*Oczami Danielle
Minęły już dwa dni
odkąd wróciliśmy z nad jeziora. Był to piątek, godzina 13:43. Byłam sama w
domu, ponieważ rodzice jak zawsze byli w pracy.
Siedziałam i oglądałam TV – wiem, to było dość leniwe, ale nie miałam co
robić. Kiedy oglądałam jeden ze swoich ulubionych programów usłyszałam jak
dzwoni mi telefon, miałam go na górze. Szybko zerwałam się z kanapy i pobiegłam
do pokoju. Dzwoniła mama.
-Co tam mamo? – zapytałam zdyszana
-Chciałam się zapytać czy coś byś chciała, żeby ci kupić, bo
po pracy jadę na zakupy. – wypowiedziała na jednym tchu.
-Na razie nie wiem co by było mi potrzebne. Jak sobie coś
przypomnę to do ciebie zadzwonię. – odpowiedziałam i rozłączyłam się. Po
rozmowie telefonicznej poszłam do kibla, no raczej każdy wie po co. Kiedy
załatwiłam potrzebę filozoficzną zeszłam na dół. Wchodząc do salonu, gdzie
oglądałam wcześniej TV oniemiałam.
-Matko kochana, co tu się dzieje ? – ogarnął mnie szok – Co wy tu robicie? – zadałam
pytanie do 5 chłopaków, którymi byli wokaliści z One Direction.
-My też Danielle bardzo się cieszymy, że cię widzimy. –
powiedział Loui
-Tak, bardzo się stęskniliśmy. A ja to już w ogóle chciałem
oszaleć. – powiedział Liam
-No nie kłamię cię, chciał nas zamęczyć tym swoim chodzeniem
w kółko i powtarzaniem: „Ja chce do Danielle. Zabierzcie mnie do Danielle. Nie
chce mi się już pracować. Przepracowałem już 3 godziny na śpiewaniu!”
Lamentował twój biedny kochaś.
-Oj, ale on jest uroczy. A wy? Nawet nie chcielibyście tu
zajrzeć gdyby nie jego namowa. – wzruszyłam ramionami i przytuliłam się do
niebieskookiego bruneta.
-My też cię kochamy Dani. – mówił Niall – Ale wiesz, musimy
nagrać tą płytę, a Liam nie może wg się skoncentrować, ani wg zapomnieć o
tobie. – ciągnął
-No i bardzo dobrze. Ja też o nim cały czas myślę. Wiesz między
nami jest chemia i wg telepatia. – zaśmiałam się do blondaska
-No wiem, wiem. A tak wg to wiecie, że dzisiaj mam spotkanie
z Clo. – pochwalił się zadowolony głodomorek
-No to gratuluje. – rzekłam
-Wszyscy się cieszymy Niall, ale czemu nam nie powiedziałeś,
że ona jest od ciebie starsza? – mówił Liam spoglądając raz na Louisa, a raz na
Nialla
-A czy to jest takie ważne? – oburzył się blondyn
-No nie wiem, ale mogłeś nam powiedzieć. – dodał Harry
-No to już wiecie i nie róbcie z tego takiej afery, przecież
nic się nie dzieje. – mówił trochę na nas obrażony
-Oj już nie dąsaj się. – mówił Zayn, który znienacka wszedł
do salonu.
-O Zayn, już miałam się pytać dlaczego cię nie ma, a ty
pewnie szukałeś czegoś słodkiego. – zaśmiałam się
-Nie prawda, ja tylko…ja..ja tylko poszedłem po sok. –
tłumaczył się
-Ok. Niech ci będzie. – odpowiedziałam. – Co tam u was
słychać, jak się czujecie po wypoczynku? – zadałam pytanie do wszystkich, lecz
nie usłyszałam nawet jednego słowa. Wszyscy byli wpatrzeni w TV. A co w niej
było? No właśnie, druga część Tarzana Johna.
-Coś mówiłaś? – zapytał mnie Harold.
-Nic ważnego, oglądajcie sobie. – odpowiedziałam i
odwróciłam się, ponieważ chciałam pójść do kuchni, żeby przynieść im jakąś
przekąskę.
Ej zaraz, zaraz. Czy oni już mają popcorn i pizze?
Odwróciłam się, żeby się upewnić. No i miałam rację. Z tego wszystkiego nawet
nie zauważyłam jak naszykowali sobie wszystko i że wg przynieśli te rzeczy.
-Widzę, że macie już co jeść, więc chyba mogę się do was
przysiąść. – mile zapytałam
-No jasne! Masz już tu miejscówkę obok mnie, albo na moich
kolanach, gdzie wolisz. – poinformował mnie Liam
-Oj dziękuje, ale ty miły jesteś. Nie musiałeś naprawdę. –
rzekłam siadając obok ukochanego.
-Kocham Cię. – wyszeptał mi do ucha i mocno przytulił do
siebie oraz dał słodkiego buziaka.
Zaczęliśmy oglądać wszyscy TV, a raczej bajkę, która
leciała. Sceny, które były przedstawione wzbudzały w nas wiele radości. A po
całym domu roznosiło się echo naszego śmiania się. Śmialiśmy się nie tylko
dlatego, że Tarzan robił dziwne rzeczy, ale też dlatego, że Zayn komentował jak
zawsze wszystkie sceny. Tak minęły nam
aż 2 godziny. Ja już nie miałam siły, żeby oglądać. Zostawiłam chłopaków samych
i wybrałam się do mojego pokoju. Nareszcie miałam chwilę spokoju, żeby zrobić
coś dla siebie. Wzięłam słuchawki podłączyłam do iPhone, położyłam się na łóżku
i marzyłam.
*Oczami Zayna
-Haha, widzieliście to, ale miał gały, ja nie mogę. Haha,
ten wąż był rozwalający i te jego oczy. Ahahaha . O patrzcie, patrzcie. –
komentowałem
-Ej, chłopaki, która godzina? – zapytał Niall
-15:37 – odpowiedział mu Liam
-O fuck ! Ja już muszę spadać. Umówiłem się przecież z Clo.
– mówił zdenerwowany przyjaciel Niall
-No leć, leć i pozdrów ją od nas! – krzyknął Lou do
wybiegającego z domu blondyna
-Dzięki! I pożegnajcie się ode mnie z Dani. – krzyknął w
ostatniej chwili.
Minęło pół godziny odkąd Niall wyszedł. Danielle siedziała u
siebie w pokoju, a ja nadal komentowałem bajki i filmy, lecz w pewnej chwili
zorientowałem się, że Liam, Loui oraz Harry smacznie sobie śpią.
-Aha, czyli dla kogo to ja komentuje? – zapytałem, choć
wiedziałem, że nie otrzymam odpowiedzi. Nie chciałem siedzieć tak sam, nie
lubię samotności. Postanowiłem pójść do Dani.
-Puk, puk. Można? – zapytałem pukając do drzwi pokoju
-Tak proszę. Co już bajki się skończyły i nie masz co
komentować? – zapytała mnie śmiejąc się
-Nie, ale chłopaki, czyli Liam, Harry i Lois śpią, a ja nie
chciałem siedzieć sam.
-Aha, to bardzo miłe z twojej strony, że nie poszedłeś na
miasto tylko przyszedłeś do mnie.
-O a pro po miasta..Może byśmy wyskoczyli na jakiegoś shake
do MSC. ? – zapytałem zachęcająco
-O chętnie. Dawno tam nie byłam. Zaczekaj tylko wezmę jakąś
kasę i się trochę ogarnę.
-Ok. Czekam na dole jak coś. – powiedziałem i zeszedłem na
dół.
*Oczami Danielle
Miłe ze strony Zayna, że zaprosił mnie na shake. Dawno nie
byłam z nikim na mieście. Mam nadzieję, że Pattie nie będzie zazdrosna, ani
Liam. Przecież Zayn to tylko przyjaciel.
- Kurde gdzie jest ta spinka do tych włosów. – mówił zdenerwowana, choć nie wiem czemu były
we mnie te nerwy. – Już idę. – powiedziałam do Zayna, który czekał cierpliwie
na dole.
-Spoko. Nie musisz się śpieszyć. Napisze chłopakom kartkę,
że wyszliśmy. – odpowiedział mi mulat
-Ok.
Znalazłam spinkę do włosów, skończyłam czesanie włosów i
zeszłam do Zayna.
-Już jestem możemy iść. – powiedziałam do piszącego informację
-Czekaj tylko jeszcze się
podpisze. – mówił. – Przeczytam Ci. A więc tak „Drodzy moi mili i najukochańsi
przyjaciele. Stała się rzecz takowa. Z powodu waszego uśnięcia, a wyjścia
Nialla na randkę, nie chciałem wraz z Danielle siedzieć sam w domu i się
nudzić. Jesteśmy na mieście (dokładniej wybraliśmy się do MSC ale nie wiemy
gdzie się podziejemy potem), jak coś to dzwońcie do nas. Zaaaayn xx ;)”
-Pięknie to ująłeś. Trochę długo, no ale ważne, że jest. No
ale chodźmy już. – pośpieszałam
-Ja już jestem gotowy do wyjścia.
Wyszliśmy z domu, nie zamykając drzwi na klucz.
Pomyśleliśmy, że nikt nie powinien wejść, a poza tym w domu są chłopcy i może
się kiedyś obudzą. Do centrum miasta pojechaliśmy tramwajem. Chcieliśmy, żeby było wesoło i pojechaliśmy
na gapę. Nikt nas nie złapał. Mieliśmy po prostu szczęście.
-Ciekawe czy uda nam się tak następnym razem? – myślał głośno
Zayn
-Oj, Zayn, Zayn. Nie mów tego tak głośno bo jeszcze straż
miejska usłyszy i nas zamkną na 24h. – zaśmiałam się do mulata
-No ok, ok. Proszę. – powiedział otwierając mi drzwi do MSC.
-Ależ bardzo dziękuje. Masz tu pieniądze, a ja pójdę zająć
stolik. – mówiłam
-Weź te pieniądze, ja stawiam.
-Zayn nie wygłupiaj się. Trzymaj…
-Danielle, bo się na ciebie obrażę…
-No dobra, ale następnym razem ja stawiam.
-Ok. Umowa stoi.
Zayn poszedł zamówić dwa shake, a ja zajęłam nam stolik. W
MSC nie było dzisiejszego dnia dużo tłumu. Ludzie chyba wybrali plaże. W końcu
szkoda marnować dnia kiedy jest taka piękna pogoda. Zayn przyniósł nasze shake,
razem zasiedliśmy przy stoliku i zaczęliśmy na przemian pić i rozmawiać.
-A czemu nie przyszła razem z wami Emm i Pattie? – zapytałam
pierwsza
-Emm pojechała dzisiaj na wieś do dziadków, a Pattie… - i w
tej chwili Zayn zrobił smutną minę
-Co się stało? Czemu posmutniałeś?
-Bo..bo między nami chyba coś się popsuło…
-Ale jak to przecież dopiero byliśmy nad jeziorem i wszystko
było ok.
-Tak wiem, ale te dwa dni, które pracowaliśmy nad płytą,
te podczas, których nie mogliśmy się
spotykać. Napisałem do niej, że nie mam czasu się z nią spotkać, ale , że
tęsknie. A ona…no właśnie.
-Co ona ci powiedziała? – pytałam zaciekawiona
-Powiedziała, że na pewno chodzę na jakieś imprezy, a że
teraz to na pewno nie pracuje przy żadnej płycie tylko siedzę na mieście i „liże
się z jakąś laską”.
-Coo? Przecież to do niej nie podobne?!
-Też tak sądziłem. Trochę mnie to zabolało. I aż wstyd mi
się przyznać, ale wieczorami płakałem. Wg nie chciało mi się z nikim gadać.
-Ale nawet nie dałeś po sobie poznać, że jesteś załamany..
-Bo nie chcę się chwalić swoim nieszczęściem i tak naprawdę
to tylko ty wiesz o tym incydencie z Patt. Chłopaki o niczym nie wiedzą i
prosiłbym cię, żebyś im nic nie mówiła.
-Dobrze. Nic im nie powiem, ale jestem bardzo zła na Patt.
Jak ona mogła zrobić coś takiego. Ej, a ona czasem się nie jąkała? Mówiła
wyraźnie?
-Chyba raczej tak. A czemu pytasz.
-Nie chce wzbudzać, żadnych podejrzeń, ale nie wiem czy
wiesz. Ona kiedyś brała narkotyki.. Wyleczyła się z tego jakieś dwa lata temu.
Proszę cię nie mów tego nikomu. Im mniej osób wie tym lepiej.
-Matko kochana, mam nadzieję, że ona nie sięgnęła po to…
-Miejmy nadzieję. Ale
teraz już koniec smutasów idziemy na miasto. Poradzimy sobie jakoś z tym.
Pogadam z nią.
-Dzięki Dani. Jesteś naprawdę dobrą przyjaciółką.
-Aj, zawstydziłeś mnie.
Kiedy wysączyliśmy całą ciecz z kubka MSC wyszliśmy na zewnątrz.
Skierowaliśmy się w stronę centrum handlowego. Pomyśleliśmy sobie, że może pobawimy
się z dziećmi, które są zostawiane w bawialni na czas robienia zakupów przez
rodziców. Musieliśmy się tylko zapisać jako tymczasowi wolontariusze. Często, przeważnie
w wakacje przychodziłam tu z Patt, żeby zająć się tymi małymi skrzatami. To
zajęcie było bardzo fajne. Można było się dużo dowiedzieć o dzieciach od samych
nich.
-Byłbyś dobrym ojcem. – powiedziałam do Zayna, który bawił
się z czteroletnim chłopczykiem, który był ubrany na skate.
-Tak sądzisz? – zapytał mnie
-Tak. Masz bardzo dobre podejście do dzieci. Umiesz im
wytłumaczyć i wg .
-Dzięki . Ty też
sobie bardzo dobrze radzisz. Na pewno lepiej niż ja bo jesteś dziewczyną .
-Oj tam oj tam
Razem z dziećmi spędziliśmy około godziny. Postanowiliśmy
wrócić do domu, żeby chłopcy się nie martwili o nas. Znów wracaliśmy tramwajem
i znów na gapę. Tak jak wcześniej byliśmy ciekawi czy nam się uda i teraz, lecz
niestety już nie było tak kolorowo kiedy podszedł do nas kontroler.
-Bileciki do kontroli proszę. – zwrócił się do mnie i Zayna.
Ja stanęłam jak oniemiała, lecz odezwał się Zayn
-Panie kontrolerze, niech pan nam daruje. Narzeczona w ciąży
szybko do szpitala, bo trochę się źle poczuła może to coś z dzieckiem. Z tego
wszystkiego zapomnieliśmy. – tłumaczył Zayn.
A ja stanęłam jak wryta i pomyślałam tylko jedno: „Co on najlepszego
powiedział, jak ja nawet nie mam
brzucha.” Ale szybko przyszedł mi do głowy pomysł. W tramwaju jechał chłopiec i
miał on piłkę. Pomyślałam, że mogę z niej zrobić sobie brzuch ciążowy. Kiedy
Zayn zagadywał kontrolera, ja zdążyłam włożyć piłkę pod bluzkę.
-No a gdzie pańska narzeczona ma duży i okrągły brzuch? –
zapytał kontroler, a Zayn nie wiedział co ma powiedzieć.
-No jak to gdzie mam, pod sercem. – odezwałam się
-Aha, czyli nie robicie mnie w balon.- powiedział patrząc
się na mnie - Dobrze wybaczam wam tą
jazdę na gapę, ale żeby było mi to
ostatni raz.
-Obiecujemy proszę pana. – powiedział Zayn, a kontroler
odszedł. Ja oddałam piłkę chłopcu i wysiadłam razem z mulatem z tramwaju na
naszym przystanku.
-Ha,ha,ha. Danielle, masz pomysły czasami. – stwierdził przyjaciel
-No, a ty nie. Nie wiedziałam co mam robić i musiałam się ewakuować.
Dlatego też wymyśliłam tą piłkę.
-Ha ha. Ważne, że była świetna zabawa.
-Dokładnie, dokładnie. Ale wiesz może lepiej nie opowiadać o
tym chłopakom. Boje się co by pomyślał Liam o tej narzeczonej.
-Ja też…Więc nic im nie mówimy.
Z przystanku tramwajowego do mojego domu było niedaleko.
Doszliśmy w 5 minut. W domu panowała niezwykła cisza. Co było bardzo
zdumiewające. Weszliśmy po cichutku jak złodzieje. Słychać było tylko dźwięki
wylatujące z TV. Weszliśmy do salonu i zauważyliśmy
siedzących na kanapie oraz podłodze i płaczących chłopaków.
-Czemu płaczecie? Umarł ktoś? – zapytałam trochę zdenerwowana
przed odpowiedzią.
-Tak…Ojciec Fiony jest na łożu śmierci, zaraz będzie jego
pogrzeb. – odpowiedział Loui
-Hahaha. – wybuchłam śmiechem razem z Zaynem
-Czemu się śmiejecie to przykra
sprawa.- powiedział łkający Liam
Zayn dołączył do ich grona, a co
było zdumiewające sam zaczął płakać. Ja natomiast poszłam zadzwonić do Pattie,
żeby przyszła, ponieważ chciałam, żeby porozmawiała z Zaynem. Oczywiście nie powiedziałam
jej tego, bo na pewno by nie przyszła. Kiedy „Shrek” się skończył zawołałam na chwilę
Zayna.
-Coś się stało? – zapytał
-Nie tylko chciałam cię poprosić,
żebyś poszedł do mojego pokoju i tam na mnie zaczekał musimy pogadać.
-Ok.
Zayn tak jak mu kazałam tak
zrobił wybrał się do mojego pokoju. Nie minęło 15 minut, a u mnie w domu była
już Pattie. Na szczęście chłopaki oglądający TV siedzieli cicho choć im nie
kazałam. Patt nie zorientowała się, że ktoś może być u mnie w domu.
-Patt idź do mnie do pokoju, a ja
zaraz do ciebie przyjdę tylko jeszcze zrobię jedną rzecz. – powiedziałam przyjaciółce
-Dobra, to czekam. –
odpowiedziała i skierowała się na schody, a ja poszłam do kuchni po sok. Kiedy
już wiedziałam, że Patt dotarła na górę poszłam do salonu, żeby oglądać TV
razem z Liamem, Louise i Harrym.
Zauważyłam siedzącego w pojedynkę Liama, oczywiście usadowiłam się obok
niego, wtuliłam się w jego tors i złożyłam długi i słodki pocałunek na jego
namiętnych ustach.
-Kocham cię skarbie. I nigdy,
przenigdy nie chce ci zrobić przykrości, a jeżeli tak się stanie to jestem
totalną idiotką. – wypowiedziałam te słowa, a mój ukochany spojrzał się na mnie
trochę jak ME GUSTA z twarzą WTF.
-Kochanie ja ciebie też kocham i
nie jesteś żadną idiotką tylko normalną zwyczajną angielską nastolatką, którą
kocham najbardziej na świecie. – wyznał mój
misiek
-Dziękuje ci, że jesteś przy
mnie. – powiedziałam i weszłam w trans oglądania. Już nawet zapomniałam o tym,
że w moim pokoju siedzi para zakochanych, która jest ze sobą skłócona.
Cieszyłam się obecną chwilą, tym, że jest przy mnie mój ukochany i że spędzam z
nim wolny czas.
________________________________________________________________________
I jest kolejny. Jakoś teraz z łatwością mi się pisze, choć nie wiem czy się tego nie obawiać.
Przecież mogą być bardzo dupne. Dzięki za wejścia, bo jest ich coraz więcej. Głupio mi też prosić o komentarze, ale byłabym wdzięczna jeślibyście jednak dodawali jak już czytacie. ;D
Pozdrawiam Kasia ! I mokrego poniedziałku życzę. ! ;**

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz