chłopaki przestańcie… Kontynuujemy grę – powiedziałam stanowczo, ponieważ jako jedyna z obecnych dziewczyn miałam trochę władzy nad nimi wszystkimi.
-Dobrze już dobrze. Nie złość się, złość piękności szkodzi … - mówił Lou.
Chłopaki skończyli swoje pogaduchy i znów zaczęliśmy grać. Każda para przychodziła na środek i prezentowała co innego. A to Batmana, Czy Matrixa, albo jeszcze Konia Rafała….Sekundy, minuty, godziny upływały jak potok, szybko i bez poczucia winy.  Zegar wybił nam godzinę 21:34. Byłam już zmęczona i postanowiłam pójść spać.
-Ok. Ja już ferajna idę, bo nie mam siły, a wy tu grajcie. – powiedziałam kierując się do pokoju. Liam za mną nie poszedł, ponieważ chciał jeszcze trochę pograć, a ja nie byłam temu przeciwna, w końcu chłopak nie może być uzależniony od swojej dziewczyny. Weszłam do pokoju wzięłam swoją pidżamę lamę i zmierzyłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam i wróciłam do pokoju. Położyłam się na łóżku wzięłam telefon do ręki i zaczęłam się nim bawić. 

*Oczami Liama

-Ej, może coś tak na ząb? – powiedział Niall kierując wzrok na mnie?
-I co Niallu kochany ja niby mam ci zrobić jakąś przekąskę? – zapytałem
-No gdybyś był tak miły Liam. Ja nie miałbym nic przeciwko.
-No dobrze.. Niech stracę …  - odpowiedziałem i ruszyłem do kuchni. Zacząłem przygotowywać kanapki iż nie chciało mi się robić czegoś więcej, szczerze to też już nie miałem siły. Paczadła kleiły mi się same.
-No to kto teraz idzie pokazywać? – zapytał Harry
-No to może ty Haroldzie? Widzę, że jesteś chętny? – odpowiedział Zayn
Nasza zabawa toczyła się dalej. Te kalambury były bardzo wciągające. Przygotowałem około 12 kanapek i zaniosłem je do salonu.
-Macie tu te kanapki. Smacznego.
-A ty nie jesz z nami? – zapytała mnie Patt
-Nie dzięki, nie jestem głodny. Idę się też położyć, nie mam siły, a jeszcze jutro wyjeżdżamy trzeba się wyspać.
-Ok. To dobranoc Dady!. – wykrzyknęli chórem.
Oczywiście poszedłem najpierw do kibla, żeby obmyć się ze swojego kurzu. Wiedziałem, że Dani nie lubi ludzi nie umytych mówiąc w przenośni. Wykąpałem się i wkroczyłem jak superman do naszego pokoju.
-Witam skarbie!
-No witam, witam. Przyszedłeś mnie sprawdzić  czy śpię? – zapytała nieco szorstko Danielle
-Oczywiście, że nie. Przyszedłem bo też jestem zmęczony. Ale może coś? – zapytałem dyskretnie
-Że co coś? – dopytywała
-No wiesz. Małe tego?
-No nie wiem, nie wiem. – odpowiedziała z uśmiechem, a ja zacząłem ją całować.

*Oczami Louisa

-Ale oni są w sobie zakochani. – mówiłem
-No i to jeszcze jak. – odpowiedział Zayn
-Mam nadzieję, że im się ułoży…Przecież Liam to nasz przyjaciel pragniemy jego szczęścia. – mówił jakoś tak mądrze Niall co do niego nie było za bardzo podobne.
-No ja też mam taką nadzieję, ponieważ Danielle to moja najlepsza przyjaciółka – powiedziała Patt
-A ja im życzę szczęścia, ponieważ kocham ich oboje. – wypowiedziałem
-Popieram Lou, popieram. – powiedział Zayn
-Ok. Nie wiem jak wy, ale ja też idę spać. Jutro czeka nas długi dzień… - powiedział Harry
-My też idziemy…Nie będziemy tu spać na tej twardej kanapie. – odpowiedział Zayn
Wszyscy jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Poszliśmy do swoich pokoi, rozłożyliśmy łóżka i ułożyliśmy się grzecznie spać.

