niedziela, 8 kwietnia 2012

Rozdział 014


*Oczami Danielle

 Minęły już dwa dni odkąd wróciliśmy z nad jeziora. Był to piątek, godzina 13:43. Byłam sama w domu, ponieważ rodzice jak zawsze byli w pracy.  Siedziałam i oglądałam TV – wiem, to było dość leniwe, ale nie miałam co robić. Kiedy oglądałam jeden ze swoich ulubionych programów usłyszałam jak dzwoni mi telefon, miałam go na górze. Szybko zerwałam się z kanapy i pobiegłam do pokoju. Dzwoniła mama.
-Co tam mamo? – zapytałam zdyszana
-Chciałam się zapytać czy coś byś chciała, żeby ci kupić, bo po pracy jadę na zakupy. – wypowiedziała na jednym tchu.
-Na razie nie wiem co by było mi potrzebne. Jak sobie coś przypomnę to do ciebie zadzwonię. – odpowiedziałam i rozłączyłam się. Po rozmowie telefonicznej poszłam do kibla, no raczej każdy wie po co. Kiedy załatwiłam potrzebę filozoficzną zeszłam na dół. Wchodząc do salonu, gdzie oglądałam wcześniej TV oniemiałam.
-Matko kochana, co tu się dzieje ? – ogarnął  mnie szok – Co wy tu robicie? – zadałam pytanie do 5 chłopaków, którymi byli wokaliści z One Direction.
-My też Danielle bardzo się cieszymy, że cię widzimy. – powiedział Loui
-Tak, bardzo się stęskniliśmy. A ja to już w ogóle chciałem oszaleć. – powiedział Liam
-No nie kłamię cię, chciał nas zamęczyć tym swoim chodzeniem w kółko i powtarzaniem: „Ja chce do Danielle. Zabierzcie mnie do Danielle. Nie chce mi się już pracować. Przepracowałem już 3 godziny na śpiewaniu!” Lamentował twój biedny kochaś.
-Oj, ale on jest uroczy. A wy? Nawet nie chcielibyście tu zajrzeć gdyby nie jego namowa. – wzruszyłam ramionami i przytuliłam się do niebieskookiego bruneta.
-My też cię kochamy Dani. – mówił Niall – Ale wiesz, musimy nagrać tą płytę, a Liam nie może wg się skoncentrować, ani wg zapomnieć o tobie. – ciągnął
-No i bardzo dobrze. Ja też o nim cały czas myślę. Wiesz między nami jest chemia i wg telepatia. – zaśmiałam się do blondaska
-No wiem, wiem. A tak wg to wiecie, że dzisiaj mam spotkanie z Clo. – pochwalił się zadowolony głodomorek
-No to gratuluje. – rzekłam
-Wszyscy się cieszymy Niall, ale czemu nam nie powiedziałeś, że ona jest od ciebie starsza? – mówił Liam spoglądając raz na Louisa, a raz na Nialla
-A czy to jest takie ważne? – oburzył się blondyn
-No nie wiem, ale mogłeś nam powiedzieć. – dodał Harry
-No to już wiecie i nie róbcie z tego takiej afery, przecież nic się nie dzieje. – mówił trochę na nas obrażony
-Oj już nie dąsaj się. – mówił Zayn, który znienacka wszedł do salonu.
-O Zayn, już miałam się pytać dlaczego cię nie ma, a ty pewnie szukałeś czegoś słodkiego. – zaśmiałam się
-Nie prawda, ja tylko…ja..ja tylko poszedłem po sok. – tłumaczył się
-Ok. Niech ci będzie. – odpowiedziałam. – Co tam u was słychać, jak się czujecie po wypoczynku? – zadałam pytanie do wszystkich, lecz nie usłyszałam nawet jednego słowa. Wszyscy byli wpatrzeni w TV. A co w niej było? No właśnie, druga część Tarzana Johna.
-Coś mówiłaś? – zapytał mnie Harold.
-Nic ważnego, oglądajcie sobie. – odpowiedziałam i odwróciłam się, ponieważ chciałam pójść do kuchni, żeby przynieść im jakąś przekąskę.
Ej zaraz, zaraz. Czy oni już mają popcorn i pizze? Odwróciłam się, żeby się upewnić. No i miałam rację. Z tego wszystkiego nawet nie zauważyłam jak naszykowali sobie wszystko i że wg przynieśli te rzeczy.
-Widzę, że macie już co jeść, więc chyba mogę się do was przysiąść. – mile zapytałam
-No jasne! Masz już tu miejscówkę obok mnie, albo na moich kolanach, gdzie wolisz. – poinformował mnie Liam
-Oj dziękuje, ale ty miły jesteś. Nie musiałeś naprawdę. – rzekłam siadając obok ukochanego.
-Kocham Cię. – wyszeptał mi do ucha i mocno przytulił do siebie oraz dał słodkiego buziaka.
Zaczęliśmy oglądać wszyscy TV, a raczej bajkę, która leciała. Sceny, które były przedstawione wzbudzały w nas wiele radości. A po całym domu roznosiło się echo naszego śmiania się. Śmialiśmy się nie tylko dlatego, że Tarzan robił dziwne rzeczy, ale też dlatego, że Zayn komentował jak zawsze wszystkie sceny.  Tak minęły nam aż 2 godziny. Ja już nie miałam siły, żeby oglądać. Zostawiłam chłopaków samych i wybrałam się do mojego pokoju. Nareszcie miałam chwilę spokoju, żeby zrobić coś dla siebie. Wzięłam słuchawki podłączyłam do iPhone, położyłam się na łóżku i marzyłam.

*Oczami Zayna

-Haha, widzieliście to, ale miał gały, ja nie mogę. Haha, ten wąż był rozwalający i te jego oczy. Ahahaha . O patrzcie, patrzcie. – komentowałem
-Ej, chłopaki, która godzina? – zapytał Niall
-15:37 – odpowiedział mu Liam
-O fuck ! Ja już muszę spadać. Umówiłem się przecież z Clo. – mówił zdenerwowany przyjaciel Niall
-No leć, leć i pozdrów ją od nas! – krzyknął Lou do wybiegającego z domu blondyna
-Dzięki! I pożegnajcie się ode mnie z Dani. – krzyknął w ostatniej chwili.
Minęło pół godziny odkąd Niall wyszedł. Danielle siedziała u siebie w pokoju, a ja nadal komentowałem bajki i filmy, lecz w pewnej chwili zorientowałem się, że Liam, Loui oraz Harry smacznie sobie śpią.
-Aha, czyli dla kogo to ja komentuje? – zapytałem, choć wiedziałem, że nie otrzymam odpowiedzi. Nie chciałem siedzieć tak sam, nie lubię samotności. Postanowiłem pójść do Dani.
-Puk, puk. Można? – zapytałem pukając do drzwi pokoju
-Tak proszę. Co już bajki się skończyły i nie masz co komentować? – zapytała mnie śmiejąc się
-Nie, ale chłopaki, czyli Liam, Harry i Lois śpią, a ja nie chciałem siedzieć sam.
-Aha, to bardzo miłe z twojej strony, że nie poszedłeś na miasto tylko przyszedłeś do mnie.
-O a pro po miasta..Może byśmy wyskoczyli na jakiegoś shake do MSC. ? – zapytałem zachęcająco
-O chętnie. Dawno tam nie byłam. Zaczekaj tylko wezmę jakąś kasę i się trochę ogarnę.
-Ok. Czekam na dole jak coś. – powiedziałem i zeszedłem na dół.

*Oczami Danielle

Miłe ze strony Zayna, że zaprosił mnie na shake. Dawno nie byłam z nikim na mieście. Mam nadzieję, że Pattie nie będzie zazdrosna, ani Liam. Przecież Zayn to tylko przyjaciel.
- Kurde gdzie jest ta spinka do tych włosów.  – mówił zdenerwowana, choć nie wiem czemu były we mnie te nerwy. – Już idę. – powiedziałam do Zayna, który czekał cierpliwie na dole.
-Spoko. Nie musisz się śpieszyć. Napisze chłopakom kartkę, że wyszliśmy. – odpowiedział mi  mulat
-Ok.
Znalazłam spinkę do włosów, skończyłam czesanie włosów i zeszłam do Zayna.
-Już jestem możemy iść.  – powiedziałam do piszącego informację
-Czekaj tylko jeszcze się  podpisze. – mówił. – Przeczytam Ci. A więc tak „Drodzy moi mili i najukochańsi przyjaciele. Stała się rzecz takowa. Z powodu waszego uśnięcia, a wyjścia Nialla na randkę, nie chciałem wraz z Danielle siedzieć sam w domu i się nudzić. Jesteśmy na mieście (dokładniej wybraliśmy się do MSC ale nie wiemy gdzie się podziejemy potem), jak coś to dzwońcie do nas. Zaaaayn xx ;)”
-Pięknie to ująłeś. Trochę długo, no ale ważne, że jest. No ale chodźmy już. – pośpieszałam
-Ja już jestem gotowy do wyjścia.
Wyszliśmy z domu, nie zamykając drzwi na klucz. Pomyśleliśmy, że nikt nie powinien wejść, a poza tym w domu są chłopcy i może się kiedyś obudzą. Do centrum miasta pojechaliśmy tramwajem.  Chcieliśmy, żeby było wesoło i pojechaliśmy na gapę. Nikt nas nie złapał. Mieliśmy po prostu szczęście.
-Ciekawe czy uda nam się tak następnym razem? – myślał głośno Zayn
-Oj, Zayn, Zayn. Nie mów tego tak głośno bo jeszcze straż miejska usłyszy i nas zamkną na 24h. – zaśmiałam się do mulata
-No ok, ok. Proszę. – powiedział otwierając mi drzwi do MSC.
-Ależ bardzo dziękuje. Masz tu pieniądze, a ja pójdę zająć stolik. – mówiłam
-Weź te pieniądze, ja stawiam.
-Zayn nie wygłupiaj się. Trzymaj…
-Danielle, bo się na ciebie obrażę…
-No dobra, ale następnym razem ja stawiam.
-Ok. Umowa stoi.
Zayn poszedł zamówić dwa shake, a ja zajęłam nam stolik. W MSC nie było dzisiejszego dnia dużo tłumu. Ludzie chyba wybrali plaże. W końcu szkoda marnować dnia kiedy jest taka piękna pogoda. Zayn przyniósł nasze shake, razem zasiedliśmy przy stoliku i zaczęliśmy na przemian pić i rozmawiać.
-A czemu nie przyszła razem z wami Emm i Pattie? – zapytałam pierwsza
-Emm pojechała dzisiaj na wieś do dziadków, a Pattie… - i w tej chwili Zayn zrobił smutną minę
-Co się stało? Czemu posmutniałeś?
-Bo..bo między nami chyba coś się popsuło…
-Ale jak to przecież dopiero byliśmy nad jeziorem i wszystko było ok.
-Tak wiem, ale te dwa dni, które pracowaliśmy nad płytą, te  podczas, których nie mogliśmy się spotykać. Napisałem do niej, że nie mam czasu się z nią spotkać, ale , że tęsknie. A ona…no właśnie.
-Co ona ci powiedziała? – pytałam zaciekawiona
-Powiedziała, że na pewno chodzę na jakieś imprezy, a że teraz to na pewno nie pracuje przy żadnej płycie tylko siedzę na mieście i „liże się z jakąś laską”.
-Coo? Przecież to do niej nie podobne?!
-Też tak sądziłem. Trochę mnie to zabolało. I aż wstyd mi się przyznać, ale wieczorami płakałem. Wg nie chciało mi się z nikim gadać.
-Ale nawet nie dałeś po sobie poznać, że jesteś załamany..
-Bo nie chcę się chwalić swoim nieszczęściem i tak naprawdę to tylko ty wiesz o tym incydencie z Patt. Chłopaki o niczym nie wiedzą i prosiłbym cię, żebyś im nic nie mówiła.
-Dobrze. Nic im nie powiem, ale jestem bardzo zła na Patt. Jak ona mogła zrobić coś takiego. Ej, a ona czasem się nie jąkała? Mówiła wyraźnie?
-Chyba raczej tak. A czemu pytasz.
-Nie chce wzbudzać, żadnych podejrzeń, ale nie wiem czy wiesz. Ona kiedyś brała narkotyki.. Wyleczyła się z tego jakieś dwa lata temu. Proszę cię nie mów tego nikomu. Im mniej osób wie tym lepiej.
-Matko kochana, mam nadzieję, że ona nie sięgnęła po to…
-Miejmy nadzieję.  Ale teraz już koniec smutasów idziemy na miasto. Poradzimy sobie jakoś z tym. Pogadam z nią.
-Dzięki Dani. Jesteś naprawdę dobrą przyjaciółką.
-Aj, zawstydziłeś mnie. 
Kiedy wysączyliśmy całą ciecz z kubka MSC wyszliśmy na zewnątrz. Skierowaliśmy się w stronę centrum handlowego. Pomyśleliśmy sobie, że może pobawimy się z dziećmi, które są zostawiane w bawialni na czas robienia zakupów przez rodziców. Musieliśmy się tylko zapisać jako tymczasowi wolontariusze. Często, przeważnie w wakacje przychodziłam tu z Patt, żeby zająć się tymi małymi skrzatami. To zajęcie było bardzo fajne. Można było się dużo dowiedzieć o dzieciach od samych nich.
-Byłbyś dobrym ojcem. – powiedziałam do Zayna, który bawił się z czteroletnim chłopczykiem, który był ubrany na skate.
-Tak sądzisz? – zapytał mnie
-Tak. Masz bardzo dobre podejście do dzieci. Umiesz im wytłumaczyć i wg .
-Dzięki . Ty  też sobie bardzo dobrze radzisz. Na pewno lepiej niż ja bo jesteś dziewczyną .
-Oj tam oj tam
Razem z dziećmi spędziliśmy około godziny. Postanowiliśmy wrócić do domu, żeby chłopcy się nie martwili o nas. Znów wracaliśmy tramwajem i znów na gapę. Tak jak wcześniej byliśmy ciekawi czy nam się uda i teraz, lecz niestety już nie było tak kolorowo kiedy podszedł do nas kontroler.
-Bileciki do kontroli proszę. – zwrócił się do mnie i Zayna. Ja stanęłam jak oniemiała, lecz odezwał się Zayn
-Panie kontrolerze, niech pan nam daruje. Narzeczona w ciąży szybko do szpitala, bo trochę się źle poczuła może to coś z dzieckiem. Z tego wszystkiego zapomnieliśmy.  – tłumaczył Zayn. A ja stanęłam jak wryta i pomyślałam tylko jedno: „Co on najlepszego powiedział, jak  ja nawet nie mam brzucha.” Ale szybko przyszedł mi do głowy pomysł. W tramwaju jechał chłopiec i miał on piłkę. Pomyślałam, że mogę z niej zrobić sobie brzuch ciążowy. Kiedy Zayn zagadywał kontrolera, ja zdążyłam włożyć piłkę pod bluzkę.
-No a gdzie pańska narzeczona ma duży i okrągły brzuch? – zapytał kontroler, a Zayn nie wiedział co ma powiedzieć.
-No jak to gdzie mam, pod sercem. – odezwałam się
-Aha, czyli nie robicie mnie w balon.- powiedział patrząc się na mnie -  Dobrze wybaczam wam tą jazdę na gapę, ale żeby było mi  to ostatni raz.
-Obiecujemy proszę pana. – powiedział Zayn, a kontroler odszedł. Ja oddałam piłkę chłopcu i wysiadłam razem z mulatem z tramwaju na naszym przystanku.
-Ha,ha,ha. Danielle, masz pomysły czasami. – stwierdził przyjaciel
-No, a ty nie. Nie wiedziałam co mam robić i musiałam się ewakuować.  Dlatego też wymyśliłam tą piłkę.
-Ha ha. Ważne, że była świetna zabawa.
-Dokładnie, dokładnie. Ale wiesz może lepiej nie opowiadać o tym chłopakom. Boje się co by pomyślał Liam o tej narzeczonej.
-Ja też…Więc nic im nie mówimy.
Z przystanku tramwajowego do mojego domu było niedaleko. Doszliśmy w 5 minut. W domu panowała niezwykła cisza. Co było bardzo zdumiewające. Weszliśmy po cichutku jak złodzieje. Słychać było tylko dźwięki wylatujące  z  TV. Weszliśmy do salonu i zauważyliśmy siedzących na kanapie oraz podłodze i płaczących chłopaków.
-Czemu płaczecie? Umarł ktoś? – zapytałam trochę zdenerwowana przed odpowiedzią.
-Tak…Ojciec Fiony jest na łożu śmierci, zaraz będzie jego pogrzeb. – odpowiedział Loui
-Hahaha. – wybuchłam śmiechem razem z Zaynem
-Czemu się śmiejecie to przykra sprawa.- powiedział łkający Liam
Zayn dołączył do ich grona, a co było zdumiewające sam zaczął płakać. Ja natomiast poszłam zadzwonić do Pattie, żeby przyszła, ponieważ chciałam, żeby porozmawiała z Zaynem. Oczywiście nie powiedziałam jej tego, bo na pewno by nie przyszła. Kiedy „Shrek” się skończył zawołałam na chwilę Zayna.
-Coś się stało? – zapytał
-Nie tylko chciałam cię poprosić, żebyś poszedł do mojego pokoju i tam na mnie zaczekał musimy pogadać.
-Ok.
Zayn tak jak mu kazałam tak zrobił wybrał się do mojego pokoju. Nie minęło 15 minut, a u mnie w domu była już Pattie. Na szczęście chłopaki oglądający TV siedzieli cicho choć im nie kazałam. Patt nie zorientowała się, że ktoś może być u mnie w domu.
-Patt idź do mnie do pokoju, a ja zaraz do ciebie przyjdę tylko jeszcze zrobię jedną rzecz. – powiedziałam przyjaciółce
-Dobra, to czekam. – odpowiedziała i skierowała się na schody, a ja poszłam do kuchni po sok. Kiedy już wiedziałam, że Patt dotarła na górę poszłam do salonu, żeby oglądać TV razem z Liamem, Louise i Harrym.  Zauważyłam siedzącego w pojedynkę Liama, oczywiście usadowiłam się obok niego, wtuliłam się w jego tors i złożyłam długi i słodki pocałunek na jego namiętnych ustach.
-Kocham cię skarbie. I nigdy, przenigdy nie chce ci zrobić przykrości, a jeżeli tak się stanie to jestem totalną idiotką. – wypowiedziałam te słowa, a mój ukochany spojrzał się na mnie trochę jak ME GUSTA z twarzą WTF.
-Kochanie ja ciebie też kocham i nie jesteś żadną idiotką tylko normalną zwyczajną angielską nastolatką, którą kocham najbardziej na świecie.  – wyznał mój misiek
-Dziękuje ci, że jesteś przy mnie. – powiedziałam i weszłam w trans oglądania. Już nawet zapomniałam o tym, że w moim pokoju siedzi para zakochanych, która jest ze sobą skłócona. Cieszyłam się obecną chwilą, tym, że jest przy mnie mój ukochany i że spędzam z nim wolny czas.


________________________________________________________________________
I jest kolejny. Jakoś teraz z łatwością mi się pisze, choć nie wiem czy się tego nie obawiać.
Przecież mogą być bardzo dupne. Dzięki za wejścia, bo jest ich coraz więcej. Głupio mi też prosić o komentarze, ale byłabym wdzięczna jeślibyście jednak dodawali jak już czytacie. ;D
Pozdrawiam Kasia ! I mokrego poniedziałku życzę. ! ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz