*Oczami Pattie
Poszłam na górę tak jak kazała mi Danielle.Kiedy otwierałam
drzwi do jej pokoju usłyszałam jak do domu wchodzi Niall, a Dani go wita. Nie
robiłam sobie z tego żadnego problemu. Tak dokładnie to nie wiem po co Dani
zwoływała mnie do siebie do domu, skoro mogłybyśmy wyjść na miasto. Pomyślałam
jednak, że może chce tak pogadać, bo dawno nie miałyśmy tej przyjemności. Kiedy
weszłam do jej pokoju moje myśli okazały się być błędne. W pokoju Dani
zauważyłam siedzącego na łóżku Zayna.
-Co ty tu robisz? – zapytałam z pogardą
-A ty? – odwzajemnił
-Ja przyszłam bo podobno Danielle chciała ze mną pogadać.
-No ja dokładnie usłyszałem to samo. Ale ja chyba wiem co
ona chciała zrobić. Pogodzić nas ze sobą. Mam nadzieję, że nie jesteś zła na
mnie, że jej powiedziałem o twoim telefonie?
-Nie nie jestem. Dani to moja przyjaciółka nie mam przed nią
tajemnic.
-Patt powiedz mi dlaczego wtedy tak mnie potraktowałaś?
Czemu mi tak okrutnie i nieprzyjemni powiedziałaś? – pytał
-Zayn ! – powiedziałam, a z oczu zaczęły płynąć mi potoki
łez- Przepraszam cię za to. Ja..ja..ja nie wiem co wg we mnie wstąpiło.
Zachowałam się jak jakaś nienormalna..
-Nie chcę cię oceniać, bo cię kocham, ale naprawdę twoje
słowa mnie zabolały. Powiedz mi co zrobiłem źle?
-Zayn, to nie jest twoja wina, tylko moja. To wszystko
przeze mnie. Ja też cię bardzo kocham, ale ty raczej zasługujesz na kogoś
lepszego niż ja.
-Pattie nawet tak do mnie nie mów. Przecież wiesz, że ja cię
kocham
-Ale to ja jestem nieodpowiednią dziewczyną dla ciebie.
Wybacz mi za to wszystko.
-Patt, nawet nie myśl o rozłące, ja cię nie zostawię.
Przecież oboje się kochamy.
-Zayn ja muszę ci coś powiedzieć. Wtedy kiedy dzwoniłam ja
nie byłam sama.
-Jak to Patt, chyba nie chcesz mi powiedzieć….
-Byłam z Johnem moim byłym. Nic między nami nie doszło,
tylko pocałowaliśmy się.
-Co? Patt jak mogłaś?
-Przepraszam cię Zayn, dlatego też nie chcę żebyś ze mną
był.
W tej chwili nie wiedziałam co mam robić. Na policzki Zayna
zaczęły napływać łzy. Był totalnie rozbity i to przeze mnie. Wybiegł szybko z pokoju, a ja nie wiedziałam co mam
robić.
*Oczami Danielle
-Co się tam dzieje ? – zadałam głośne pytanie.
-A ktoś jest u ciebie na górze? – zapytał mnie Liam
-tak Pattie i Zayn. Pokłócili się i chciałam ich
pogodzić. – powiedziałam i szybko
wyszłam na korytarz a razem ze mną Liam.
-Zayn co się stało? – zadał szybkie pytanie mulatowi mój
ukochany.
-Ja nie chce już żyć. Żegnajcie. – wypowiedział te słowa i
szybko wybiegł z domu.
-matko kochana. ! Liam leć zanim bo jeszcze zrobi coś
głupiego.
Liam wyleciał za Zaynem, a w korytarzu zebrali się wszyscy
oprócz Patt. Postanowiłam do niej iść i jej nagadać i oczywiście zapytać się co
się stało. Kiedy weszłam do pokoju zauważyłam płaczącą przyjaciółkę.
-Pattie co się stało? Zayn wyleciał z domu jak rakieta i
tylko krzyknął, że nie chce już żyć. Coś ty mu powiedziała?
-Prawdę. Przecież nie mogę go okłamywać.
-Jaką zaś prawdę do cholery jasnej?
-To że całowałam się z Johnem i że nie chce żeby ze mną był…
-Patt coś ty najlepszego narobiła ! – wydzierałam się
-Nie krzycz proszę.
-Przecież Zayn to odpowiedni chłopak dla ciebie. Już nie
pamiętasz, że to przez Johna zaczęłaś brać narkotyki? Nie pamiętasz kto cię
bił?
-Wiem Dani, masz racje, ale wtedy czułam się taka samotna..
-Co czułaś się samotna, bo chłopaki nie mieli czasu przez 2
dni się spotkać?
-Tak wiem, że to głupie, ale tak właśnie było. Ja nie
chciałam go zranić.
-Patt jesteś moją przyjaciółką, ale jeżeli Zayn sobie coś
zrobi to ci tego nie wybaczę.
-A ty co tak jesteś za tym Zaynem, zakochałaś się w nim czy
coś? – zapytała mnie cynicznie.
-Po prostu bardzo go lubię. A ty ogarnij się w końcu. – wypowiedziałam te słowa i wyszłam z pokoju.
Kiedy zeszłam na dół wszyscy siedzieli zdenerwowani w kuchni i debatowali.
*Oczami Harrego
-Co ona mu zrobiła? Rozstali się czy coś? – zadawałem te
pytania w kółko
-Nie wiem… Ale jeżeli coś mu się stanie to będzie wina
Pattie. Nie wybaczę jej tego. – mówił Loui
-Ja także. Zayn jest dla mnie jak brat. Bardzo się do niego
przywiązałem. Jeżeli jemu stanie się krzywda on będzie miał bliznę, a mnie
będzie bolało. – rzekł Niall?
-Czasem wg nie rozumiem tej dziewczyny. Przecież wydawała
się być ok. A teraz Zayn przez nią wybiega z domu i krzyczy, że nie chce już
żyć? - ciągle nie mogłem uwierzyć
-Ja też nie wiem. Mam nadzieję, że Liam dogonił go i że
teraz rozmawiają. Zayn wszystko mu powie, mają najlepszy kontakt ze sobą. –
mówił Loui
-Widzę, że toczycie rozmowy na temat Patt i Zayna. –
odezwała się Dani
-Tak. Sorry Dani, ale co w nią wstąpiło. Najpierw dzwoni do
niego, że on niby liże się z jakimiś laskami, a nie pracuje. A teraz przychodzi
tu do ciebie i jeszcze mu coś dogaduje? – lamentował Niall
-A skąd ty wiesz, że ona dzwoniła do niego? – zapytała Dani
-Niechcący usłyszałem Zayna, który rozmawiał przez telefon,
jak ja szukałem karaoke. Po tej rozmowie już wiedziałem, że jest coś nie tak,
bo Zayn wg nie chciał z nami śpiewać. Mówił, że źle się czuje. – mówił
blondasek
-Aha. Ja wiem, że Patt źle zrobiła. Mam nadzieję, że go
przeprosi. I że wg się pogodzą. Ale teraz to najbardziej martwię się o Zayna. –
ciągnęła smutno Danielle
-Ja też chcę jego szczęścia. Ale myślę, że szybko do niej
nie wróci, niech ona też pocierpi. – powiedziałem
*Oczami Pattie
-Co ja najlepszego narobiłam. Dosyć, że teraz mogę już
naprawdę stracić Zayna, a nie chce rozłąki z nim, to jeszcze Danielle nie
będzie się do mnie odzywać. A reszta chłopaków? Nawet nie chce o tym myśleć. –
mówiłam sama do siebie.
Siedziałam nadal w pokoju Dani i ryczałam. Nie mogłam
opanować emocji. Czułam się jak jakaś bezdomna, albo porzucona i zapomniana, że
wg istnieje na tym świecie. Postanowiłam wrócić do domu i wszystko siebie
przemyśleć. Zeszłam na dół i usłyszałam kawałek rozmowy chłopaków z Dani.
-Ja też chcę jego szczęścia. Ale myślę, że szybko do niej
nie wróci, niech i ona też pocierpi. – mówił Harry
-Ja też tak sadzę. I popieram twoje zdanie Harry. –
powiedział Niall
-Ciekawe co teraz będzie robić, żeby go przeprosić? – pytał
Lou
-Nie wiem. Ja wg nie wiem co mam myśleć. Patt to moja
najlepsza przyjaciółka, a Zayn, Zayn tez jest dla mnie jak brat. Muszą się
pogodzić, albo rozstać w jakiś rozsądny sposób… - mówiła Dani
-Przepraszam was wszystkich za moje zachowanie. Wiem, że
jestem idiotką i że już nigdy mi nie zaufacie. Przepraszam. – wtrąciłam swoje
zdanie i ukazałam się w drzwiach przez, które wchodzi się do kuchni.
-Nie jest ci wstyd? – rzucił oschle Louis
-Jest i to bardzo. Nawet nie wiecie jak ja się z tym czuje.
Przepraszam was wszystkich. – rzekłam i wyszłam z domu Danielle. Nikt za mną
nie wyszedł. Nikt z resztą nie miał ochoty ze mną rozmawiać i rozumiałam ich.
Wróciłam do domu. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam rozmyślać o swojej
największej głupocie i o tym co powiedziała mi Danielle.
*Oczami Liama
-Zaayn! – krzyczałem. – Zayn ! Zaczekaj. Nie pędź tak! Zayn!
-Liam, ja już nie mam sił by żyć. – mówił jak jakiś
nienormalny
-Zayn nie pleć takich głupot. Otrząśnij się.
-Ciekawe co ty byś zrobił jeżeli Danielle powiedziała ci, że
nie jest odpowiednią dziewczyną dla ciebie i że całowała się ze swoim byłym.
-Na pewno nie byłbym z tego powodu zadowolony i też wyszedł
bym zdruzgotany z domu i do nikogo nic nie mówił. Ale na pewno nie mówiłbym, że
życie jest mi nie miłe.
-Liam, twoja Danielle jest inna. Ona na pewno nie brała
narkotyków. A pewnie wpadła w to przez tego Johna.
-Jakiego Johna? Kim on jest?
-To jest były Patt.
-Nigdy bym nie powiedział, że ona brała. Wydawała się być
ok. Ale co jej przyszło teraz do głowy.
-Nie wiem Liam. Nie wiem co mam zrobić.
-Będziesz z nią nadal?
-Nie wiem. Ciągle ją kocham. Muszę to przemyśleć.
-Dobra wracajmy do domu Danielle. Opadniesz z tych emocji.
Nie mówię ci, że będzie ok, bo będzie jak będzie. A jak będziesz zachowywał się
jak jakiś spragniony bardzo miłości, albo lamentował przez całe dnie to
dostaniesz od nas wszystkich opierdol.
-Dzięki.
Wróciliśmy do domu. Tam już była inna atmosfera. Każdy
chciał opanować swoje emocje i nie chciał Denerwować Zayna.
Był zmęczony poszedł spać. A my…no właśnie, a my zaczęliśmy wariować.
Chcieliśmy stworzyć dobrą atmosferę.
*Oczami Danielle
Kiedy Liam i Zayn wrócili, mulat poszedł spać. Nie miał sił.
My natomiast włączyliśmy muzykę i robiliśmy busz z mojego domu.
-Ej ale pomożecie mi sprzątać co nie? – zapytałam resztę
chłopaków
-Tak, tak. Nie myśl o tym teraz. – odpowiedział Niall. Oni
wg się tym nie przejmowali i mieli racje.
-Niall, Loui, załączamy naszą piosenkę „well, well, well” ?
– zapytał Liam
-O zawsze! Nasz hit. – mówił Loui
-Trzeba zrobić wejście. „Flap, Flap” itd. – dodał Niall
Ja wg nie wiedziałam o jakiej piosence oni mówią. Ale kiedy
usłyszałam pierwsze dźwięki tej piosenki już wiedziałam co to jest. <Duffy - well well well> . A tych 3 chłopaków stojących przede mną zaczęło śpiewać.
Na mojej twarzy od razu pojawił się banan. Myślałam, że umrę ze śmiechu. Kiedy
chłopcy skończyli śpiewać. Harry włączył swój hit i zaczął robić shake head.
Byli tak zabawni, że nie mogłam się powstrzymać i nagrałam filmik z nimi w roli
głównej. Po tych piosenkach, ja
włączyłam swoją. Była to piosenka Carly <call me maybe>. Chłopcy tą też znali i zaczęli
parodiować. Z tymi muzycznymi wygłupami zeszło nam ponad dwie godziny. Nikt nie zauważył kiedy
ten czas tak szybko upłynął. Na zegarze wybiła 17:53. Niall i Harry zgłodnieli
i poszli coś zjeść, Lou zaczął zajadać marchewki, a Liam chciał sprawdzić
Twittera i dodać filmik na You Tube z
naszej zabawy.
-Danielle, gdzie masz ketchup ? – zapytał mnie głodomorek
-W lodówce w półce po prawej stronie. – rzekłam
-dzięki.