*Oczami Danielle

Lubiłam pocałunki Liama, ale tą falę pocałunków musiałam przerwać. Było ich za dużo jak na jedną minutę.
-Oj Liam. Liam. Przestań już. Nie za dużo tego całowania? Usta ci zsinieją . – zaśmiałam się
-Od ciebie miałyby mi zsinieć? No chyba żartujesz… - powiedział zdecydowanie Liam
-Tak ja wiem, że ty nie chcesz mnie urazić, bo mnie za bardzo kochasz.
-Oj przestań gadać tylko…. Nie może powiem ci tak. Pierdol usta i chodź się całować.
-Liam, nie bluźnij przy dzieciach.  – rzekłam.
-Przy dzieciach?  Danielle chyba nie chcesz mi powiedzieć że..
-E no gdzie tam.. Poza tym kiedy niby?
-Uff. Całe szczęście. Bo wiesz chce być tatą ale jeszcze nie teraz. Trochę za młody jestem …
-No, ale jakby ci się tak trafiło to co byś zrobił?
-Pokochał je tak jak ciebie i je razem wychowywał. Na pewno bym cię nie opuścił w takiej chwili. Przecież to by była część mnie.
-Cieszę się, że tak sądzisz. – wypowiedziałam te słowa i zagłębiłam się głęboko w niebieskie, śliczne oczy Liama. Były jak dwie iskierki, które pałają do życia i chcą, żeby je kochano.
-Danielle, coś się stało? – zapytał mnie ukochany po chwili
-Nie nic, tylko tak się zamyśliłam. – odpowiedziałam
-Aha…No więc mogę na coś liczyć dziś? – dopytywał wciąż Liam
-Może tak, ale pod jednym warunkiem…
-Jakim zaś?
-Że opowiesz mi coś o swojej rodzinie..
-Ale po co? – dopytywał
-Bo chce coś o nich wiedzieć…Ty znasz moich rodziców…Wiesz gdzie mieszkam, praktycznie to wiesz o mnie wszystko, a ja o tobie nic. Jesteśmy ze sobą już 2 miesiące, a ty mi nic o sobie nie powiedziałeś..
-Dobrze..wszystko ci opowiem. Ale błagam nie karz mi zaczynać od moich narodzin.
-No to ci mogę darować, ale wolałabym ze szczegółami..
-Aż tak?
-No wiesz, bez takich, że chodziłeś co 5 minut siusiu i takie tam.
-Ej, a skąd wiedziałaś? – zaśmiał się Liam
-No wiesz, od czegoś u mnie w pokoju leżą te przykurzone encyklopedie. – odpowiedziałam uśmiechem
-A no też prawda. Gdzieś musiałaś to wyczytać. Mam nadzieję, że tylko w twojej encyklopedii są zamieszczone takie informacje o mnie i nigdzie indziej już nie.
-Przyrzekam, że tylko u mnie. Ale ok, koniec tego tematu opowiadaj….
Ułożyliśmy się wygodnie na łóżku i Liam zaczął opowiadać mi o swojej rodzinie. Z tego co słyszałam była ona miłą sympatyczną i gościnną rodziną, ale także wesołą. Liam ma dwie siostry i oby dwie od niego są starsze Ruth (21) i Nicol (23) . Jego rodzice to Collin – tata, a mama – Amie.  Dowiedziałam się także, że był on dwa razy w programie X Fator, z czego za pierwszym razem nie dostał się ponieważ Simon Cowell stwierdził, że nie jest jeszcze gotowy. Ciekawie było słuchać jego opowiadania, a raczej życiorysu, który był dość ciekawy. Dużo w jego życiu się działo za nim nie został gwiazdą i mnie poznał.
-Czyli masz dwie siostry? – zapytałam trochę głupio
-Tak. Zawsze marzyłem o bracie…
-Może jeszcze kiedyś? Nie wiadomo
-Yy. Oj Dani, Dani. Czasem masz poczucie humoru. Ja zawsze marzyłem o bracie, a teraz mam ich czterech. – odpowiedział mi
-Jak to czterech. Nic mi o nich nie wspomniałeś tylko o Ruth i Nicol.
-Mam na myśli Louisa, Nialla, Zayna & Harrego
-Aaa. Haha. Głupia ja, że też nie zrozumiałam.
-Oj nie musisz być od razu głupia wiesz. – stwierdził Liam
-Cieszę się, że mi to wszystko powiedziałeś. Mam nadzieję, że kiedyś poznam twoją rodzinę.
-Na pewno. Jak tylko wrócimy do Londynu to umówię się z nimi na obiad i pójdziemy oboje. Co ty na to?
-No nie wiem. Boje się trochę pokazywać twoim siostrą. Będą zazdrosne o ciebie. – powiedziałam żartem
-Oj tam, oj tam o mnie?
-No wiesz mają cię jednego i to jeszcze takiego przystojnego.
-Uwierz mi, moje siostry nie są takie. Poza tym mają swoich partnerów.
-A czyli mogę być spokojna. – rzekłam
-Jak najbardziej… No ale teraz koniec tych pogaduch, coś mi obiecałaś.
-Pamiętam pamiętam. – odpowiedziałam i przykryłam nas kołdrą. 

*Oczami Liama

Była 3 w nocy kiedy się przebudziłem. Blask księżyca wpadał do pokoju przez okno. Bardzo dobrze widziałem twarz Danielle. Była taka słodka i niewinna. Wyglądała jak u małej dziewczynki. Zacząłem się na nią patrzeć i zacząłem rozmyślać, że jakie miałem szczęście, że ją spotkałem na swojej drodze życia.
-Mhmmm….- usłyszałem mruk Dani.
-Oj, nie chce cię obudzić kochanie. – powiedziałem cichutko pod nosem.
-Mhmmm… - znów usłyszałem tak jakby w odpowiedzi.
-Danielle śpisz? – zapytałem
-Nie kurwa powieki oglądam. – zaczęła się śmiać
-No wiesz, nie chciałem cię obudzić. Przepraszam jeśli to przeze mnie wstałaś.
-Nic się nie stało. I tak znowu zaraz usnę jak małe dziecko. Jestem padnięta.
-Śpij, śpij. Jutro czeka nas ciężki dzień. Powrót do domu, czyli do naszej smutnej rzeczywistości.
-Czemu od razu smutnej? Mi tam się podoba nasze życie. Przecież nie jest smutne, jest kolorowe i jak każde inne ma czasem pod górkę i z górki.
-No wiem, wiem. Tak mi się tylko powiedziało. Śpij już kochanie.
-Ok. Ale jeszcze jedno. Czemu ty nie śpisz?
-Nie wiem sam. Pójdę się czegoś napić i na pewno usnę.
-Okey. – odpowiedziała mi Dani ziewając. Już po chwili zobaczyłem jej śliczną twarz, która spała jak dziecko. Wyszedłem do kuchni napiłem się soku i wróciłem do pokoju. Położyłem się koło mojej ukochanej i kontynuowałem swoje rozmyślenia. Lecz po chwili ja także padłem na łóżko jak zabity. 

__________________________________________________________________
I jest kolejny rozdział. Myślę, że jest good i że przeczytacie te moje wypociny. 
Pisałam go aż 3 dni i sama nie wiem czemu mi to tyle zeszło, ale ważne, że już jest.
Liczę na jakieś komentarze, bo wejść codziennie coraz więcej, ale komentarzy jakoś brak.

Pozdrawiam,
Kasia ;D

1 komentarz: