Była sobota rano. Nie mogłam spać, co było w moim przypadku
dziwne, ponieważ lubię sobie pospać tak do południa. Z czołgałam się z łóżka,
założyłam kapcie i ruszyłam w stronę drzwi, aby pójść do łazienki. W całym domu
było bardzo cicho, co mnie zdziwiło, ale po chwili pomyślałam, że wszyscy mogą
jeszcze spać. Weszłam do toalety ogarnęłam się trochę, ale nie przebrałam z
piżamy. Kiedy poranną toaletę miałam już za sobą poszłam do kuchni. W trakcie
kiedy zmierzałam w jej kierunku, uświadomiłam sobie, że w pokoju nie było
Liama. Weszłam do kuchni, tam też nikogo nie było. Był tylko włączony
telewizor. Zaczęłam robić sobie kakao, ale najpierw poszłam wyłączyć TV. Kiedy
podeszłam do kanapy, która stała przed nim zauważyłam leżącego Liama. Byłam
zdziwiona, dlaczego leży tu, a nie w pokoju.
-Liam, czemu tu leżysz? – zapytałam
-Nie chciałem ci przeszkadzać. – usłyszałam z ust ukochanego
-Ale niby w czym? – zadałam kolejne pytanie.
-Tak słodko spałaś i nie chciałem cię obudzić. Przyszedłem
obejrzeć bajki.
-Oj Liam, Liam. – odpowiedziałam idąc do aneksu kuchennego,
aby zrobić kakao. – Chcesz kakao? Bo robię. – zapytałam.
-Chętnie.
Przygotowywałam mleko, żeby było gorące, ale do głowy
przyszła mi myśl, że czemu Liam wstał tak wcześnie i czemu siedzi sam? Przecież
on musiał na pewno kogoś obudzić. Sam nie lubi raczej przesiadywać.
-Liam, a gdzie jest reszta załogi?
-Już wstali i poszli na zakupy, żeby zrobić coś na
śniadanie.
-A ty nie poszedłeś z nimi? Dlaczego? – dopytywałam
-Bo chciałem zostać z tobą.
Kakao było już gotowe. Ale ja nadal pytałam o szczegóły.
-Czyli tylko ja wstałam tak późno? Myślałam, że jeszcze
wszyscy śpią.
-Oj Danielle. Nie baw się już w detektywa Monka tylko chodź
tu do mnie. – powiedział misiek
Posłuchałam mojego ukochanego. Podałam mu kakao i usiadłam
obok niego. Wtuliłam się w jego tors i oglądałam razem z nim bajki
Disneya. Była 9, za oknem było widać
piękną ciepłą pogodę. Opuściłam na chwilę Liama i poszłam się ubrać. Weszłam do
pokoju, wyjęłam z szafy nowe ciuchy, które kupiła mi mama. Założyłam niebieski,
szeroki T-shirt z flagą Anglii i żółte spodenki . Do tego wzięłam swoje
ulubione niebieskie trampki. Poszłam do
Liama, który oglądał kolejną bajkę, która leciała w TV.
-Ej, Liam wstawaj, idziemy na spacer. – poinformowałam
kochanego chłopaka
-Na jaki spacer? – pytał
-Romantyczny. – śmiałam się
-A to chyba , że tak to już idę. – szybko wstał wyłączył TV, ubrał buty – Już
jestem gotowy.
-Więc idziemy. Ale chłopaki to mają swoje klucze? –
zapytałam na wszelki wypadek.
-Tak, mają. Loui wziął zapasowe.
-A to dobrze, możemy iść.
– odpowiedziałam.
Przed wyjściem jeszcze napisaliśmy kartkę gdzie się
znajdujemy, żeby się nie martwili jak wrócą. Wyszliśmy z domu, pogoda jak już
wspomniałam wcześniej była wspaniała. Nie było widać, żadnej ciemnej chmurki, z
której mogłaby spać jedna kropla deszczu. Ja nie znałam za bardzo okolicy, w
której znajdowało się jezioro, ale Liam mniej więcej tak. Często tu
przyjeżdżali z chłopakami i zapamiętał kilka tras.
-Danielle , może chcesz zobaczyć tutejsze miasteczko? –
zapytał mnie misiek
-Chętnie. Pozwiedzam trochę.
-Więc chodźmy. Jest nie duże, ale bardzo ładne. Na pewno ci
się spodoba.
Szliśmy leśną drużką.
Oddychaliśmy świeżym powietrzem. Trzymaliśmy się za ręce. Spacer miał prawdziwą
nutę romantyzmu. Nie myślałam, że tak może być naprawdę. Szliśmy w chwili
ciszy, lecz Liam zaraz ją przerwał.
-Kochanie. Kochasz mnie jeszcze, chociaż trochę? – zapytał
zatroskany, a mi od razu pokazał się banan na twarzy.
-Ha, ha, ha. Liaam oczywiście, że tak i to nawet bardziej
niż trochę. – odpowiedziałam śmiejąc się
-Naprawdę? Bo ja cię bardzo !
-Ja to wiem skarbie.
-KOCHAM CIĘ DANIELLE ! – wykrzyczał na cały głos
-Cicho Liam. Wypłoszysz zwierzęta. – śmiałam się.
-One niech też wiedzą, że cię kocham, a co?! – powiedział i
wziął mnie na ręce i zaczął kręcić jak na karuzeli.
-Oj przestań już. – rozkazałam. – Miło jest, ale daj spokój
bo jestem ciężka i stracisz siły, żeby dojść do miasteczka.
-Nie prawda. Ciebie powinienem nosić codziennie. – jego
odpowiedź mnie zaskoczyła
-Ale za co? – zapytałam dyskretnie
-Za to, że jesteś, za to że mnie tak bardzo kochasz, za to,
że przy tobie czuję się dobrze, za to, że mnie nie opuszczasz w złych chwilach,
w ogóle to za wszystko. – wymieniał
-Oj przesadzasz chyba. Ale z jednym się zgodzę. Bardzo cię
kocham, najbardziej na świecie.
-A dasz mi buziaka? – zapytał słodkim głosikiem
-Tobie, zawsze. – odpowiedziałam i pocałowałam
ukochanego.
Po naszej chwili czułości ruszyliśmy dalej w drogę. Minęło
15 minut, a my już byliśmy w tym przepięknym miejscu, które nazywało się
Bristol.
-Jak tu pięknie. –
powiedziałam do Liama
-Prawda? Jest tu
wiele fajnych rzeczy, np. takich jak przepłynięcie się statkiem po rzece Avon.
-Tak? A może się przepłyniemy? – zapytałam partnera
-Z tobą wszędzie.
Poszliśmy do portu, aby kupić bilety na ‘’rejs”.
Dowiedzieliśmy się, że będziemy płynąć wikingiem. Statek miał być gotowy za 10
minut. Byłam podekscytowana, że będę płynąc statkiem, bo w prawdzie mówiąc
jeszcze nigdy nie płynęłam tym rodzajem transportu, zawsze jakąś łódką lub
kajakiem z Pattie, dla rozrywki.
Upłynęło 10 minut, a kapitan statku dał znać, że będziemy
zaraz odpływać. Weszliśmy na pokład
statku, stanęliśmy przy burcie, wtuliliśmy się w siebie, popatrzyliśmy w dal, a
statek ruszył do przodu. Wypłynęliśmy z zatoki na rzekę, widoki były
prześliczne. Z pokładu było widać całe miasteczko.
-I jak podoba ci się? – zapytał mnie Liam
-Bardzo. Szkoda, że
nie znałam tego miejsca wcześniej.
Nasz rejs trwał pół godziny, ale było warto zobaczyć te
piękne widoki itp. Była już 11. Postanowiliśmy wrócić do domu.
*Tymczasem w domku
letniskowym
-No otwieraj Louu! – mówił Zayn do marchewkowego potwora
-No już , już. Proszę, wchodźcie. – powiedział Lou, który
otworzył drzwi do domu.
-Heeej! Już wróciliśmy. – krzyczał Niall – Hallo gdzie
jesteście?
-Niall, chyba ich nie ma. Zostawili kartkę. – powiedział Zayn
i zaczął czytać. – „Hej! Poszliśmy na spacer. Powinniśmy wrócić na południe.
Jak coś to dzwońcie. Danielle & Liam xx (; ”
-Czyli nie ma się co martwić. To co jemy? – powiedział i
zarazem zapytał Niall.
-Nie wiem, ale myślę, że po Liamie, dobrze gotują
dziewczyny. – powiedział Harry zwracając się do Emm i Patt.
-Ha , ha ;) Haroldzie, mamy to rozumieć jako żart? – zapytała
Emmily
-Absolutnie nie. Ja mówię, poważnie.
-Dziewczyny zlitujcie się. Ja jestem głodny. Proszę ! –
wypowiedział się na ten temat Niall
-Dobrze już dobrze. – odpowiedziała Pattie, która razem z
Emm zabrała się do szykowania tak jakby drugiego śniadania dla chłopców.
*Spacer Liama &
Danielle.
-Łoj Boże, łoj. –
wymówiłam te słowa sama nie wiem czemu.
-Bu, ha, ha , ha ! -
wybuchnął śmiechem Liam.
-Co się śmiejesz? Wiesz jak mnie nogi bolą. – tłumaczyłam.
-Już jest niedaleko. – pocieszał
-No ja mam taką nadzieję, bo już padam na twarz.
-Ok. Wskakuj na barana. – powiedział misiek
-Oj Payne, Payne. Nie wygłupiaj się.
-No wskakuj, póki propozycja jest aktualna. – nie dawał za
wygraną
-No dobra, ale jak będzie ci ciężko to mów mi od razu.
-Dobrze, dobrze pani profesor. – mówił Liam biorąc mnie na
swe plecy – barana.
Do domku nie było strasznie daleko, tylko jakiś kilometr –
no niby nie daleko, ale tak się tylko wydaje.
Liam niósł mnie dzielnie, przeniósł mnie już pół kilometra. Mówiłam mu,
żeby już mnie puścił, lecz on chciał pokazać , że jest silny. Kiedy ujrzeliśmy
skrawek naszego domku letniskowego rzekłam pocieszając mego nosiciela.
-Już jesteśmy w domu, tylko jeszcze dwa kroki.
-Wytrzymam nie jesteś taka bardzo ciężka, ale i tak w zamian
oferujesz mi masarz.
-Dobrze. Umowa stoi.
Doszliśmy pod drzwi domku, otworzyłam je nogą, a jeszcze
przed tym umówiliśmy się razem z Liamem, że zrobimy dobre wejście. Kiedy drzwi
stanęły przed nami otworem my wbiegliśmy do domu jak opętani i zaczęliśmy krzyczeć.
Domek był tak zbudowany, że wchodziło się od razu do kuchni, w której nikogo
nie było. Zaczęliśmy latać po całej powierzchni kuchni i krzyczeć o pomoc.
Wtedy z pokoi wszyscy szybko wylecieli i spanikowani wbiegli do kuchni.
-Co się tu dzieje? – zapytał zdenerwowany Zayn.
-Hahahaha! - nie powstrzymałam
się z partnerem i wybuchłam śmiechem
-Czemu się śmiejecie. Przecież przed chwilą krzyczeliście o
pomoc. – mówił zdezorientowany Harry
-Znając Danielle, chciała zrobić dobre wejście i nas
przestraszyć i wciągnęła w to Liama. – powiedziała moja przyjaciółka
-Oj Pattie widzę , że ty mnie bardzo dobrze znasz. –
zaśmiałam się.
-No sory, ale po tylu latach przebywania z tobą to już mnie
chyba nic nie zaskoczy. – odpowiedziała Patt.
Kiedy wszystkim opadły emocje, po naszym wejściu usiedliśmy
razem i zaczęliśmy rozmawiać. Ja oczywiście musiałam opowiedzieć jak mi się
płynęło statkiem, ponieważ nie wytrzymałabym, gdybym się nie wygadała o takiej
przygodzie. Natomiast Liam zaczął opowiadać o tym jak ja powiedziałam „Łoj
Boże, łoj” i jak musiał mnie nieść do domu, ale na szczęście nie mówił, że mu
się to nie podobało. Wybiła godzina
12:30, postanowiliśmy, że pójdziemy się pokąpać w jeziorze. Dzień był naprawdę
gorący i każdy był za tym, żeby się trochę ochłodzić.
-A możemy zaprosić Eleanorę i Claudię ? – zapytał Lou
-Właśnie. - Dopowiedział Niall.
-Jasne, ja nie mam nic przeciwko temu. – powiedziała Patt
-Ja także. – dodała Emm.
-A ty Danielle? – zapytał milutko Niall
-Też, też. Przecież wam też się należy odrobina szczęścia, a
poza tym one mi nic nie przeszkadzają dla waszej wiadomości. – powiedziałam zwracając
wzrok na Zayna, Harrego i Liama.
-Dzięki. – wykrzyknęli obaj i pobiegli po dziewczyny.
My zaczęliśmy szykować rzeczy, które będą potrzebne na
plaży. Każdy zajął się czymś innym. Liam robił kanapki i inne przekąski, Zayn
oraz Harry zaczęli pakować piłkę, materace itd. , a ja razem z dziewczynami
pakowałam ręczniki i koce. Z tym wszystkim zeszło nam dobre pół godziny. Kiedy
wszystko mieliśmy naszykowane poszliśmy się przebrać w stroje kąpielowe. Na ten
czas chłopaki zdążyli wrócić z dziewczynami, które już były gotowe do opalania
i kąpania się. Eleanor i Claudia musiały
poczekać parę minut na całą naszą ferajnę, bo w końcu ośmioro ludzi nie wejdzie
na raz do łazienki i nie zacznie się przebierać. Poza tym nie zmieściło by się
ich aż tyle.
-Już jesteśmy gotowi.
-Więc kierunek jezioro.
Padały okrzyki jak na wyjeździe harcerskim. Rozłożyliśmy
koce i wskoczyliśmy do wody wszyscy na raz ile nas było czyli 10 osób. Po
naszym wskoku, można by powiedzieć, że około 1000 litrów wody się wylało ze
zbiornika wodnego. Zaczęliśmy się pluskać i robić różne wariacie i popisy
wodne, jakie kto umiał. I w taki oto
sposób na plaży zeszło nam około 5 godzin. Lecz było warto, świetnie się
bawiliśmy. Po powrocie do domu, dziewczyny, czyli El i Clo zostały jeszcze u
nas. Wysuszyliśmy się i znów zaczęły się obrady okrągłego stołu.
-Więc jakie plany na ten wieczór? – zapytał Zayn
-Może tak jakieś party? – zaproponowałam
-Oh, Danielle. Widzę, że czytasz w moich myślach –
powiedział do mnie Zayn
-Może to jakaś telepatia. – zaśmiałam się
-Więc co idziemy? – zapytał Zayn wszystkich.
-Ja bym się tak chętnie wybrał. Już dawno nie byłem na
żadnej dyskotece.
-Ja też. Ale jest pytanie Lou, czy jest tu gdzieś w okolicy
jakiś club? – zapytał Niall
-No oczywiście, że jest w Bristol. – odpowiedział Louis
-To świetnie. Tylko mamy jechać wszyscy, a nie. – powiedział Harry
-Sorry, ale my, czyli ja i Clo nie możemy. Wybaczcie. –
powiedziała El
-Dlaczego? – zapytał smutnym głosem Loui
-Gdybyśmy wiedziały wcześniej inaczej byśmy to
zorganizowały, ale tak to już nic nie możemy zrobić. – tłumaczyła Clo
-Nie możemy, ponieważ jedziemy odwieźć naszego kuzyna na
lotnisko.
-Nic mówi się trudno. Po prostu innym razem. – powiedział Niall
Dziewczyny musiały już iść, Niall i Lou nie odprowadzali
ich, ponieważ one stwierdziły, że dojdą same, ażeby chłopaki się szykowali, na
wyjście. Oczywiście pożyczyły nam dobrej zabawy. Była już 18. Wszyscy
zaczęliśmy się szykować. Oczywiście chłopaki wyszykowali się szybciej niż ja i
dziewczyny, ale był w śród nich jeden wyjątek, Zayn. On zawsze lubił siedzieć
godzinami przed lustrem i układać swoje włosy choć miał je najkrótsze ze wszystkich
chłopaków.
-No dziewczyny jesteście już gotowe? – pytali nas chłopcy.
-Jeszcze 5 minut. – tak brzmiała odpowiedź nas wszystkich +
Zayn.
Wreszcie wybiła godzina 19. Każdy był wystrojony i
naszykowany w całości. Wyszliśmy z domu, zapakowaliśmy się do samochodu i
ruszyliśmy do Bristolu. Podczas podróży jak znając życie, oczywiście było
bardzo wesoło. Dojechaliśmy na miejsce
gdzie znajdował się club. Na całe szczęście był dziś czynny. Weszliśmy do środka, a tam już impreza trwała.
Z początku byliśmy nieco sztywni, jak to zawsze bywa, ale już po chwili rozluźniliśmy
się i wszyscy zaczęliśmy tańczyć w kółku, ponieważ nie chcieliśmy zostawić
samego Nialla i Louisa. Kiedy wszyscy się rozbujaliśmy każdy chłopak oprócz
marchewkowego potwora i blondyna wziął swoją partnerkę w obroty. Liam jest
bardzo dobrym tancerzem, hulałam z nim na parkiecie jak nigdy dotąd. Porozmawiałam
z Liamem i postanowiłam, że pójdę i zatańczę z Niallem i Louisem, żeby im nie
było przykro, lecz oni bawili się świetnie we dwóch. Obok nich zaraz pojawiło
się pełno dziewczyn i impreza trwała. Na zegarze wybiła 22. Podeszłam do Pattie
i Emmily i powiedziałam.
-No dziewczyny trzeba by poruszyć ten budynek, bo jakoś tak
trochę ponuro.
-Z tobą Dani zawsze. – odpowiedziała znająca mnie bardzo
dobrze Patt.
-Okey, dziewczyny wy dajecie czadu, a ja popatrzę na was.
-Oj tańczysz z nami. – powiedziałam
-Nie, nie, Muszę odpocząć trochę.
-Dobra jak chcesz potem się do nas przyłączysz. – rzekła Patt.
Ja i moja przyjaciółka na początek poszłyśmy do DJ, żeby
puścił jakiś fajny szybki kawałek, a potem stanęłyśmy na środku parkietu i
czekałyśmy jak zagra muzyka. Podczas czekania zauważyłyśmy jak Emm zwoływała
chłopaków na środek. Muzyka zaczęła grać, a my z pat dawałyśmy czadu. Oby dwie
kochałyśmy tańczyć i miałyśmy to we krwi po naszych rodzicach. Kiedy
wywijałyśmy na parkiecie ludzie zaczęli się zbierać wokół nas, a nasza ferajna
cała podeszła do nas i zaczęła razem z nami odprawiać dzikie tańce. Już po
chwili cała sala się dobrze bawiła.
-Danielle. Jeszcze nie znałem cię od tej strony. – rzekł Liam
-Po to się jest właśnie razem, żeby się lepiej poznawać. –
odpowiedziałam
-Właśnie Pattie, ja ciebie tak samo. – powiedział Zayn
-Wiedziałam, że będziecie zaskoczeni Pattie i Danielle. One
naprawdę potrafią być spontaniczne. – dodała Emm
Cała impreza już do końca była jednym słowem zajebista. A
jeszcze fajniejsza się stawała z jednego powody. Może jest on głupi, ale i
mądry. Żaden z chłopaków nie wziął alkoholu do ust. Ten fakt cieszył wszystkie
dziewczyny, czyli mnie Emm i Patt.
Kiedy wybiła godzina 2 w nocy, postanowiliśmy wrócić do
domu, nie mieliśmy już siły, żeby wywijać na parkiecie. Do domu zajechaliśmy na
około godzinę 3, nie jechaliśmy zbyt szybko. Po wejściu do domku, każdy poszedł do swojego
pokoju, rzucił się na łóżko i usnął jak niemowlę.
_________________________________________________________________
Sorry, jak będą jakieś błędy ortograficzne lub coś w tym stylu, ale pisałam na szybko ten rozdział. Mam nadzieje, że nie jest najgorszy. I prosiłabym o komentarze...Bo nie wiem czy te opowiadania są dobre i czy wgl. się wam podobają, a jak napiszecie parę słów, nawet złych to to mnie zmotywuje i się poprawię w błędach, które popełniam w pisaniu. Z góry dzięki.
Pozdrawiam Kasia xx ;*
powiem Ci że bardzo fajny <3 ! czekam na nn . ;* x
OdpowiedzUsuń