-No i jak tam. Co słychać na Twittim ? – zapytałam Liama
-A no nic ciekawego. – odpowiedział mi - Nikt nic nie dodał dziś. Chyba się nic nie
działo. – kiedy Liam mówił zadzwonił telefon. Był to telefon Louisa. Loui
odebrał telefon, bo musiał. Dzwonili z wytwórni.
Loui był dziwnie szczęśliwy, ale i smutny… Po rozmowie z wytwórnią zaczął
skakać z radości.
-Co się stało? – zapytał go Harry
-Nie uwierzycie normalnie! – krzyczał z radością
-No najpierw nam to powiedz. – rzekł jedzący Niall
-Dzwonili z wytwórni…I wiecie co mi powiedzieli?
-No na razie to nie, ale mamy nadzieję, że się dowiemy.
-Powiedzieli mi, że za tydzień mamy trasę po UK, a potem
prawdopodobnie pojedziemy do Polski! – krzyknął zadowolony
-Super ! Bardzo się cieszę! – wykrzyknęłam pierwsza a
chłopaki mieli miny jak WTF. – no co cieszę się, że już macie koncerty.
-My też i to bardzo. ! – powiedział Niall
-Ja też się cieszę, ale teraz już nie będziemy się widzieć..
Raczej z miesiąc - powiedział smutny Liam
-Ale od czego jest Internet, telefon. Będziemy często rozmawiać.
Jak tylko będziesz miał czas. – pocieszałam
-Dla ciebie to ja zawsze będę miał czas. Nie ma to tamto.
-Ja też będę za tobą tęsknił. – mówił Louis – A będę mógł
też z nią porozmawiać? – zapytał słodko szalony Lou Liama.
-No wiesz, 5 złoty. – zaśmiał się.
-Ej, ale ja jestem bezcenna. – powiedziałam
-Ty tak, ale kosz rozmowy nie . – odpowiedział z uśmiechem.
-Liam od kiedy ty stałeś się centusiem? – zapytał zszokowany
Harry
-Ludzie się zmieniają. Ale w moim przypadku to tylko
chwilowe. – rzekł niebieskooki brunet.
Kiedy Liam dodawał wiadomość na Twittera w której napisał,
że mają koncerty w UK i być może w Polsce, ale to już po, ja poszłam do kuchni,
gdzie oczywiście spotkałam Nialla.
-O Dani, może zjesz ze mną? – zapytał słodkim szczerym
głosem
-A co masz dobrego?
-Hmm. To zależy co byś chciała.
-No nie wiem jakąś dobrą wiosenną kanapkę.
-Przepraszam cię Danielle, ale z wiosny to mi nic nie
zostało.
-Haha. Ale chodzi mi o wygląd, a nie o datę . Nie jadam
rzeczy przeterminowanych. Bynajmniej nigdy mi się nie zdarzyło.
-A skąd wiesz? Haha. Ok. już ci robię tą pyszną kanapkę.
Kiedy Niall robił te swoje kanapki, ja nalałam wszystkim
soku do szklanek.
-Proszę. Masz tu tą swoją pyszną, wiosenną kanapkę w wykonaniu
mistrza Nialla
-Ależ bardzo dziękuje dobry człowieku. Wygląda smakowicie.
Pewnie jest tam Delma deLux – zaśmiałam się.
-Zawsze. – usłyszałam z pełnych ust blondyna
-Chłopaki chodźcie po sok i na jakąś kanapkę. Kucharz Niall
zaprasza. – zawołałam
-Ej Danielle, widzę, że robisz mi reklamę. – rzekł Niall
-Tobie zawsze. Ja po prostu muszę. To mój obowiązek.
-A no tak zapomniałem.
-Już jesteśmy. – powiedział Harry
-Częstować się. – powiedział kucharz
-O właśnie Niall, jakoś nie było okazji się zapytać. Jak tam
na randce z Clo? – zapytałam z ciekawością
-A dobrze, nawet bardzo… A czemu pytasz?
-No jestem ciekawa, jak idą ci podrywy.
