niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział 018


*Oczami Zayna

Obudził mnie telefon. Dzwoniła Danielle. Nie zdarzyłem odebrać, byłem zbyt zaspany. Spojrzałem na zegarek było dobrze po 11. Odzwoniłem do Dani zapytać co chciała.
-No witaj Danielle. Dzwoniłaś. O co chodzi? – zapytałem
-Dzwoniłam zapytać się czy idziesz odwiedzić Patt w szpitalu. – powiedziała
-Tak. Oczywiście. A już idziemy?
-Nie jeszcze nie. Dopiero tak około 14. Możesz jeszcze spać. Sorry jak cię obudziłam
-Nie nic się nie stało. Nawet dobrze, że miałem pobudkę.
-To się cieszę. Dziś idziecie też nagrywać?
-Nie dziś mamy wolne. Producent wyjechał….A czemu pytasz?
-A bo Bob chciał was poznać i pomyślałam, żeby zrobić ognisko.
-Pogadam z chłopakami i damy ci odpowiedź.
-Ok. Dobra nie przeszkadzam. Na razie .
-Cześć.

*Oczami Liama

-Zayn jeszcze śpi? – zapytałem reszty
-No ja go jeszcze dzisiaj nie widziałem. – odpowiedział Horan
-Może uciekł? – powiedział z ironią Louis
-Nawet nie żartuj Tomlinson – odpowiedziałem
-Oj tam. Dziewczyny wczoraj go wytańcowały to i śpi na pewno. – powiedział Hazza
-Nic, Pójdę go obudzić. Bo jak mamy iść do Pattie do szpitala to niech się naszykuje. – mówiłem
-No to idź. Powodzenia w budzeniu go . – życzył mi Horan
Poszedłem do pokoju Malika. Nawet nie pukałem, ponieważ byłem przekonany, że smacznie sobie śpi.  Ale kiedy zrobiłem dwa kroki w jego pokoju usłyszałem krzyk.
-Liaaam! Nauczyć cię pukać? – wrzasnął zdenerwowany
-Ej Malik wyluzuj. Skąd miałem wiedzieć, że już nie śpisz. Byłem z resztą przekonany, że tak jest.
-No , ale może tak łaska zapukać.
-Ej weź co cie ugryzło?
-Sorry, ale wg myślę o Patt …i o tym co z nami będzie ?
-Zayn, nie wiem, może… nie wiem zrobisz co będziesz chciał. Jesteście teraz na zakręcie, macie kryzys, ale może się pozbieracie i ruszycie dalej.
-Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
-Ok. koniec tej pogawędki chodź na śniadanie. Bo trzeba się przyszykować do szpitala.
-O właśnie. Dzwoniła do mnie Danielle w tej sprawie i pytała się czy dziś pracujemy, bo chciałaby nas zaprosić na ognisko Do siebie, bo jakiś Bob chce nas poznać.
-Danielle dzwoniła…do ciebie…aha. – odpowiedziałam smutnym głosem i wyszedłem z jego pokoju. Byłem wstrząśnięty, ponieważ czułem, że coś jest nie tak. Dani bardzo zbliżyła się do Malika i nie  wiem co mam o tym myśleć. „Może ona coś do niego czuje. „ – przechodziły mi przez głowę takie myśli. „Ale nie przecież ona mnie kocha” – tłumaczyłem sobie. Poszedłem do chłopaków, żeby dokończyć śniadanie.
-No i co wstał? – zapytał mnie Loui
-Tak żyje. Jest cały i zdrów. – odpowiedziałem

*Oczami Danielle

-Mam nadzieję, że chłopaki zechcą przyjść an to ognisko. – mówiłam do mamy
-Na pewno przyjdą. Przecież lubią się bawić. – mówiła mama
-No tak, ale może nie zechcą poznać Boba i Alice ?
-Oj Dani, nie patrz na wszystko od czarnej strony.
-Masz rację mamo. Teraz pójdę do Boba i Alice zapytać się czy przyszli by dzisiaj.
-No idź. Tylko nie siedź długo, bo macie jechać do Patt.
-Dobrze. – odpowiedziałam i wszyłam z domu. Bob i Alice mieszkali naprzeciwko nas, więc znalazłam się u nich lada moment. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła mi Alice
-Cześc Danielle. Miło cię widzieć. – powiedziała
-Cześć Alice. Ciebie również. Dawno u was nie byłam.
-No trochę minęło czasu do szkoły.
-Ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
-Ha ha . Tobie zawsze. Wejdź proszę. – zaprosiła mnie do środka
-Ja tylko an chwilkę. Kiedyś widziałam się z Bobem.
-A tak mówił mi. I gratuluje, że poderwałaś takiego chłopaka.
-Widzę, ze wszystko ci opowiedział. Dzięki.
-No wiesz musiał.
-A ja właśnie w tej sprawie. Bob chciał poznać chłopaków i podejrzewam, że ty teraz też. I chciałam was zaprosić dzisiaj na ognisko u nas w domu o 18.
-A to mieszkacie razem?
-Nie , nie. Tu do nas do mnie i rodziców.
-Aha. Bob dziś też ma wolne więc raczej przyjdziemy.
-Będzie mi bardzo miło. Mam nadzieję, że chłopaki też przyjdą.
-No muszą. W końcu to oni będą tam najważniejsi, jak dla nas.
-A no tak. A ja chciałam jeszcze tobie pogratulować…
-Mi z czego?
-No jak to z czego. Z dzidziusia.
-Dziękuje.
-Dobra ja uciekam. Jak coś to dzwońcie. Ja też będę dzwonić.
-Ok. Do zobaczenia.
Wróciłam do domu. Nie zajęło mi dużo czasu u Alice, ale jednak wybiła już 12:45. Nie wiem kiedy to tak szybko zleciało.
-Mamo byłam u Alice i powiedziała, że przyjdą.
-No widzisz to już masz dwóch pewnych gości.
-Dobra. Ja lecę ogarnąć swój nieład, bo już jest za piętnaście pierwsza, a chłopaki lada moment będą jechać do szpitala.
-No idź, idź.
Poszłam do swojego pokoju i pierwsze co zrobiłam to zadzwoniłam do Liama.
-No witam cię kochana Danielle. – usłyszałam z drugiej strony, byłam zdziwiona, bo to nie był Liam
-Louis?
-Tak to ja…
-A gdzie jest Liam?
-Nie wiem…Gdzieś poszedł.
-A możesz go zawołać, bo chciałam z nim porozmawiać.
-Czyli ze mną nie chcesz. Zapamiętam to sobie.
-Oj Lou, z tobą pogadam wieczorem, jak przyjdziecie.
-Oczywiście, że przyjdziemy.
-Cieszę się, a teraz zawołaj mi Liama, dobrze?
-Już się robi. – powiedział Loui. Czekałam dłuższą chwilę, aż ten postrzelony człowiek go znajdzie. – Nie wiem gdzie jest. Nie ma go. A co mu przekazać?
-Możesz mu powiedzieć, żeby przyszedł dziś z wami, bo ja go bardzo proszę, że go kocham i że…A nie ważne.
-Dobrze.. Szykuj się będziemy u ciebie za pół godziny.
-Ok. – odłożyłam słuchawkę i zaczęłam się szykować. Ogólnie to nie lubiłam tego robić, ale jak już trzeba było to trzeba. Szybko zadziałam na siebie koszulkę w paski i pomarańczowe rurki oraz czarne balerinki. Poszłam do łazienki umyłam swoją zacną twarz i uczesałam włosy w kucyk.  Zeszłam na dół i tam już otrzymałam informację od mamy, ze chłopcy Czekaja przed domem. Wyszłam z domu i zaczęłam się witać.
-Cześć chłopaki! – wykrzyczałam
-Cześć Danielle ! – usłyszałam jeden zgrany chór.
Podbiegłam do Liama, chciałam się do niego przytulić i dać mu buziaka, lecz on odwrócił głowę w drugą stronę. Nie wiem o co mu chodziło. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szpitala.  Minęło 30 minut i już byliśmy na miejscu. Wszyscy czule przywitali się z Patt – co było dość dziwne, ponieważ nie całe 48 godzin temu wszyscy po niej jechali równo. A teraz słychać było : cześć Patt. Miło cię widzieć Patt. Co ci przyszło do głowy. Jak mogłaś nam to zrobić? . I jak tu ich miałam zrozumieć. Kiedy trochę pogadaliśmy z nią wyszliśmy na korytarz i zostawiliśmy ją razem z Zaynem, żeby mogli sobie porozmawiać.

*Oczami Zayna

Usiadłem obok Patt. Z jednej strony było mi jej żal, ale z drugiej nie mogłem z nią tak po prostu być.
-Zayn. – zaczęła. – Chciałam cię przeprosić. To wszystko moja wina. I wtedy… wtedy jak mówiłam, że chce się z tobą rozstać, to ja to mówiłam ze strachu. Nie wiedziałam jak zareagujesz…
-Patt, ja wiem, że ty nie byłaś za bardzo świadoma tego co mówisz, ale chyba byłaś świadoma co robisz, jak całowałaś tego całego Johna …
-No właśnie nie do końca. Poszłam spotkać się ze starymi kumplami i ogólnie i wypiliśmy trochę…Ja wiem Zayn, ze teraz mnie nic nie usprawiedliwia i że nie przebaczysz mi tak szybko… O ile wg mi wybaczysz
-Patt ja cię nadal kocham i nie umiem o tobie zapomnieć.
-ja też cię Zayn kocham i nie potrafię żyć bez ciebie. Jesteś częścią mnie.
-Ty dla mnie też. Ale nie wiem dlaczego mnie zraniłaś..
-Nie wiem Zayn. Jestem idiotką. Durną chorą idiotką.
-Fuck Patt przestań. – powiedziałem i złożyłem na jej ustach długi pocałunek. Ona była najwidoczniej zdziwiona, że to zrobię.
-Zayn, wiesz co robisz? – zapytała mnie
-Tak wiem. Bo cię kocham i po prostu muszę ci wybaczyć, nie mogę żyć ze świadomością, że kocham cię nadal, ale nie mogę się do ciebie odzywać, bo mnie zraniłaś.
-Zayn. Dziękuje. Jesteś najwspanialszą osobą na całym świecie.

*oczami Danielle

-Idę po kawę? Chcecie? – pytał Horan
-Ja po proszę. – mówił Liam
-Ja także. – dodał Hazza
-Mi też możesz przynieść. – powiedział Loui
-Fajnie ciekawe jak ja się z tym zabiorę? Może ruszysz swój zacny tyłeczek Tomlinson i pójdziesz ze mną ?
-Z tobą zawsze kochanie. – mówił czule Loui
Chłopaki poszli po kawę, a raczej po pierwsze poszli poszukać jakiegoś bufetu, albo maszyny. Mi w tym momencie zadzwonił telefon dzwoniła mama. Odeszłam od Liama i Hazzy nie chciałam im przeszkadzać w rozmowie.

*Oczami Liama

-Czemu jesteś taki smutny? – zapytał mnie Harry
-Ja ? Nie czemu? – zapytałem
-To widać Payne, to widac. Co się dzieje?
-Aaa. Hazza.
-No mów mi przecież możesz..
-Bo zauważyłem, ze Danielle zbliżyłą się z Malikiem. Dzwoniłą dzisiaj rano do nigo, wg wczoraj na dyskotece też z nim tańczyła.
-Liam ty jesteś po prostu o nią zazdrosny…
-Ale wiem co widzę. Cały czas go pociesza.. Była z nim w MSC.
-No to nie trzeba było spać.
-Ale nie wiem czy ona mnie wg jeszcze kocha…

*Oczami Danielle

Kiedy skończyłam rozmowę z mamą usłyszałam rozmowę Harrego i Liama.
-Ale nie wiem czy ona mnie wg jeszcze kocha..- mówił Liam
-Liam, o czym ty mówisz? – mówił Hazza – Danielle świata poza tobą nie widzi
-A dlaczego teraz więcej czasu spędza z Zaynem?
-Payne przestań wg panikować.
-Liam! – zawołałam. Lecz nie usłyszałam nic na odpowiedź.
-Ej mamy kawę. – usłyszałam wołanie Louisa i Nialla
-O coś ciepłego na ogrzanie. – powiedział Harry.
Każdy wziął swoją kawę i zaczął pić. Z Sali gdzie leżała Patt wyszedł Zayn.
-Dla mnie też macie kawę? – zapytał mulat
-Tak. – odpowiedział Horan. – Proszę.
-O dzięki. Zaczekajcie pójdę do lekarza zapytać się co z Patt.
*Oczami Zayna

Poszedłem do lekarza prowadzącego Patt. Chciałem się wypytać o wszystko, a także zapytać czy mogę zostać z nią na noc.
-Dzień dobry panie doktorze.
-Dzień dobry. Słucham pana.
-Ja w sprawie dziewczyny z pod 7…
-Pattie, tak?
-Tak dokładnie ta sama.
-No cóż, będzie musiała zostać u nas przez jakiś czas. Dobrze, że jej koleżanka szybko zareagowała, bo jeszcze godzinę dużej i nie wiem co by z nią było.
-Panie doktorze, a mogę z nią zostać tu na noc?
-Obawiam się, że nie . Dziś jeszcze nie… Musi się wyspać. Ale jutro może pan przyjść..I zobaczymy co da się zrobić. Dziś niech pan idzie do domu i wypocznie.
-Dziękuje. Dowidzenia.
-Dowiedzenia.
Wyszedłem z gabinetu i poszedłem do reszty.
-Już możemy jechać. Patt musi odpoczywać. Nie możemy jej męczyć. – poinformowałem nasza ferajnę.

*Oczami Danielle

Wsiedliśmy do samochodu i wróciliśmy do mojego domu. Chłopaki powiedzieli, że przyjdą dziś na 18. Bardzo mnie to ucieszyło. Do domu weszłam pełna radości choć zabolało mnie to, że Liam myśli, że go już nie kocham. Może wyjaśnimy sobie to wszystko wieczorem.

_________________________________________________________________
Jest i rozdział 18. Ale nie wiem czy nie zaprzestanę pisać, ponieważ wydaj mi się, że nikt tego nie czyta i wg nie interesujące. Wiem na pewno, że jeszcze ukarze się rozdział 19, żeby zakończyć wieczór, ale dalej nie wiem jak to będzie. 
Pozdrawiam. !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz