*Oczami Danielle
Obudziłam się, była 8:02. Byłam zdziwiona, że tak wcześnie
wstałam i to jeszcze po wczorajszej nocy. Nie chciało mi się wstawać z łóżka,
które było już zagrzane. Wzięłam do rąk iPhone i sprawdziłam skrzynkę z
wiadomościami. Ku mojemu zdziwieniu zauważyłam wiadomość od mojej kuzynki
Lilly. Nigdy do mnie nie pisała, bynajmniej tak bez powodu. Odebrałam
wiadomość, w której było napisane:
„Cześć Danielle! Za tydzień przyjeżdżam do Londynu razem
z Mattem. Mam nadzieję, że się cieszysz.
Lilly xx „
-O matko. To się zacznie. Jak tylko przyjedzie Matt. –
powiedziałam sama do siebie. Matt to mój kuzyn, a Lilly brat. Był on starszy o
rok od niej, ale bardzo przyjazny. Ucieszyłam się oczywiście na ich przyjazd,
bo przecież chłopaki mają wyjechać za tydzień i nie będę musiała siedzieć sama.
Zeszłam na dół, gdzie spotkałam mamę.
- O hej mamo! Ty nie w pracy? – zapytałam
-No cześć. Dziś mam na 12, a co nie chcesz siedzieć ze swoją
starą mamą? – zapytała
-Mamo po pierwsze nie jesteś stara, a po drugie to bardzo
się cieszę, że masz dopiero na 12, a po trzecie mam dla ciebie nową wiadomość,
a nawet dwie.
-No to mów szybko. Jestem bardzo ciekawa.
-Pierwszą wiadomością jest to, że chłopaki, czyli Liam,
Louis, Harry, Zayn i Niall wyjeżdżają za tydzień w trasę koncertową po USA. Nie
cieszy mnei to za bardzo, bo na pewno nie będę ich widziała z miesiąc, ale cieszę
się, że im się udało.
-No pogratuluj im.. A tą drugą wiadomością jest…
-Ta druga wiadomość to taka, że za tydzień przyjeżdża do
Londynu Lilly z Mattem .
-Będziesz miała z kim spędzać czas. Nie będzie ci się
nudziło jak chłopcy wyjadą.
-Też tak sądzę. I cieszę się, że przyjeżdżają. Z Mattem
będzie dużo weselej. I mam nadzieję, że Lilly nie będzie marudziła, jak ona to
lubiła robić wcześniej.
-Ha ha. Może już z tego wyrosła.
Lubiłam z mamą prowadzić takie rozmowy, które zajmowały nam
trochę czasu. Ta natomiast zajęła nam co najmniej godzinę, ale to u nas było
normalne. Minęła już 9, a my zaczęłyśmy
przygotowywać śniadanie, to znaczy tak naprawdę to mama bardziej się do tego
przyłożyła, ja bardziej wolałam popatrzeć jak ona sporządza dania.
-Śniadanie gotowe. Danielle nakryłaś do stołu? – zapytała mnie
-Tak mamo.
Mama podeszła do stołu ze śniadaniem. Nie wiedziałam co to jest
takiego, ale były to naleśniki z dżemem, a do tego bita śmietana.
-Mmm. Mamuś, ale to smakowicie wygląda. No i na pewno też
tak smakuje.
-No ja myślę. Danielle, a ty przypadkiem dzisiaj nie masz
spotkania o 11 w clubie, tym co tańczysz?
-A który dzisiaj jest?
-Dziś jest…18 lipca.
-Dobrze, że cię mam mamo, bo bym zginęła.
-Dobrze, że ja cię mam, a nie.
-Gdyby nie ty nie poszłabym na to zebranie. Starość nie
radość. – zaśmiałam się
-Oj dziecko drogie. Ty i starość, chyba dopiero za 50lat.
-Ha, ha. Mamoo !
-Jedz szybko, naszykuj się to cię podwiozę do centrum, i
pojadę do pracy, a ty pójdziesz na spotkanie
-O dzięki mamo, nie będę musiała się taszczyć tramwajem.
-Dokładnie.
-Ha, ha, ha. – zaczęłam się śmiać
-Z czego się śmiejesz mam coś na twarzy lub coś?
-Nie, nie. Tylko przypomniała mi się jedna historia, która
wydarzyła się wczoraj podczas mojej i Zayna jazdy tramwajem.
-Co się stało?
-Bo jechaliśmy na gapę jak wracaliśmy i złapał nas
kontroler, a Zayn powiedział, że jestem jego narzeczoną w ciąży i że źle się
poczułam i wiezie mnie do szpitala. I z tego wszystkiego zapomniał kupić
bilety.
-No wiesz co Danielle, żeby jeździć bez biletów.
-Oj tam mamo.
-No, ale widzę, że Zayn też ma pomysły.
-No tak, tlyko ja wg nie jestem w ciąży i skąd miałam wziąć duży
okrągły brzuch?
-Właśnie jak ten kontroler wam uwierzył?
-Pożyczyłam od małego chłopczyka piłki…
-Aha. Rozumiem, no ale więcej tak nie rób.
-Zobaczy się mamo. Zależy jaka będzie sytuacja.
-Danielle.
-Mamo. Tylko nie mów o tym nikomu… OK.?
-Dobrze, dobrze. Jedz już. – pospieszała mama
Kiedy zjadłam śniadanie poszłam się szykować. Ubrałam się w
bluzkę nietoperza z napisem „Life is brutal Full of zasadzka and sometimes
kopas w dupas.”, zielone rurki i czarne conwersy. Uczesałam się w tradycyjnego koka
i zeszłam na dół. Była 10:15.
-Mamo już jestem gotowa. – poinformowałam rodzicielkę
-Ja już idę. Wychodź już z domu. – usłyszałam w odpowiedzi.
Jak mama kazała tak zrobiłam. Przecież byłam ”grzeczną
dziewczynką”. Wyszłam przed dom wyjęłam
telefon i napisałam sms do Liama.
„Cześć kochanie!
Myślę, że już nie śpisz. Pewnie nie masz czasu, bo nagrywacie płytę. Ale
chciałam ci podziękować za wczoraj, że mnie obroniłeś. Kocham Cię! Danielle xx”
Kiedy wysłałam tego sms usłyszałam krótkie „cześć” na
przywitanie. Patrząc w ekran nie wiedziałam kto do mnie mówi. Podniosłam głowę
i ujrzałam mojego kolegę sąsiada Boba.
-O cześć Bob. To ty.
-No witaj Danielle. Jak ja dawno cię nie widziałem. Gdzie ty
się podziewałaś?
-A no byłam nad jeziorem, a tak to nosi mnie wszędzie. A ty?
Też dawno nie widziałam cię.
-No, ja jak zawsze praca, dom, dom, praca. I nie ma za
bardzo czasu.
-A no fakt. Co tam słychać u Alice ? – Alice to dziewczyna
Boba
-A dobrze wszystko. Dobrze się czuje.
-A czemu ma się źle czuć? – zapytałam niezorientowana w
temacie
-To ty nic nie wiesz? Będę tatą. – usłyszałam z ust Boba
-No nikt mi nic nie powiedział. Gratuluję.
-Wiesz dziś każdy jest zabiegany nawet nie ma chwili, żeby
porozmawiać. Dzięki.
-Też prawda. Ja mam czas iż bezrobotny człowiek jestem.
-Ha ha. A no masz szczęście.
-A ty teraz pewnie idziesz do pracy?
-Nie akurat dziś mam wolne i jadę do teściów.
-Do ukochanej teściowej.
-Proszę cię Danielle oszczędź mi tego. Ha ha – zaśmiał się
-Czemu wy tak nie lubicie tych teściowych?
-To zależy jeszcze jaka ona jest. Ale moja jest ok. A ty tam
masz kogoś?
-A no mam, mam.
-To co się nic nie chwalisz? Opowiadaj.
-A co mam się chwalić. Nie wiem czy znasz Liam Payne.
-E no widzę Danielle, że wzięłaś się za sławnego.
-Tak, tak. Poznałam go na moich urodzinach i żeby było
jasne, nie poleciałam na jego kasę, bo to mnie najmniej interesuje.
-Ja nic nie mówię. Ale gratuluje. Muszę go kiedyś poznać.
-Koniecznie. Raczej wszystkich, jak twoje… No właśnie
chłopczyk czy dziewczynka?
-A no dziewczynka.
-No to jak ona ich pozna to od razu się zakocha.
-Ej, mam nadzieję, że jednka znajdzie młodszego.
-Ha , ha. OJ Bob Bob. Ja mówię w przenośni.
-No chyba, że tak. Ok. ja muszę lecieć, bo tramwaj mi ucieknie,
a jadę za miasto.
-Ok. nie trzymam cię.
-Cześć
-Cześć Bob.
Kiedy Bob odszedł z domu wyszła mama. Jak ją zobaczyłam szczęka
opadła mi na dół, a oczy zrobiły się jak 5 złoty.
-Mamo, jak ty ślicznie wyglądasz. Te szpilki. Wow! –
powiedziałam zdumiona
-Dziękuje. A z kim rozmawiałaś?
-A spotkałam Boba. Ty wiedziałaś, że Alice jest w ciąży?
-Nie. Nic mi o tym nie wiadomo.
-No i jest.
-Cieszę się. Ale teraz siadaj do auta, bo już jest 10:37.
Zapakowałam się do samochodu razem z mamą i ruszyłyśmy. Do
centrum jechałyśmy co najmniej 15 minut. Mama podrzuciła mnie pod club, a sama
pojechała do biura gdzie pracowała. Gdy weszłam do Sali tanecznej tam już było
parę osób. Przywitałam się z nimi i rozmawiałam. Kiedy wybiła 11, już byli
wszyscy, a nasza trenerka jak zawsze
była punktualna i zaczęła o równej 11 zebranie.
Rozmawialiśmy na temat naszej wygranej na konkursie oraz, że przez czas
wakacji już więcej nie będziemy trenować, ponieważ ona wyjeżdża, a jak wiadomo my
będziemy chcieli gdzieś wyjeżdżać. Spotkanie trwało ponad 2 godziny. Kiedy
wyszłam z budynku usłyszałam dźwięk sms. Napisał do mnie Liam.
„Cześć skarbie. Tak
jesteśmy w wytwórni i nagrywamy. Nie chce mi się trochę, ale o 14 mamy przerwę.
Nie ma za co dziękować. Muszę cię chronić. Ja ciebie też bardzo kocham! Xx”
-O mają przerwę o 14, to może wpadnę do nich? – pomyślałam. I
tak też zrobiłam. Była 13, akurat do wytwórni jechało się co najmniej 40 minut
od centrum. Tramwaj miałam o 13:15, a że
miałam jeszcze trochę czasu postanowiłam pójść do chińskiej knajpki i zamówić
sushi na wynos dla mnie i chłopaków. Na zamówienie musiałam czekać 10 minut,
kiedy je odebrałam biegiem poleciałam na przystanek. Na szczęście nie spóźniłam
się. Siadłam do tramwaju jechałam do chłopaków. Tak jak mówiłam minęło 40 minut
i byłam na miejscu. Chłopaki z tego co mi było wiadome pracowali na 4 piętrze.
Wsiadłam do windy i ruszyłam w górę. Pierwsze piętro, drugie, trzecie i w końcu
czwarte. Skierowałam się do recepcji by zapytać w którym pokoju są chłopcy. Z
początku recepcjonistka nie chciała mi tego powiedzieć, ale kiedy powiedziałam,
że jestem siostrą jednego z nich i że mam do niego ważną sprawę wpuściła mnie.
Chłopcy byli w pokoju numer 8. Kiedy zapukałam do drzwi usłyszałam jednoznaczne
„proszę”. Otworzyłam drzwi i ukazałam się na ich oczach.
-Danielle! Co ty tu robisz? – zapytał mnie Liam
-Nie mogłeś przyjechać do mnie to ja przyjechałam do ciebie.
No i oczywiście do was chłopaki. – powiedziałam
-jak się cieszę, że cię widzę. – wykrzyczał Loui
-No ale nie jestem sama. – rzekłam
-Jak to? – zapytał Zayn, pewnie myślał, że przyszłam z
Pattie, ale niestety nie
-Z tego powodu na pewno ucieszy się Niall. – mówiłam
-No mów kto to jest. – pospieszał mnie blondasek
-Nie kto, a raczej co. – wtedy pokazałam im reklamówkę, w
której znajdowało się sushi.
-No co zwykła reklamówka. I mam się z tego ucieszyć? –
powiedział smutny Niall
-Niall, ja mówię o zawartości tej torebki, jest tam sushi.
-Danielle, czytasz w naszych myślach. – powiedział Harry
-A niby czemu? – zapytałam
-Bo właśnie rozmawialiśmy, że zjedlibyśmy je. – dokończył Zayn
-A no to ta telepatia. Teraz już nie gadajcie tylko jedzcie
bo wam wystygnie. – oznajmiłam i zasiadłam razem z nimi przy stole. Nie był on
zbyt duży, ale ważne, że był. Chłopcy nie mieli za dużo czasu, żeby ze mną
rozmawiać, bo mieli tylko 30 minut przerwy. Kiedy zjedli zaczęłam krótką
rozmowę.
-Moja mama kazała wam pogratulować wyjazdu do USA. – rzekłam
-Miłe z jej strony podziękuj jej. – powiedział Louis
-No i jeszcze spotkałam swojego kolegę Boba i chce was
bardzo poznać.
-Jaki zaś Bob? – pytał Liam
-Nie martw się Liam, ma dziewczynę, która jest w ciąży. –
kiedy wypowiedziałam te słowa na twarzy Zayna pojawił się uśmiech.
-Mówisz o ciąży. A gdzie ty masz swoje dziecko? – zaśmiał się.
-Zayn, miałeś nic nie mówić. – powiedziałam
-Wybacz, ale nie mogłem się powstrzymać.
-Zayn, Danielle, czy my o czymś nie wiemy? – zapytał Harry
-Danielle, chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś w ciąży
z Zaynem. –powiedział zdenerwowany Liam
-Ha, ha. Liam zwariowałeś do reszty? – zapytał śmiejący się
Zayn.
-Nie, ale nie wiem co wam mogło przyjść do głowy. – mówił niebieskooki
brunet
-Więc Liam, ja i Zayn nic z tych rzeczy tylko wczoraj. –
zaczęłam opowiadać razem z Zaynem chłopakom o naszej wczorajszej przygodzie.
Oczywiście tamci śmiali się z nas. A Liam nie był już zazdrosny. I wybił sobie
z głowy to, że jak i Zayn, że my wg moglibyśmy cos ze sobą. Kiedy wszystko im opowiedzieliśmy do pokoju
wszedł ich niby szef, który powiedział, że muszą już iść. Oni oczywiście
zapytali czy mogłabym posłuchać jak śpiewają.
Ucieszyłam się bo producent pozwolił mi na chwilę zostać. Miło było
słuchać, jak tych pięciu przystojniaków śpiewa miłosne piosenki, a przy tym
świetnie się bawią. Minęło 30 minut i musiałam już iść, ponieważ tylko tyle
mogłam zostać.
-Ok., to ja już lecę chłopaki. – powiedziałam wchodząc do
ich kabiny, w której śpiewali.
-Już? – zapytał smutnym głosem Liam
-No niestety już. Może wieczorem do was wpadnę, jak
będziecie mieli czas.
-Dziś wieczór? Mi pasuje, ja nigdzie się nie wybieram. –
powiedział radośnie Niall
-Nam też..- odpowiedział za resztę Liam
-Ok. więc wpadnę dziś wieczorem. A teraz lece, bo w końcu
wasz producent wyrzuci mnie przez okno. – zaśmiałam się i wyszłam.
Pożegnałam się z chłopakami i znów poszłam pokonywać swoją
trasę. Czyli recepcja, winda, schody, a potem przystanek i jazda tramwajem.
Wróciłam do domu, w którym był już tata. Dziś kończył wcześniej pracę. Usiadłam
z nim przed TV i zaczęłam oglądać. Ucieszył się, że może ze mną spędzić trochę
wolnego czasu.
-Fajnie, że dziś skończyłeś wcześniej pracę. – powiedziałam do
siedzącego obok mnie taty
-Ja też się cieszę, że dziś nigdzie nie wybyłaś w świat. –
odpowiedział
-Dziś wybędę, ale dopiero wieczorem.
-Niech zgadnę, pewnie do Liama.
-Tak. No wiesz tato…
-Tak wiem, rozumiem cię. Twoja mama i ja też tak często się
spotykaliśmy.
-Muszę korzystać z okazji, bo za parę dni już nie będę
mogła.
-Jak to? – zapytał zdumiony tata
-Chłopaki wyjeżdżają w trasę koncertową po USA.
-To im zajmie co najmniej miesiąc.
-Tak wiem, ale cieszę się, że im się udało i jestem z nich
dumna. – odpowiedziałam i znów pogrążyłam się w oglądaniu.
_________________________________________________________________
I są nowi bohaterowie. W następnym także pojawią się nowi, ale nie będę zdradzać jacy.
Głupio mi prosić o komentarze, ale jak je bd. dodawać to będę wiedziała, że ktoś to czyta wg i że nie na darmo się wysilam pisaniem tych rozdziałów. Krytyka także jest mile widziana. :D

Serdecznie zapraszam na swojego bloga http://my-life-it-one-direction.blogspot.com/ W prawdzie dopiero zaczynam, ale może później trochę się rozkręci. I jeśli już wejdziesz i przeczytasz proszę o pozostawienie swojej opinii w komentarzu. Zależy mi na zdaniu moich czytelników. :)
OdpowiedzUsuń