piątek, 30 marca 2012

Rozdział 009


Obudził się kolejny ranek. Ja i Liam smacznie spaliśmy do czasu kiedy do naszego pokoju nie weszli z hałasem Niall i Louis. Zaczęli skakać po naszym łóżku i głośno krzyczeć. Próbowaliśmy ich wygonić z pokoju, ale na nic zdały się nasze starania.
-Wstawaaaajciee! – krzyczeli – Jest piękna pogoda! Liam musisz nam zrobić śniadanie! – śmiali się
-Dajcie nam spać. – mówił zaspany brunet.
-Oj Liam. Wstawaj. – powiedzieli i ściągnęli z nas kołdrę.  Ja od razu się przebudziłam bo było mi zimno.
-Dobra, dobra. Już wstajemy. – odpowiedziałam natarczywym budzicielą.  – A teraz już wynocha z naszego pokoju. Będziemy za 15 minut.
-Ok. Ok. Czekamy! – mówili wychodząc  z pokoju z naszą kołdrą.
-E, e ! Ale kołdrę to może byście tak oddali? – zapytał Liam
-O! Zapomniałem o niej. Macie! – powiedział Lou rzucając ją na nas.
Ja już się przebudziłam i zaczęłam szykować sobie ubrania. Próbowałam obudzić Liama, lecz ten spał jak niemowlę. Była 11, poszłam wziąć poranny prysznic.  Kiedy byłam gotowa wróciłam do pokoju po Liama. Lecz on nadal spał.
-Wstawaj Liam. Bo zmarnujemy cały dzień, jest już po 11.
-Ok, już wstaje. – powiedział zrywając się z łóżka.
-Czekamy na ciebie w kuchni.
Wyszłam z pokoju i poszłam do reszty bandy, a Liam doprowadzał się do porządku dziennego.  Kiedy weszłam do kuchni zauważyłam siedzących chłopaków. Byli tak zaspani jakby w ogóle nie spali. Najgorzej wyglądał Zayn i Harry, bo Loui z Niallem wyglądali kwitnąco.
-Cześć wam! – przywitałam się. – Widzę, że noc była udana. – mówiłam patrząc na Zayna i Harolda.
-Cześć Dani. – powiedział Zayn. – nawet mi nie wspominaj. Jestem wykończony.
-Może pójdziemy się wykąpać w jeziorze? – powiedział wchodzący do kuchni Liam.
-To dobry pomysł Liam. – stwierdził Harry. – Widzę, że ty też wyglądasz dziś tak pięknie jak my.
-Tak. Dokładnie. Jestem misterem dzisiejszego dnia.
-Raczej my jesteśmy. – poprawił Zayn
-Tak właśnie chciałem powiedzieć. – mówił Liam przytulając się do mnie.
-A gdzie dziewczyny? – zapytałam
-Yyy. Wolisz nie wiedzieć. – powiedział Harry
-Aha. Czyli śpią. A ja musiałam być obudzona. Fajnie. Więc  w nagrodę robicie mi śniadanie. – rozkazałam.
-No Liam. Już możesz brać się za robotę. – stwierdził Zayn
-Tak, właśnie. Przecież lubisz gotować. A po pierwsze umiesz, nie to co my. – dodał Harry.
-No tak, tak . Macie mi pomóc. I wy też – powiedział Liam wskazując na chłopaków.
Ja natomiast usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Leciały akurat bajki Disneya. Specjalnie je zostawiłam, ponieważ jak już wspominałam Liam je uwielbia. Akurat leciała piosenka, która rozpoczynała bajkę, a Liam, który przygotowywał śniadanie zaczął ją śpiewać. Chłopaki klaskali mu w rytm, a on czuł się jedyną gwiazdą.
-Śniadanie podane do stołu. – usłyszałam za parę minut.  – Zapraszamy do stołu pannę Danielle.
-Już idę. – powiedziałam wstając z kanapy. – Cóż za zacny przystrój milordzie.
-Mojego wymysłu Wać panno. – powiedział Lou
-Haha. Dosyć tej sztuki jedzcie szybko, to pójdziemy się pokąpać.  – powiedział Zayn
-Ok. Ale Liam zrobisz takie kanapki, żebym mógł zjeść jak będę się opalać? – zapytał Niall
-Dla ciebie zawsze. – zaśmiał się mój misiek.
Po śniadaniu wszyscy poszliśmy przebrać się w stroje kąpielowe. No prawie wszyscy, ponieważ Patt i Danielle nadal spały. Wyszliśmy na dwór. Było cieplutko. Promienie słońca padały na samą wodę oraz na kawałek tzw. plaży (oczywiście to nie była plaża tylko piasek nad brzegiem jeziora).  Rozłożyliśmy swoje koce i ręczniki. Zayn, Niall, Loui, Harry i Liam od razu wskoczyli do wody, a ja zrobiłam im parę fotek. Podczas gdy chowałam aparat do torby usłyszałam jak ktoś biegnie w moją stronę. Był to Liam i Zayn. Pomyślałam, że może idą bo im zimno, lecz tak też nie było. Liam i Zayn  wzięli mnie na ręce jak małe dziecko i pobiegli ze mną do jeziora. Oczywiście podczas tej krótkiej drogi wiedziałam już co chcą zrobić. Chcieli mnie wrzucić do wody i oczywiście to zrobili.
-Powiem wam, że z was są totalne czubki. – powiedziałam kiedy wynurzyłam się z wody.
-Tak wiemy, wiemy. – powiedział ucieszony Zayn
-Ej, a ja też chce być tak wrzucony. – krzyczał Loui stojący na brzegu.
-Już po ciebie biegniemy. – krzyknął śmiejący się Liam . – Ale wiesz, nie czekaj na nas z kolacją.
-No wiesz co ? Jak możesz? – powiedział oburzony Lou, który odwrócił się od nas tyłem. A w tym momencie Liam, Zayn Harry i Niall cichutko podbiegli do niego i wrzucili go do wody.
-Juhuu! Kocham was chłopaki! – krzyczał Louis
-Hahahah. Z ciebie to jest naprawdę szurnięte dziecko. – powiedział Harry.
-Tak , ja wiem, że wy mnie kochacie.
Zaczęliśmy się wszyscy kąpać i wzajemnie pluskać. Przynieśliśmy piłkę i zaczęliśmy grać w siatkę. Fajnie nam było.  Ale szkoda nam było dziewczyn, które spały. Nie mogły „bawić się razem z nami” mówiąc w cudzysłowie.
-O zobaczcie. Nasze śpiące królewny idą. – odezwał się uradowany Zayn
-No nareszcie. Ile to można spać. – mówiłam
Dziewczyny dołączyły do nas. Na początku woda była dla nich  bardzo zimna, lecz zwyciężyły z nią. Wszystko było ładnie pięknie, ale w pewnym momencie odezwał się misiek.
-Ej chłopaki! Nikt z nas nie zauważył, że Zayn przeszedł metamorfozę.
-Jaką znowu metamorfozę? – zapytała Pattie.
-A no faktycznie – odezwał się Niall
-Bo Zayn boi się wody. Nie żebym tu się z niego śmiał, bo to mój przyjaciel, ale to trochę dziwne. – mówił Lou. – Ale cieszę się, że już pokonał strach.
-Brawoo Zayn! – wykrzyczał Harry
-Ej, wiecie, że ja całkiem o tym zapomniałem ?
-No i dobrze.
W wodzie byliśmy już dobre pół godziny. Postanowiliśmy wyjść trochę na słońce, żeby się nie przeziębić.  Zayn i Pattie poszli na spacer , a Harry z Emmily zrobili podobnie. Natomiast Niallowi i Louisowi zachciało się lodów. Poszli poszukać jakiegoś sklepu. Co ja mówię poszukać. Przecież Lou bardzo dobrze zna tą okolicę. Przecież często przyjeżdżał tu ze swoimi rodzicami i siostrami. Ja natomiast z Liamem zostaliśmy sami i byczyliśmy się w promieniach słońca.
-Cudownie jest ! – odezwał się po chwili Liam. -  Cisza spokój. Jesteśmy sami.
-Zgodzę się z tobą. W życiu był nie powiedziała, że tu tak będzie.
- Ja także nie. Zwłaszcza z tymi oszołomami. Z nimi nie da się normalnie funkcjonować.
-Oj tak. Już ich trochę poznałam i wiem jak to jest. 
W tym momencie zapadła cisza. Zaczęliśmy rozmyślać.
-Fajnie jest, tylko szkoda, że Niall i Loui nie mają swoich połówek. – powiedział Liam
-No szkoda trochę.  Ale nie wiadomo może kogoś poznają. Wszystko może się wydarzyć. – odpowiedziałam.
-Masz rację.
* Sytuacja kiedy Niall z Louisem kupują lody.

-Dzień dobry. Poprosimy 8 lodów waniliowych.  – zamówił Niall
-Już chwileczkę.  – odpowiedział sprzedawca.
Kiedy chłopcy czekali na lody Loui zauważył dwie dziewczyny.
-Patrz Niall. Widzisz te dwie laski?
-No widzę, a co?
-No nie uważasz, że są ładne?
-No oczywiście, że ładne. A szczególnie ta blondynka.
-Może zagadamy do nich? Co ty o tym sądzisz?
-Możemy spróbować.
Już po krótkiej chwili, kiedy chłopcy kupili lody zebrali się na odwagę i podeszli do dwóch dziewczyn. Byli nieco nieśmiali w tym momencie, co było dziwne. Pierwszy przemówił Lou.
-Cześć dziewczyny. Jak się macie?
-Cześć. Dobrze, a wy? – Odpowiedziała jedna z nich.
Tak zaczęła się ich rozmowa. Dziewczyny miały na imię Claudia i Eleonora. Były koleżankami ze szkoły i pochodziły z Londynu. Ta wiadomość ucieszyła chłopaków ponieważ oni też tam mieszkają. Chłopcy wypytali o wszystko, ale oczywiście z wzajemnością.

*Sytuacja nad jeziorem.

 -Ciekawe gdzie oni się podziewają tyle czasu? – mówił Liam.
-Nie wiem, ale wrócili chłopaki z dziewczynami. – Miałam na myśli wtedy Zayna i Harrego.
-Już wróciliście? – zapytał Liam przybyszów
-Tak. A gdzie chłopaki? – zapytał Harold.
-Poszli po lody i jeszcze ich nie ma.  – odpowiedziałam
-Może kogoś tam spotkali. – stwierdziła Pattie
-O wilku mowa. – odezwał się Zayn, a wszyscy odruchowo spojrzeli się do tyłu. Zobaczyliśmy nadchodzący chłopaków. Byli bardzo zadowoleni. Trochę ans to zdziwiło, bo co jest wesołego w tym, że kupiło się lody?
-Już jesteśmy. – powiedział Niall
-No nareszcie. Ile można kupować 8 lodów? – pytaliśmy.
-Oj tam lody lodami. Poznaliśmy fajne dziewczyny – powiedział Lou. – Oczywiście, nie obrażając was dziewczyny.
-Dobrze, dobrze. Opowiadaj. – mówiła Emmily.
Chłopcy opowiedzieli nam całą historię ze szczegółami. Trochę było to nudzące, ale oni byli tak podekscytowani, że nie chcieliśmy im przerywać. Wszystko brzmiało ok., ale gdy usłyszeliśmy, że zaprosili ich dzisiaj do nas… - to nam się za bardzo nie spodobało, ponieważ mogli to z nami ustalić, ale nie byliśmy na nich źli, gdyż powiedzieli, że chcą zrobić ognisko. No, a że jesteśmy nieco rozrywkową grupą towarzyską od razu się zgodziliśmy.
-To dobry pomysł z tym ogniskiem. – mówiliśmy
-No możemy pośpiewać, pograć jak wczoraj wieczorem. – dawali propozycje.
Dziewczyny miały domek tuż obok nas, bynajmniej tak mówili Niall z Louisem. Nadszedł wieczór.  Liam przygotowywał jedzenie na ognisko, a ja mu pomagałam.
-Mam nadzieję, że te dziewczyny nie są jakieś głupie.  – mówił do mnie Liam
-Wszystko się okaże już niedługo .
-Nie chce, żeby chłopaki cierpieli. Wiesz, oni są dla mnie jak bracia. – mówił zatroskany misiek. Podeszłam do niego i go przytuliłam.
-Nie martw się misiek. Chłopcy nie są głupi. Może te dziewczyny są okey. – tłumaczyłam
-Dziękuje ci Danielle. Przy tobie wszystko jest takie prostsze. – mówił misiek patrząc mi się głęboko w oczy.  Kiedy byliśmy w pięknej, romantycznej chwili do kuchni wpadł Louis i od razu zaczął gadać.
-No gdzie to jedzenie? Dziewczyny już przyszły. – tłumaczył nam – Tak, no jak ma być jedzenie jak wy tu sobie pieszczoty uprawiacie. Do roboty.
-Wiesz Louis, sam też byś mógł zanieść te rzeczy na stół. Ja z Dani przygotowałem całą kolację a ty jeszcze masz pretensję.  – powiedział nieco oburzony Liam
-Dobrze, już dobrze. Jestem trochę zestresowany. Nie denerwuj się.
-No to Lou bierz te miski … - zaśmiałam się.
Wyszliśmy na zewnątrz. Dziewczyny zapoznawały się z chłopakami i Patt oraz Emmi. Mnie i Liama jeszcze nie znały. Lecz kiedy pojawiliśmy się na horyzoncie. Niall oraz Lou przedstawili nam je.  Z wyglądu były bardzo ładne, aż ja, Patt i Emmily zaczęłyśmy być zazdrosne o swoich partnerów, lecz ci natomiast siedzieli cały czas blisko nas i dawały Claudi i Eleonor ( tak miały na imię dziewczyny ) do zrozumienia, że są już zajęci i nie są nimi zainteresowani.
Po poznaniu się i małym poczęstunku Niall wyjął swoją gitarę i zaczął grać, a chłopaki dołączyli jako chórek i śpiewali. Ja natomiast z resztą dziewczyn podziwiałam ich talent, robiłam pamiątki uwieczniając ten moment na zdjęciach, a także klaskałyśmy w rytm grającej gitary. Cały wieczór był świetny. Wszyscy dobrze się bawiliśmy, a dziewczyny okazały się być fajne i normalne – nie, że lalunie.  Było już późno, a Clo i Eleonor musiały już iść. Zakończyliśmy nasze ognisko, podziękowaliśmy dziewczyną za przybycie i zaprosiłyśmy je, żeby wpadły do nas jutro.  Chłopaki, czyli Louis i Niall poszli je odprowadzić, a my sprzątaliśmy po naszym ognisku.
-Fajne te dziewczyny. – mówił Zayn
-No. Okazały się być całkiem okey. – dodał Harry
-No. Ta Claudia to nie zła dziewczyna. – powiedział Liam patrząc się na mnie.
-Tak bardzo ci się spodobała? – zapytałam idąc do swojego pokoju. Nie usłyszałam odpowiedzi. Zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku, lecz po chwili przyszła mi do głowy myśl , żeby podsłuchać co będą mówić podczas mojej nie obecności.
-Oj Liam, Liam. I coś ty dobrego narobił? – usłyszałam jak pyta się go Pattie
-Ja tylko żartowałem. – tłumaczył się Liam
-No wiesz to raczej nie było miłe. – powiedział Zayn
-Moim zdaniem powinieneś ją przeprosić. – odezwała się Emm.
-Może to nie było nic takiego, ale idź do niej. – powiedział Harry
Stojąc pod drzwiami usłyszałam całą ich rozmowę i dźwięk kroków osoby nadchodzącej do pokoju. Szybko usiadłam na łóżku i przytuliłam do siebie poduszkę. Z oczu napłynęły mi łzy na policzki. Było mi smutno z tego powodu co zrobił Liam. Myślałam, że nie zwrócił uwagi na Clo, przecież cały czas mnie obejmował siedział przy mnie i dawał buziaki.  Zauważyłam jak ktoś otwiera drzwi. Wiedziałam, że to Liam. Patrząc w okno zapytałam.
-Czego chcesz? Clo tu nie ma.  – byłam zła dlatego tak do niego mówiłam
-Kochanie, przecież wiesz, że ty jesteś dla mnie  najważniejszą osobą na świecie.
-Tak, wiem, wiem. Zwłaszcza po twoich słowach.
-Oj tamto to były tylko żarty. Przepraszam, że cię uraziłem. Nie wiedziałem, że to tak odbierzesz. Danielle, popatrz na mnie proszę.  – wypowiedział te słowa tak czule, że musiałam skierować wzrok na niego. W oczach miałam tylko łzy i przez chwile chciałam zapaść się pod ziemię.
-Ale na pewno to były żarty? – zapytałam niepewnie
-Tak jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Nie chciałem cię zranić. Przepraszam. – powiedział jeszcze raz.
-Przeprosiny przyjęte. Ale ja ciebie też przepraszam za to, że od razu wyszłam..
-Nie musisz mnie za nic przepraszać. – powiedział i pocałował mnie.

_________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że nie przynudzam w tym rozdziale...Pisałam go niezbyt dokładnie i same nie wiem jaki on jest. Ale myślę, że da się przeczytać. :D

poniedziałek, 26 marca 2012

Rozdział 008


Nadszedł wyczekiwany dzień wyjazdu nad jezioro. Była 8 rano kiedy wstałam.  Pierwsze co zrobiłam od razu po porannej toalecie to, to, że sprawdziłam 5 razy czy wszystko spakowałam na wyjazd. Okazało się, że tak. Ubrałam się w krótkie spodenki i szeroki- przewiewny T-shirt i zeszłam na dół na śniadanie.
-Cześć mamo! – przywitałam się jak zawsze. – Tata w pracy?
-Dzień dobry! Tak w pracy. Dziś poszedł wcześniej ponieważ chciał się z tobą pożegnać. Przed twoim wyjazdem.
-To miłe z jego strony.
-Siadaj. Zaraz przyniosę śniadanie.
Jak mama kazała tak zrobiłam. Kiedy podano do stołu zaczęłam jeść razem z mamą. Podczas śniadania mama zaczęła rozmowę.
-Jesteś już spakowana? Wzięłaś wszystkie rzeczy, które mogą ci się przydać? – dopytywała mnie mama
-Sądzę, że tak. Dziś sprawdziłam torbę 5 razy i wydaje mi się, że o niczym nie zapomniałam. – poinformowałam mamę.
-To się cieszę. Ale mam dla ciebie niespodziankę. – mówiła do mnie – Ponieważ twój pierwszy taki wyjazd i to jeszcze z kolegami, a zwłaszcza chodzi tu o Liama, musisz świetnie wyglądać…-ciągnęła dalej. – więc związku z tym idziemy na zakupy.
-Oj mamo.  Nie trzeba.
-Trzeba, trzeba. Przecież ja też wyjeżdżałam jak byłam młodsza. Wiem jak to jest.
-Dzięki. Jesteś najlepszą mamą pod słońcem. Kocham Cię! – wyznałam
-Ja ciebie też. Ale nie za dużo tych komplementów? – zapytała mnie mama
-Jak dla ciebie to nie. Powinnam razem z tatą takie komplementy sprawiać ci co 5 minut, bo jesteś tego warta. Nikt by tyle nie zrobił co ty dla nas.
-Oj przestań, bo się zaczerwienie. – zażartowała moja mama.
Zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy się szykować do wyjścia na zakupy. Ja już byłam ubrana, musiałam tylko ogarnąć swoją twarz, a  jeszcze bardziej włosy.  Uczesałam się na luz czyli kok na cebulkę. Lubiłam się tak czesać, ponieważ było mi tak wygodnie. Mama także już była gotowa. Wsiadłyśmy do samochodu mamy i ruszyłyśmy.  Do centrum miasta nie miałyśmy daleko. Pół godziny jazdy i już byłyśmy an miejscu. Poszłyśmy do centrum handlowego, ponieważ tam miałyśmy swoje ulubione i zaufane sklepy.  Weszłyśmy do sklepu z letnimi ciuchami. Od razu w oko wpadła mi świetna bluzka z flaga USA.
-Mamo, zobacz, jaki fajny T-shirt.
-No to jak ci się podoba to bierz.
W jednym sklepie kupiłam 3 rzeczy, poszłyśmy do następnych. Zakupy zajęły nam ponad 2 godziny. Ale u ans z mamą to było normalne. Jak już idziemy an zakupy to je robimy, a nie chodzimy i tylko oglądamy. Wróciłyśmy do domu, była już 2 popołudniu.  Zaczęłam oglądać ciuchy, które kupiłam z mamą i odcinać od nich metki.
-Wiesz co mamo, ty to naprawdę musisz mnie kochać.
-No oczywiście, przecież jesteś moją córeczką. Taką małą Danielle. – powiedziała mama
-Oj jaka tam mała. Haha. Bo tyle pieniędzy na mnie wydajesz. – powiedziałam
-No na kogoś muszę przeznaczać pieniądze, nie tylko na jedzenie i picie. – zaśmiała się
-Też prawda. – mówiłam. – Zaczekaj pójdę po walizkę to od razu spakuje te rzeczy.
Pobiegłam do swojego pokoju. Walizka leżała na moim łóżku. Kiedy chciałam ją podnieść usłyszałam dźwięk sms’s. Musiałam odebrać. Nigdy nie zostawiam tego na ostatnią chwilę. Był to sms od Liama:
„Cześć kochanie! ;** Jesteś już gotowa do wyjazdu? Twój misiek xx.;)”
-Wariat jeden. Już się chyba za mną stęsknił. Nie ukrywając ja za nim też. -  mówiłam sama do siebie. Odpisałam mojemu miśkowi – jak to ujął sam on na sms.
„Hej miśku! ;* Prawie jestem, pakuje właśnie ostatnie rzeczy na wyjazd. A wam jak idzie? Dani xx ;D”
-Jestem ciekawa czy są już spakowani? – pytałam samą siebie wychodząc z pokoju. Zeszłam na dół z walizką, która trochę ważyła , ale dałam sobie radę. Mama pomogła mi zapakować resztę rzeczy, ale także sama osobiście sprawdziła czy wzięłam wszystko ze sobą.  Po przeszukaniu, a raczej po przeglądzie mojej walizki stwierdziła iż jest wszystko. Wybiła już 3. Do domu wrócił tata. A do mnie przyszedł sms od Liama.
„U nas nastąpił jakiś cud. Wszyscy jesteśmy spakowani ;) Masz całusy od chłopaków – bo tu krzyczą mi nad uchem, żebym ci napisał, że cię kochają.” – i tu przerwałam czytanie z powodu śmiechu. – Ale to są wariaci- mówiłam pod nosem i zaczęłam daje czytać. – „Ale oczywiście to ja cię najbardziej kocham. Do zobaczenia. Będziemy u ciebie za godzinę. Liam xx ;D”
-Cześć Danielle. Nad czym tak myślisz? – zapytał mnie tata.
-Cześć tato. A nie nic, nad niczym już. Cieszę się, ze przyszedłeś dzisiaj wcześniej.
-No musiałem się pożegnać z moją kochaną córeczką.
-Chodźcie na obiad! – zawołała nas mama.
Nie wiem ile motorków napędowych ma ten zegarek, że ten czas płynie tak szybko. Kiedy siadaliśmy było już w pół do 4. Na obiad mama zrobiła spaghetti. A to danie wychodziło jej najpyszniej. Może też dlatego, że uwielbiałam je. Po obiedzie zebrała brudne naczynia i włożyłam do zmywarki.
-Danielle! Chodź na chwilkę. – zawołali mnie rodzice. – jesteśmy w salonie.
-Tak? O co chodzi? – zapytałam nie pewnie.
 -Chcieliśmy ci dać pieniądze na wyjazd.  – powiedział tata
-Oj nie trzeba. Ja mam trochę swoich uzbieranych, powinno wystarczyć. – tłumaczyłam
-Nie marudź tylko bierz jak ci dają, a jak biją to uciekaj. – mówił tata
-Dziękuje wam. Nie wiem w ogóle dlaczego jesteście dla mnie tacy dobrzy. – mówiłam zamyślona
-Może dlatego, że cię bardzo kochamy. – rzekła mama.
Schowałam pieniądze i przytuliłam się do rodziców.
-KOCHAM WAS! – wypowiedziałam donośnym głosem. – JESTEŚCIE NAJLEPSZYMI RODZICAMI NA CAŁEJ KULI ZIEMSKIEJ!
Podczas tej uroczej chwili ktoś zapukał do drzwi. Nie myślałam w ogóle, że to mogą być chłopaki, bo całkowicie straciłam poczucie czasu. Otworzyłam drzwi, za którymi stał Liam.
-Witam panią. – przywitał mnie miło i dal buziaka.
-No witam, witam pana. – odwzajemniłam
-Jest już pani gotowa do wyjazdu? – zapytał wchodząc do domu.
-Tak. Tylko pożegnam się z rodzicami i możemy jechać.
-Dzień dobry. – przywitał się misiek z moim rodzicami
-Dzień dobry Liam. – przywitali się także.
-Już nam zabierasz Danielle? – powiedział tata – Tylko tam bez żadnych głupstw. Nie chcę zostać dziadkiem.
-Tatooo! – powiedziałam oburzona.
-No co. Przecież ja też kiedyś….- i tu tacie przerwałam
-Tak, tak . Wiem, ty też kiedyś byłeś młody i byłeś na takich wyjazdach. Ja wszystko rozumiem.
-Oj Danielle. Twój tata tylko żartował. – powiedział Liam. – Będę uważał na Dani, żeby nic jej się nie stało.
-Właśnie ja tylko żartowałem.
Pożegnałam się z rodzicami i wyszłam z domu. Wsiadłam do busa – naszego transportu, który nie wiem skąd się wziął, ogólnie to nie wiem skąd chłopcy go wytrzasnęli zacznijmy od tego. Ale to było najmniej ważne w tym momencie. Przywitałam się z całą ekipą i ruszyliśmy w stronę jeziora. Pattie i Emmily już były ponieważ mieszkały bliżej niż ja. Jezioro było poza miastem, aby od niego dotrzeć trzeba było jechać około 2 godzin co najwyżej 2 i pół.  W samochodzie było radośnie. Wszyscy śmialiśmy się i śpiewaliśmy piosenki. Dzień był gorący, a że w samochodzie był otworzony szyberdach postanowiłam tak jakby wynurzyć się z samochodu na powietrze. Chłopaki czyli Zayn, Niall, Loui, Harry i Liam, a także dziewczyny widziały to – no trudno byłoby tego nie zauważyć. Loui, który prowadził samochód wykorzystał sytuacje i włączył spryskiwacz z płynem do szyb. Włączył to specjalnie, aby mnie opryskać. Nie wiedząc o co chodzi szybko zanurzyłam się do samochodu.
-Aaa! Małpy jedne. Hahaha! – zaczęłam się śmiać z samej siebie.
-hahaha. Cudownie wyglądasz. – powiedział Zayn
-No tak dzięki. – mówiłam
-Jakby ci to wytłumaczyć Dani. My cię po prostu tak kochamy. – powiedział Lou
-Tak, tak. A w szczególności ty kochany Lou. – powiedziałam.
Liam usłyszał to, ale nie był o to zazdrosny. Przecież wiedział, że my wszyscy jesteśmy przyjaciółmi. A że ja kocham go najbardziej. A Louisa i resztę to jak przyjaciół. Kolejne minuty jazdy również były wesołe i pełne przypałów.  Byliśmy już coraz bliżej jeziora. Dosłownie do mety brakowało nam 5 kilometrów. Wtedy do Louisa ktoś zadzwonił. A ten oczywiście odebrał.
-Oo! Cześć mamo! – przywitał się wesoło. – Gdzie jesteśmy? Właśnie dojeżdżamy na miejsce. Jeszcze tylko 5 kilometrów i będziemy się opalać.  – śmiał się. – Jak nam się jedzie? Wspaniale. Jest wesoło. – powiedział
-Loui, Loui weź na głośnik twoją mamę. Przywitamy się z nią. – powiedział Zayn
-Ok. Macie. – powiedział do nas – Zaczekaj mamo. Mam dla ciebie niespodziankę.
-Dzień dobryy.! –Wykrzyczeliśmy wszyscy razem
-Dzień dobry, a raczej już dobry wieczór. – odpowiedziała mama Louisa
-Ok. Mama, zadzwonię później, bo już jesteśmy prawie na miejscu i musze skręcać.
-Dobrze, dobrze. Bawcie się dobrze! Bye!
-Byyyee!
Rzeczywiście Loui miał rację, że jesteśmy już na miejscu. Kiedy samochód stanął wszyscy wyskoczyliśmy z niego i pobiegliśmy od razu nad jezioro. Wieczór był jasny. A nad jeziorem nie było widać nikogo. Byliśmy sami, co nam się spodobało z jednej strony. Weszliśmy do domku letniskowego, który należał do rodziców Louisa. W środku było ślicznie. Domek był drewniany – o takim zawsze marzyłam, żeby w takim zamieszkać. I marzenia się spełniają, będę mogła zamieszkać tu chociaż na 5 dni.
-Ślicznie tu jest! – mówiłyśmy z dziewczynami.
-Cieszymy się, że wam się tu podoba – odezwał się Harry.
-Koniec tych pogawędek i podziwiania czas iść po rzeczy. – powiedział Niall
Wszyscy wybrali się do samochodu po swoje bagaże. Oczywiście miało być tak, że każdy bierze swój oddzielnie  i kto będzie pierwszy. Tą zasadę złamał Liam, Zayn i Harry, ponieważ, pomogli nam czyli mi , Patt i Emm. Po porostu byli tak mili. Na zegarku wybiła godzina 6:30. Szybko rozpakowałam z Liamem nasze rzeczy, ponieważ chcieliśmy iść na spacer, żeby zobaczyć jak tu jest.  Byliśmy pierwsi co do tej kategorii „rozpakowywanie” . Poinformowaliśmy resztę , że wychodzimy. Pogoda była świetna do wieczornego spaceru brzegiem jeziora.
-Ślicznie tu jest.  – powiedziałam do miśka.
-Często tu przyjeżdżaliśmy po programie „X-Factor”.  – oznajmił
-Nie  dziwie się. Tu można najwyraźniej dobrze odpocząć. Sam wygląd na to wskazuje.
-Cieszę się, że ten tydzień będzie tylko nasz. Bez rodziców itd. Będą nam tylko towarzyszyć  bąki Nialla. – zaśmiał się Liam
-Oj przestań. – rozkazałam i wtedy Liam przytulił mnie do sobie. Szliśmy nadal brzegiem rzeki, kiedy zauważyłam, ze jest zachód słońca. – Zobacz Liam. Zachód słońca. Piękny.
-Ale i tak ty jesteś piękniejsza.
-Hah. Ty też. – powiedziała całując miśka w policzek. – Dobrze, że wzięłam ze sobą aparat to zrobię zdjęcie.
-Mi oczywiście? – zapytał śmiejący się pan Payne
-Oczywiście. Jesteś moim głównym celem zainteresowania. – odpowiedziałam
-No ja myślę kochanieńka, no ja myślę.  
Wyciągnęłam aparat z torebki i zaczęłam cykać fotki. Najpierw musiałam uwiecznić ten piękny zachód słońca, potem natomiast zrobiłam sesję zdjęciową mojemu brunetowi.
-Jesteś bardzo fotogeniczny Liam, wiesz? – powiedziałam
-Oj tam, przesadzasz. – mówił nieśmiało
-Naprawdę. No, ale teraz koniec twojej sesji zdjęciowej. Muszę zrobić nasze wspólne zdjęcie.
Na początku próbowaliśmy zrobić sami, lecz nie wychodziło nam tak ładnie jakbyśmy chcieli. Zauważyliśmy przechodniego. Był to starszy pan, który umiał obsługiwać się aparatem, ponieważ sam do miał.
-Przepraszam pana bardzo. – podszedł Liam – Czy mógłby pan zrobić nam parę zdjęć? – zapytał grzecznie.
-Oczywiście. – odpowiedział przechodzień
Do pierwszego zdjęcia  ustawialiśmy się specjalnie. Lecz reszta wyszła tak spontanicznie.  Ostatnie zdjęcie nie obyło by się bez pocałunku. Liam przyciągnął mnie do siebie, złapał delikatnie za mój podbródek i pocałował w usta. Byłam zaskoczona, że zrobi to przy obcym człowieku. Po naszej sesji zdjęciowej podziękowaliśmy panu, a on życzył nam szczęścia. Razem z Liamem obejrzałam zdjęcia w drodze powrotnej.
- To ostatnie jest najśliczniejsze. – powiedział Liam
-Mi też się bardzo podoba. Oprawię je w ramkę i postawie w pokoju na półce. – powiedziałam
-No zrobimy dobitki i ja wszystkie powieszę na ścianie.  – powiedział dumnie mój misiek.
-Trochę zimno się zrobiło. Chodźmy szybciej. –  oznajmiłam
-Zaczekaj. – powiedział Liam i dał mi swój sweter, który miał przywiązany do szyi. – Proszę, będzie ci cieplej.
-Dziękuje.
Gdy wróciliśmy do domu letniskowego, tam działo się coś szalonego. Wszyscy byli dziwnie weseli.  Słychać było tylko wesołe krzyki i śmiech.  Zobaczyliśmy Chłopaków, którzy grali w butelkę z dziewczynami.
-Heej.! Możemy się dołączyć.? – zapytaliśmy.
-Jasne siadajcie. Gramy w butelkę – pytanie czy wyzwanie. – powiedział Niall
-To kto teraz kręci? – zapytał Liam
-Możesz ty jako, że dołączyłeś. – powiedział Zayn
-Ok. Danielle, pozwól. – powiedział misiek.
Liam zakręcił butelką. Wyszło akurat na mnie. Zapytał mnie co wybieram. Wybrałam oczywiście wyzwanie, ponieważ lubiłam wykonywać różne zadania, które mi wymyślali inni.
-Więc musisz wyjść na zewnątrz i wykrzyczeć nasze każde imię a na końcu, że nas kochasz.  – powiedział Luois
-Tak? – zapytałam – Okey, nie ma problemu.
-Uu. Danielle, Danielle! – krzyczeli. Ja natomiast wyszłam na zewnątrz,  a oni ze mną. Zaczęłam krzyczeć.
-Zayn! Louis! Niall! Harry! Pattie! Emmily! Liam! KOCHAM WAS! Ale i tak najbardziej ciebie Liam!
-A widzicie!? Mnie kocha najbardziej !
-To było wiadome, no , ale pomimo to uznajmy.  – powiedział Lou
Wróciliśmy do mieszkania i graliśmy dalej. Wylosowaliśmy Harrego, który wybrał pytanie.
-Harry, powiedz nam jaką najśmieszniejszą rzecz zrobiłeś gdy byłeś miały? – zapytałam. A on natomiast odpowiedział nam tak:
-Gdy byłem mały znalazłem w łazience tampony i zacząłem je jeść, ponieważ myślałem, że są to ciastka.
Wszyscy zaczęliśmy się z niego śmiać. Po chwili znów wróciliśmy do porządku. Tym razem wypadło na Zayna, który wybrał wyzwanie. Musiał udawać przez 5 minut mówiącą świnię.  Zabawa była świetna. Każdy wybierał coś dla śmiechu. Przez cały wieczór świetnie się bawiliśmy. Po podłodze pływały potoki łez. Lecz te łzy były wywołane płaczem śmiechu.
Wybiła godzina 3 w nocy. Wszyscy postanowiliśmy pójść spać. Nie mieliśmy siły po cały dniu. Kiedy wszyscy zmierzali do swoich pokoi ja z Liamem nie wiedziałam, gdzie mamy swoje.
-Ej chłopaki! A gdzie są nasze pokoje? - zapytałam
-Wybaczcie, ale został tylko jeden pokój - tam są wasze rzeczy. - mówił wskazując na jeden z pokoi. - Wszystkie już są zajęte. Jedynie jeszcze w ofercie jest oto ta kanapa. - wskazał na łóżko stojące w przedpokoju.Liam się tylko uśmiechnął, a chłopaki poszli do swoich pokoi.
-Więc wychodzi na to, że będę spał na twardej kanapie. - mówił Liam
-A ja myślę jednak, że nie - mówiłam idąc w stronę naszego pokoju. - No co? - dodałam po chwili - Mam ci wysłać specjalne zaproszenie?
-Nie rozumiem? - udawał misiek. - Jakie zaproszenie?
-No chodź...Przecież mamy wspólny pokój. - tłumaczyłam
-Czyli jednak wychodzi na to, że będę spał z tobą.
-No jakoś to przeżyje.
-No wiesz co.?
-hah! Żartuje głuptasie ! - śmiałam się.
Weszliśmy do pokoju, pościeliliśmy łóżko i położyliśmy się spać. Wtuliliśmy się w swoje ramiona i zasnęliśmy.


________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że ten rozdział się spodoba. Pisałam go na szybkiego. Myślę, że wam się spodoba. Dodawajcie komentarze. Bo coś licho. ;) xx 
Kolejne dni nad jeziorem także będę opisywane. : p

Rozdział 007


Kiedy już się ubrałam i ogarnęłam, poszłam do pokoju po Liama. Lecz już go tam nie zastałam.
-Liaam! – krzyknęłam. – jesteś tam?
-Tak kochanie. Jestem w kuchni. – odpowiedział
Zeszłam na dół. I nie mogłam oczom uwierzyć. Liam sprzątał w kuchni. Byłam zaskoczona, że chłopak potrafi  jednak posprzątać po sobie.
-Już myślałam, że sobie poszedłeś.
-Ja? Bez ciebie nigdy. – powiedział i pocałował mnie w policzek.
-A mogę wiedzieć co cię natchnęło na sprzątanie?
-Haha. Wiem, to dziwne. Ale niestety tak to jest gdy jest 5 chłopaków i żadnemu nie chcę się sprzątać, ale w końcu, któryś idzie.
-Aha. I to zawsze jesteś ty?
-Teraz już nie. Sprzątamy na zmianę.
Usiadłam na stołku i patrzyłam jak mój Skarbek kontynuuję  swoja pracę. Wyglądał tak słodko w fartuszku pani domu, że na twarzy uśmiech sam się malował.
-Może herbatki? Albo kawy? – zapytał
-Z miłą chęcią. Może jednak herbatę.
-Dobrze. A jaki smak?
-A jaki pan proponuję ?
Wtedy Liam otworzył szafkę i zaczął szukać herbat. Nie znał się na herbatach i nie wiedział co może być herbatą. Znał tylko jedną podstawową. Zaczęłam się z niego śmiać, gdyż chciał mi zaproponować  ziółka miętowe.
-Oj Liam. Chcesz, żebym zachorowała?
-Nie a czemu?
-Bo to są ziółka, a nie herbata.
-Przepraszam, nie zauważyłam.
-Nic nie szkodzi. – podeszłam do niego przytuliłam i wskazałam na herbatę. – To jest herbata.
-Tak wiem, ale szukałem innych smaków. – tłumaczył się
-Aha. A to przeprasza.
Kiedy herbata była już gotowa usiedliśmy razem przy stole i patrzyliśmy sobie w oczy. Lecz ta cisza, była trochę krępująca. Postanowiłam ją przerwać.
-To jakie plany na resztę dnia?
-Ja proponuję, abyśmy poszli najpierw do mojego mieszkania. Do chłopaków. A potem razem z nimi coś  wykombinujemy.
-Dobrze. Może byśmy poszli na zakupy, żeby kupić jakieś piłki plażowe itp. Przecież jutro jedziemy nad jezioro.
-Możemy iść.  To dobry pomysł.  Mam nadzieję, że będziemy mieli ładną pogodę nad tym jeziorem.
-Ja też . Bo wtedy ten tydzień nie byłby tak wspaniały. Chociaż bez pogody też będzie, bo będziemy tam razem, ale pogoda – ona też się liczy.
-Dokładnie. – powiedział i pocałował mnie.
Minęła godzina, kiedy tak siedzieliśmy bezczynnie w moim domu. Wybiła 10. Postanowiliśmy pójść do chłopaków z myślą, że już wstali.  „Ding-dong” – zadzwoniliśmy dzwonkiem. Lecz nikt nie otwierał. „Ding-dong” – zadzwoniliśmy ponownie, ale także nikt nie otworzył.
-Do trzech razy sztuka. – mówiłam z Liamem. „Ding-dong” – zadzwoniliśmy ponownie, ale także nikt nie otworzył.
-Może do nich zadzwonię. – zaproponował Liam.
-Spróbuj. – odpowiedziałam.
Kiedy Liam wybierał numer do jednego z chłopaków nagle zza ściany wyskoczył Lou i  Zayn z sikawkami.  A zza drugiej Harry i Niall, także z sikawkami.
-Do atakuu! – krzyknął Zayn
-Aaa. Liam uciekamy. Oni mają wodę.
-No to w nogi.
Ten dzień zapowiadał się ciekawie. Ale nie wiedziałam dlaczego chłopaki wyskoczyli z wodą. Kiedy biegłam zapytałam jednego z nich.
-Czemu lecicie z wodą? To takie wasze przywitanie?
-Haha. – zaśmiał się Harry. – Przecież dziś jest Lany Poniedziałek.
-Liam, słyszałeś? Dziś Lany Poniedziałek. Jak ja mogłam o tym zapomnieć.?
-Haha. Ja też zapomniałem. – powiedział Liam i pociągnął mnie za rękę do czyjegoś ogródka. – Choć Dani!
Liam wziął w rękę węża ogrodowego, który należał do ich sąsiadów i zaczął atakować chłopaków.  Kiedy zauważyłam ich miny chciało mi się śmiać. Były przerażone. A Lou powiedział.
-Jak to? Skąd on ma tego węża? Przecież Liam, nie może pokonać Luoisa Tomlinsona. Przecież Loui jest królem co tegorocznego Lanego Poniedziałku.
-Haha. – wszyscy zaczęliśmy się śmiać.  – Loui może i będziesz też królem nawet jeśli przegrasz.
-No ja mam nadzieję, że jednak wygram .  – I znów zaczęliśmy walkę na wodę. Walczyliśmy tak około 30 minut. Zabawa trwała by może i dłużej, ale sąsiedzi, od których Liam wziął węża trochę się zezłościli i kazali nam przestać. A ponieważ, że my grzeczne dzieci przestaliśmy. Lecz nie na długo. Ja z Liamem weszłam do domu, aby wziąć wiaderka z wodą.  Wyskoczyliśmy na ulicę gdzie chłopaki lali się wzajemnie .
-I jak się bawisz Zayn? – zapytałam
-Świetnie. A ty Dani?
-Dobrze. – Wtedy Zayn  obrócił się w moją stronę a ja wylałam mu wiadro wody na głowę.
-No wiesz co Dani? Nie spodziewałem się tego po tobie. – powiedział nieco oburzony Zayn, z powodu, że już jest cały mokry.  Ja zaczęłam się śmiać, lecz ta chwila nie trwała długo ponieważ Zayn zniknął mi z oczu i nie widziałam nawet jednej żywej duszy na ulicy. Myślałam, że już koniec zabawy i ruszyłam w stronę ich domu, kiedy nagle poczułam jak ktoś łapie mnie i bierze na ręce.  Byli to chłopcy. Wiedziałam, że oni coś wymyślą.
-Co wy robicie? – zapytałam
-Bitwę przegraliśmy z tobą, ale wojnę możemy wygrać.  – powiedzieli chórem.
-Czyli mam się bać?
-Oczywiście, że tak . – krzyknęli wrzucając mnie do basenu z wodą.
-Aaaa. – krzyknęłam kiedy spotkałam się z woda, która była lodowata dosłownie jakby wyjęta  z zamrażarki. – Zimnooo!
-Hahahaha. Masz za swoje.
-Może byście tak pomogli co? – zapytałam oburzona. Wtedy Liam podał mi dłoń abym mogła wyjść z wody. Do niego dołączyła cała reszta. Ja pociągnęłam Liama do wody, a za Liamem wpadli Zayn, Harry, Niall oraz marchewkowy potwór Loui.
-I co? Znów wygrałam. – zaśmiałam się do Louisa.
-Masz dziś po prostu szczęście. Ale i tak ja jestem królem Lanego Poniedziałku. – powiedział dumnie.
-Tak oczywiście. Nie zabiorę ci twej korony, zacny królu Dnia Lejka.
Wyszliśmy wszyscy z basenu, aby się wysuszyć i przebrać w suche ciuchy. I tu był problem. Ponieważ ja nie miałam nic na przebranie. „Cóż, albo będę musiała chodzić w mokrych ciuchach, albo musze wrócić do domu po suche rzeczy.” – pomyślałam.  Weszliśmy do domu chłopców. Z racji tego, że byłam tam jedyną dziewczyną miałam pierwszeństwo wejścia do łazienki. Kiedy już miałam zamykać drzwi do łazienki wpadł Liam.
-Ej, Liam ! Co ty robisz? – rzekłam zdziwiona
-Cicho, cicho. Przecież wiem, że nie masz się w co przebrać. Przyniosłem ci  koszulę … moją koszulę. – powiedział
-O. Dziękuje ci. – powiedziałam i pocałowałam go w policzek – a teraz zmykaj, bo muszę się wysuszyć.
-Już dobrze, dobrze.  – mówił wychodząc z łazienki.
Moje wysuszanie się trwało 10 minut. Kiedy byłam sucha ubrałam się w koszule Liama, która była w kratkę o niebieskim kolorze. Była na mnie oczywiście za duża i wyglądała na mnie jakby to była sukienka.
-Już łazienka jest wolna. Kto następny? – zapytałam.
-O Danielle, ładną masz sukienkę. Widzę, że się przygotowałaś na przebranie. – powiedział Lou
-Ej, chłopaki, nie uważacie, że ta sukienka jest podobna do koszuli Liama ? – powiedział Zayn
-Faktycznie. – powiedział Niall-  Czyżbyście mieli ten sam gust? – zapytano nas
Ja razem z Liamem zaczęłam się śmiać. Oboje kładliśmy się normalnie na podłodze. Nie mogliśmy się powstrzymać od śmiechu. Chłopaki nie wiedzieli o co nam w ogóle chodzi.
-Co wy robicie? Co powiedzieliśmy śmiesznego? – zapytał Loui
-Hahaha. Bo…bo..bo to jest moja koszula. – powiedział Liam śmiejąc się
-Jak to? Przecież to jest ewidentnie sukienka. Ewentualnie tunika.  – mówili dalej
-Ja słyszałam, ze chłopaki mogą być daltonistami, ale żeby nie odróżnić koszuli od sukienki to jest już wyższy stopie mody. – mówiłam
-Przestańcie! – rozkazał Zayn
-Oj dobrze już dobrze. – odpowiedziałam
Kiedy opanowałam się  razem z Liamem usiedliśmy obok chłopaków, którzy oglądali bajki Disneya.  W TV leciała właśnie „Myszka Miki” . Liam kocha wszystko co jest związane z Disneyem więc zasiadł wygodnie i oglądał.  Kiedy wszyscy byli już wysuszeni Niall dał propozycję aby coś zjeść. Czemu właśnie tą propozycję pierwszy podał Niall? Ponieważ jak już wszyscy wiemy on wiecznie jest głodny.  
-Masz rację Niall trzeba coś zjeść. – powiedział Harry
-No to co zjemy? – pytał NIall
-A może pójdziemy na miasto? – zapytałam – Razem z Liamem pomyśleliśmy, że może byśmy poszli na miasto po jakieś rzeczy na wyjazd, bo przecież jutro wyjeżdżamy. – zaproponowałam.
-To nie jest zły pomysł. Jestem za. A wy jak chłopaki? – powiedział Loui
-My także jesteśmy na tak . – powiedział Zayn
-Więc idziemy. Liam, wstawaj! Zbieramy się. – oznajmiłam mojego kociaka
-Już chwilkę. Jeszcze tylko 10 minut. Muszę obejrzeć tą bajkę do końca. – powiedział zapatrzony w ekran telewizora Liam
-No dobrze.
-Masz rację Liam. Nie wolno przerywać czegoś co się uwielbia. – powiedział Lou- Więc ja przez te 10 minut będę delektował się swoimi marchewkami.
Bajka się skończyła i Liam mógł już iść razem z nami. Oczywiście nie uważaliśmy go za małego dzieciaka, który nie może żyć bez bajek Disneya. Przecież każdy ma swoje ulubione zajęcie lub rzecz z dzieciństwa. Liam ma właśnie bajki Disneya itp.
Byliśmy już gotowi całą bandą. Wyszliśmy na miasto. Całą drogę gadaliśmy co zamówimy na obiad.  Tu było trochę sprzeczek pomiędzy chłopakami. Bo każdy miał ochotę na co innego. Ja siedziałam cicho i śmiałam się z nich.
-Danielle. Czemu się nic nie odzywasz? – zostałam w pewnej chwili zapytana
-Yyy. – jąkałam się . – Bo nie mam nic do powiedzenia, a poza tym miło się was słucha jak się kłócicie o to co będziecie jeść.
-I dlatego się śmiejesz.?  -zapytał Niall
-No szczerze to tak.
-Podaj nam pomysł co moglibyśmy zjeść. – powiedział Harry z Liamem
-Ja myślę, że może jakiś kebab + shake.
-Mmmm. Mniaaam! – wykrzyczeli wszyscy razem .
-Ty to jednak wiesz jak nam dogodzić Danielle. – powiedział Niall
-Dobrze z nią będziesz miał Liam . – powiedział Zayn
-Już mam . – mówił Liam całując mnie w policzek.
Kiedy zjedliśmy kebaby i wypiliśmy shake poszliśmy do centrum handlowego. Tam zaczęła się kolejna frajda. Lataliśmy po sklepie jak szaleńcy. Gdybym była sama w życiu bym tego nie zrobiła, ale z nimi wiedziałam, że mogę.  Kiedy tam biegaliśmy usłyszeliśmy jak w radio, które było słuchać na całym sklepie leciał nowy hit, który każdy zna. „Ai Se Eu Te Pego”. Chłopaki nie mogli się powstrzymać  i zaczęli tańczyć, a ja oczywiście do nich dołączyłam.  Ludzie gapili się na nas jak na jakiś debili, ale my nie zwracaliśmy na to uwagi. Robiący zakupy oraz przechodni zaczęli dołączać do kółka, które utworzyli podziwiający. Wszyscy zaczęli się kołysać, klaskać w rytm muzyki i patrzeć na nas.
-Huhuhu! Świetna zabawa. – wykrzyknął Loui, który był znany z szaleństwa.
Kiedy piosenka się skończyła, my przestaliśmy tańczyć. Ludzie zaczęli bić brawa za nasz szalony występ.  My ładnie się ukłoniliśmy i zaczęliśmy się śmiać z naszej własnej głupoty.  Poszliśmy dalej robić zakupy. Zobaczyliśmy stoisko z maskotkami, które były przesłodkie. A zwłaszcza miś, który był milutki w dotyku i mówił „I love you”. Ten misio bardzo mi się podobał, ale oczywiście nie kupiłam go. Poszliśmy do sklepu z wodnymi rzeczami. Tam mieliśmy już co wybierać.  Oczywiście pierwszą rzeczą która trafiła do naszego koszyka była piłka plażowa. Następnymi rzeczami były materac do pływania i różne takie podobne rzeczy.
-Już jesteśmy obkupieni. – powiedziałam
-Nareszcie możemy wracać do domy.  – powiedział zmęczony Lou
-Tak. Tylko teraz musimy się spieszyć, żeby tramwaj nam nie odjechał.
Wyszliśmy z centrum handlowego i  zauważyliśmy tramwaj, który właśnie odjeżdżał z przystanku tramwajowego.
-O nie. Musimy szybko biec. – wykrzyknął Liam.
Kierowca Tramwaju nie widział jak biegliśmy i nie zatrzymał się. Za tramwajem biegliśmy aż do następnego przystanku, który był kilometr dalej.  Całe szczęście zdążyliśmy dobiec i nie ustaliśmy. Kiedy dotarliśmy do domu rozpakowaliśmy zakupy.  Harry i Zayn dali propozycję, aby zadzwonić po Pattie i Emmily.
-To dzwońcie. Na co czekacie? – powiedziałam i  poszłam po swoją bluzkę, która suszyła się w łazience. Nie zdarzyła wyschnąć przed naszym wyjściem.  Zasiedliśmy wszyscy na kanapie i zaczęliśmy oglądać TV. Byłam trochę zmęczona, wtuliłam się w tors Liama i zasnęłam, a Liam razem ze mną.  Spaliśmy oboje w swoich objęciach. Nic nas nie obudziło. Nawet nie obudziliśmy się kiedy przyszły dziewczyny. Zayn z Pattie i Harry z Emm podobno wyszli z domu, a Loui z Nialem wygłupiali się.
-Pobuuuuudakaaaa! – usłyszałam jak ktoś krzyczy mi and uchem
-Coo? – pytałam zaspana
-No jak to co. Wstawać Leniuchy jedne! -  krzyczał Loui z Nialem
-Już, już , ale nie krzyczcie. – mówił Liam
Chłopaki nie dawali za wygraną i krzyczeli cały  czas i coraz głośniej. Nie mieliśmy innego wyboru i musieliśmy wstać.  Spojrzałam na telefon, było już po 6 popołudniu .
-Ojej. Już jest tak późno?  - mówiłam zdziwiona.
-Jak ten czas szybko mija.
-No szybko, szybko. Ja już muszę wracać do domu.  – oznajmiłam
-No cóż. Jak musisz.
-Odprowadzimy cię. Ja i Niall jesteśmy chętni. – mówił Loui
-Dziękuje.
-No i ja Lou. Zapomniałeś o mnie. – mówił oburzony Liam
-Oj dobrze, dobrze. I razem z nami Liam.
-haha. Szaleńcy jedni. -  mówiłam
Zebraliśmy się i wyszliśmy z domu. Wieczór był ciepły i spokojny. Szybko dotarliśmy pod mój dom. Zauważyłam samochody rodziców.
-O moi rodzice już są w domu. Może wejdziecie ? – zapytałam
-Chętnie byśmy skorzystali z tej propozycji, ale musimy pędzić do domu, bo jeszcze pakowanie nas czeka.. – powiedział Niall
-Niestety znając życie będziemy pakować się 8godzin. – mówił Luo
-No po was chłopaki można spodziewać się wszystkiego.
-Nic. I tak spędzimy przecież 5 dni razem. Ojej aż 5 dni. Jak ja to z wami wytrzymam. – śmiałam się
-Musisz. A poza tym nie jesteśmy tacy straszni. Ty też nie należysz do najgrzeczniejszych. – śmiał się Lou.
-Oj tam, tam. Cześć chłopaki do jutra.!
-cześć Danielle – krzyknęli Niall z Louisem
-Cześć kochanie. Do jutra. – pożegnał się ze mną Liam i dał mi buzi. A chłopcy tylko stali i patrzyli smutnymi oczami.  – A wy czemu tacy smutni? – zapytał Liam chłopaków
-Bo mi nie dałeś takiego buziaka. – powiedział Loui
-Oj przestań i chodź tu. – powiedział śmiejący się Liam
-Ej, a ja ? – zaprotestował Niall
-Ty też .
-Hahaha. I za to was uwielbiam chłopaki. – powiedziałam wchodząc po schodach.
-Jutro przyjedziemy po ciebie. Więc czekaj na nas w domu. Będziemy około 4 popołudniu.
-Dobrze. Będę czekać gotowa na wasz przyjazd.
-Do zobaczeniaa! – krzyczeli odchodząc.
Ja weszłam do domu. Przywitałam się z rodzicami. A dziś widziałam ich po raz pierwszy.
-Witaj Danielle. Gdzie byłaś ?
-Byłam z chłopakami na zakupach, bo chcieliśmy coś kupić na jutrzejszy wyjazd. No i potem siedziałam u nich w domu.
-Aha. I jak ? Kupiliście wszystko? – dopytywała mama
-Tak, tak .
Kiedy wszystko wytłumaczyłam rodzicom poszłam do swojego pokoju wyciągnęłam swoją zieloną walizkę i zaczęłam pakować ciuchy na wyjazd.  Nie lubiłam za bardzo tego robić, ale dziś był wyjątek. Przebierałam w ciuchach i brałam te najładniejsze.
-Skończone. – powiedziałam sama do siebie kiedy skończyłam pakować ciuchy. Dochodziła już 10 w nocy. Nie wiedziałam kiedy ten czas tak szybko upłynął. Dopiero była 7 kiedy wróciłam od chłopaków. To pakowanie zajęło mi trochę czasu, no ale przecież nie mogę chodzić nad jeziorem nago.  Poszłam do łazienki, aby wziąć prysznic. Ubrałam się w piżamę i poszłam spać. Byłam padnięta po tym dniu, ale pomimo tego jeszcze za nim usnęłam napisałam sms’a do Pattie. Brzmiał on mniej więcej tak. 
„Cześć Pattie. Wybacz, że dziś nie zamieniłyśmy nawet słowa, ale gdy przyszłaś do chłopaków ja usnęłam. Na pewno sama to widziałaś. Ale jutro wyjeżdżamy więc to nadrobimy. Dobranoc! Danielle xx”
Po wysłaniu sms’s przyszło mi na myśl, że napiła bym się soku. Czasem tak miałam, że kiedy już leżałam wygodnie na wyrku czegoś mi się zachciewało. Zeszłam na dół po sok i wróciłam do pokoju. Spojrzałam na Tel i zobaczyłam sms od Pattie.
„Cześć Danielle. Nic się nie stało. Różnie bywa. Dokładnie, będziemy mieć na to cały tydzień. Dobranoc. Pattie xx”
-Nie obraziła się. Tak sądziłam, przecież Patt jest moją najlepszą kumpelą i nie mogłaby się na mnie obrazić o taką drobnostkę. Teraz mogę iść spokojnie spać. – powiedziałam sama do siebie. Napiłam się soku i położyłam wygodnie na łóżku wtulając się w ciepłą kołderkę. Minęło parę chwil a ja już spałam jak „zabita”.
________________________________________________________________
Mam nadzieję, że ten rozdział się spodoba. Jest w nim dużo tzw. "przypałów". 
Proszę o opinie wyjawioną w komentarzach. ;D Rozdział 8 także będzie. ;)

niedziela, 25 marca 2012

Fakty ;)


# Harry unfollowed Caroline .
# Zayn uwielbia nosić bransoletki od fanów. Najczęściej jest na nich wypisane jego imię.
# Chociaż Niall jest leworęczny, nauczył się grać na gitarze prawą ręką.
# Louis śpiewa Harry'emu Brytyjski Hymn żeby go obudzić.
# W ankiecie w pytaniu "Urodziłem się..", gdzie trzeba było napisać miejscowość* Liam : 29 sierpnia 1993
# Louis staje się jedną z najbardziej opiekuńczych osób jeśli chodzi o jego przyjaciół.
# Lou i Eleanor byli wczoraj na Time Squaer.
# WHAT MAKES YOU BEAUTIFUL ma ponad 77 milionów wyświetleń na YouTube,
teledysk ten zajmuje 11 miejsce w rankingu NAJCZĘŚCIEJ OGLĄDANE TELEDYSKI
# To naprawdę fajne wiedzieć że mogę sprawić że dziewczynie robi się słabo/mdleje na mój widok, nie będę kłamał - Zayn.
# Nigdy nie zaszkodzę dziewczynie, ja szanuję je za bardzo, aby to zrobić. ~ Zayn Malik.
# Zayn zdecyduje się spać na plecach osoby, którą kocha niż wygodnie leżąc na łóżku. ~ Liam Payne.
# Niall: Nasi fani są moją największą inspiracją, by iść naprzód. Liam : Nie jedzenie?
# Raz koń kopnął mnie w głowę. Myślę że zwierzęta nie lubią mnie za bardzo - Harry.
#Miłość jest wtedy gdy jesteś przy kimś i on/oni sprawia/ją że jesteś szczęśliwy - Zayn.
# Mama Harrego wspiera organizacje dobroczynną "I'm Helping Harry to Help Others
# One Direction przed wyjazdem do Australii wstąpia do UK
# Nasi chłopacy znalezli sie na okładce magazynu Billboard Magazine
# Harry jest jedyną osobą w jego rodzinie która ma naturalnie kręcone włosy.
# Gdyby Harry mógłby w sobie coś zmienićmzmieniłby swoje uszy. Czemu? Harry: Nigdy ich nie zobaczysz, bo są ukryte.
# Liam napisał na twitter'ze do prezydenta Obamy z zapytaniem czy on ma już płytę 1D. Ten odpisał: Leży na końcu mojego łóżka, w kupie moich ubrań. <
klik. >

sobota, 24 marca 2012

Fakty ;)


#. Ilekroć jestem szalony/powariowany, wolę milczeć. Niechcę ranić uczuć kogoś innego, mówiąc rzeczy, których będę żałować. - Zayn.
#. Nie masz nic przeciwko, że Harry dotyka twojej twarzy? Zayn: Nie przeszkadza mi to, no jej dotyka przez cały czas.
#. Zayn woli się spać na plecach osoby, którą kocha niż wygodnie leżeć na łóżku. - Liam.
#. Jeśli jest to legalne, ja poślubię jedzenie. - Niall.
#. Niall: Nasi fani są moją największą inspiracją do tego by iść naprzód. Liam : A nie jedzenie? { Liam, hahahaha :D }
#. Moja przyszła żona może być jednym z naszych fanów .. I naprawdę chce, aby nią była. - Zayn.
#. Niall: Wczoraj widzieliśmy jak Harry płakał, ale nie wiemy dlaczego. Louis: Ja wiem. Harry: Jeśli powiesz to cię zabiję. Louis : Bonie dostał buziaka od swojej mamy.
#. Jeśli jest to legalne, ja poślubię jedzenie. - Niall.
#.  Kto jest mamą grupy? Zayn: Jesteśmy już dużymi chłopcami. Naprawdę nie mamy mamy, ale tatą jest Liam.
#. Zayn prywatnie jest dokładnie taki jak w Video Diaries - Liam. { cudowne :D }
#. *Ulubiony rodzaj perfum* Zayn: Nie wiem jak one się nazywają, ale lubię słodkie.
#. Gdy Niall miał 15 lat poszedł do szkolnego Talent Show, śpiewał "The Man That Can't Be Move" a jego znajomy Kieron grał na girarze.
#. Gdy chłopcy rozmawiają między sobą, mówią o swoich fanach "nasze dziewczyny". { no a śmiejecie się jak mówię że jestem dziewczyną Zayn'a :D }
# Zayn powiedział że to nieważne czy jego dziewczyna będzie lubić jego muzykę czy nie, i tak będzie ją kochał. { Zayn, nie mamy takiego problemu. Ja uwielbiam twoją muzykę :D }
#. Louis mówi że ma babski tyłek. { hahahaha. nie :D }
#. Niall lubi wkurzać Zayn'a śpiewaniem wszystkiego operowym głosem, raz kiedyś nawet oberwał przez to od niego. { haha, przypomniało mi się jak ostatnio śpiewałam operowo na wf i rozpraszałam tym przeciwną drużynę. powiem Wam w sekrecie - to działa :D }
#. Gdy Zayn miał 6 lat wyrzucił telewizor przez okno. { to chyba kiedyś pisałam :D }
#. Gdyby Liam nie był piosenkarzem, chciałby być strażakiem albo nauczycielem wf. { mój tatuś jest strażakiem :D }
#. Jeśli dziewczyna ma ładny uśmiech, sprawia że wszystko inne się opłaca. - Zayn.
#. One Direction pobili Coldplay, The Beatles i Spice Girls dzięki znalezieniu się na 1 miejscu w Ameryce z ich pierwszym albumem.