-Nie jest najgorzej. Jutro idziemy do kina. Muszę jej
powiedzieć, że wyjeżdżam
-Szybki jesteś. No powiedz, bo dziewczyna nie będzie
wiedziała i się będzie o ciebie martwić, albo pomyśli jeszcze, że niechżesz już
jej widzieć. – mówił Loui
-Liam. Gdzie ty tam jesteś? – zapytałam
-Już idę. Chwilka. – usłyszałam
-Jemu dać laptopa, albo tablet to od razu chłopak wejdzie w
trans. – powiedział Harry
-Ej nie chcę, żeby był od tego uzależniony. Wystarczy, że
jest od bajek Disneya i przyborów do włosów. – wtrąciłam
-No on ma ich na pewno więcej niż ty. – zaśmiał się Lou
-Już jestem.. Nie jestem uzależniony od laptopa i tabletu
oraz innych rzeczy. Ja po prostu jestem przywiązany do nich i nie mogę ich nie
dotykać. – mówił Liam, który zaczął się do mnie przytulać.
Wszyscy razem zjedliśmy naszą niby kolację. Zayn obudził
się. Wyglądał już totalnie inaczej. Był wypoczęty i nie myślał o Pattie. Do
domu wrócili moi rodzice. Mama przyniosła pełno siatek wypakowanych zakupami.
Chłopaki załapali się na rozpakowywanie rzeczy. Byli tak mili i mi pomogli, a
rodzice poszli do salonu i wypoczywali. Wybiła godzina 19, a chłopakom umyślało
się iść na imprezę. Ponieważ dziś mieli wolny dzień od nagrywania płyty
postanowili go wykorzystać w całej dobie. Ja myślałam, że pójdą tylko oni, ale
niestety ja padłam ofiarom i musiałam iść razem z nimi. Rodzice oczywiście
pozwolili mi pójść jak tylko zobaczyli z jaką idę obstawą.
-No to zaczekajcie, ja się tylko przebiorę. – powiedziałam
-Ale i tak pięknie wyglądasz. – usłyszałam chóralny jeden
głos, który tworzyło 5 chłopaków
Po paru minutach byłam gotowa. Poszliśmy do najlepszego i
naszego ulubionego clubu w Londynie. Impreza byłą już rozgrzana. Kiedy wyszliśmy na parkiet zaczęło się
brylowanie. Chłopcy byli królami parkietu, a ja jako jedyna królową. Dyskoteka
była, że się tak wyrażę zajebista. Ludzie fajnie się bawili bez żadnych awantur
i w tym podobne. Lecz kiedy wybiła 23, paru kolesi było totalnie nawalonych, a
jeden z nich zaczął się do mnie dobierać. Oczywiście spoliczkowałam go za
pierwszym razem. Z początku nie mówiłam
o tym Liamowi, ani chłopakom, myślałam, ze ten kolo się ode mnie odwali, lecz jednak
się myliłam. Kiedy znów do mnie podszedł Liam to zauważył. Myślał, że chce
tylko ze mną zatańczyć i że to może być jakiś kolega, ale kiedy zauważył, że
odpycham go od siebie od razu zareagował.
*Oczami Liama
-Ej chłopaki jakiś koleś dobiera się do mojej dziewczyny. –
powiedziałem zdenerwowany
-Gdzie? Może to tylko kolega. – powiedział Zayn
-No nie wiem czy Danielle odpychała by swojego kolegę. Chodźmy,
może chłopak chce być trochę poobijany. – powiedziałem i ruszyłem w ich stronę
-O Liam dobrze, że jesteś. - powiedziała Dani.
-Ej koleś co chcesz od mojej dziewczyny? – zapytałem ostro
-Chciałem tylko zatańczyć. O co ci facet chodzi? – mówił
-O to żebyś się od niej odwalił. – powiedziałem już tak
zdenerwowany że chciałem mu walnąć w twarz.
-Liam uspokój się. – mówili chłopaki
-Jeszcze raz zobaczę, że się do niej dobierasz, a
dostaniesz.
-Dobra, Spoko, koleś wyluzuj. Złość piękności szkodzi. –
powiedział i odszedł.
-Nic ci nie jest? – zapytałem ukochaną
-Nie jest wszystko ok. A teraz bawmy się.
*Oczami Danielle
Impreza już do końca była spokojna w sensie takim, że już
nikt się do mnie nie dobierał. Bawiliśmy się świetnie. Kiedy była 3:42 chłopaki
odwieźli mnie do domu, a ja poszłam wziąć prysznic i spać. Byłam wykończona
fizycznie. Nogi bolały mnie od tańczenia. W końcu przetańczyłam całą noc.
_______________________________________________________________________
Ten rozdział wyszedł mi jakoś dłużej. Byłby jeszcze dłuższy gdyby rozwinęła ostatnie myśli, ale nie chciałam przynudzać. Mam nadzieję, że się spodoba.
Pozdrawiam . !

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz