piątek, 30 marca 2012

Rozdział 009


Obudził się kolejny ranek. Ja i Liam smacznie spaliśmy do czasu kiedy do naszego pokoju nie weszli z hałasem Niall i Louis. Zaczęli skakać po naszym łóżku i głośno krzyczeć. Próbowaliśmy ich wygonić z pokoju, ale na nic zdały się nasze starania.
-Wstawaaaajciee! – krzyczeli – Jest piękna pogoda! Liam musisz nam zrobić śniadanie! – śmiali się
-Dajcie nam spać. – mówił zaspany brunet.
-Oj Liam. Wstawaj. – powiedzieli i ściągnęli z nas kołdrę.  Ja od razu się przebudziłam bo było mi zimno.
-Dobra, dobra. Już wstajemy. – odpowiedziałam natarczywym budzicielą.  – A teraz już wynocha z naszego pokoju. Będziemy za 15 minut.
-Ok. Ok. Czekamy! – mówili wychodząc  z pokoju z naszą kołdrą.
-E, e ! Ale kołdrę to może byście tak oddali? – zapytał Liam
-O! Zapomniałem o niej. Macie! – powiedział Lou rzucając ją na nas.
Ja już się przebudziłam i zaczęłam szykować sobie ubrania. Próbowałam obudzić Liama, lecz ten spał jak niemowlę. Była 11, poszłam wziąć poranny prysznic.  Kiedy byłam gotowa wróciłam do pokoju po Liama. Lecz on nadal spał.
-Wstawaj Liam. Bo zmarnujemy cały dzień, jest już po 11.
-Ok, już wstaje. – powiedział zrywając się z łóżka.
-Czekamy na ciebie w kuchni.
Wyszłam z pokoju i poszłam do reszty bandy, a Liam doprowadzał się do porządku dziennego.  Kiedy weszłam do kuchni zauważyłam siedzących chłopaków. Byli tak zaspani jakby w ogóle nie spali. Najgorzej wyglądał Zayn i Harry, bo Loui z Niallem wyglądali kwitnąco.
-Cześć wam! – przywitałam się. – Widzę, że noc była udana. – mówiłam patrząc na Zayna i Harolda.
-Cześć Dani. – powiedział Zayn. – nawet mi nie wspominaj. Jestem wykończony.
-Może pójdziemy się wykąpać w jeziorze? – powiedział wchodzący do kuchni Liam.
-To dobry pomysł Liam. – stwierdził Harry. – Widzę, że ty też wyglądasz dziś tak pięknie jak my.
-Tak. Dokładnie. Jestem misterem dzisiejszego dnia.
-Raczej my jesteśmy. – poprawił Zayn
-Tak właśnie chciałem powiedzieć. – mówił Liam przytulając się do mnie.
-A gdzie dziewczyny? – zapytałam
-Yyy. Wolisz nie wiedzieć. – powiedział Harry
-Aha. Czyli śpią. A ja musiałam być obudzona. Fajnie. Więc  w nagrodę robicie mi śniadanie. – rozkazałam.
-No Liam. Już możesz brać się za robotę. – stwierdził Zayn
-Tak, właśnie. Przecież lubisz gotować. A po pierwsze umiesz, nie to co my. – dodał Harry.
-No tak, tak . Macie mi pomóc. I wy też – powiedział Liam wskazując na chłopaków.
Ja natomiast usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Leciały akurat bajki Disneya. Specjalnie je zostawiłam, ponieważ jak już wspominałam Liam je uwielbia. Akurat leciała piosenka, która rozpoczynała bajkę, a Liam, który przygotowywał śniadanie zaczął ją śpiewać. Chłopaki klaskali mu w rytm, a on czuł się jedyną gwiazdą.
-Śniadanie podane do stołu. – usłyszałam za parę minut.  – Zapraszamy do stołu pannę Danielle.
-Już idę. – powiedziałam wstając z kanapy. – Cóż za zacny przystrój milordzie.
-Mojego wymysłu Wać panno. – powiedział Lou
-Haha. Dosyć tej sztuki jedzcie szybko, to pójdziemy się pokąpać.  – powiedział Zayn
-Ok. Ale Liam zrobisz takie kanapki, żebym mógł zjeść jak będę się opalać? – zapytał Niall
-Dla ciebie zawsze. – zaśmiał się mój misiek.
Po śniadaniu wszyscy poszliśmy przebrać się w stroje kąpielowe. No prawie wszyscy, ponieważ Patt i Danielle nadal spały. Wyszliśmy na dwór. Było cieplutko. Promienie słońca padały na samą wodę oraz na kawałek tzw. plaży (oczywiście to nie była plaża tylko piasek nad brzegiem jeziora).  Rozłożyliśmy swoje koce i ręczniki. Zayn, Niall, Loui, Harry i Liam od razu wskoczyli do wody, a ja zrobiłam im parę fotek. Podczas gdy chowałam aparat do torby usłyszałam jak ktoś biegnie w moją stronę. Był to Liam i Zayn. Pomyślałam, że może idą bo im zimno, lecz tak też nie było. Liam i Zayn  wzięli mnie na ręce jak małe dziecko i pobiegli ze mną do jeziora. Oczywiście podczas tej krótkiej drogi wiedziałam już co chcą zrobić. Chcieli mnie wrzucić do wody i oczywiście to zrobili.
-Powiem wam, że z was są totalne czubki. – powiedziałam kiedy wynurzyłam się z wody.
-Tak wiemy, wiemy. – powiedział ucieszony Zayn
-Ej, a ja też chce być tak wrzucony. – krzyczał Loui stojący na brzegu.
-Już po ciebie biegniemy. – krzyknął śmiejący się Liam . – Ale wiesz, nie czekaj na nas z kolacją.
-No wiesz co ? Jak możesz? – powiedział oburzony Lou, który odwrócił się od nas tyłem. A w tym momencie Liam, Zayn Harry i Niall cichutko podbiegli do niego i wrzucili go do wody.
-Juhuu! Kocham was chłopaki! – krzyczał Louis
-Hahahah. Z ciebie to jest naprawdę szurnięte dziecko. – powiedział Harry.
-Tak , ja wiem, że wy mnie kochacie.
Zaczęliśmy się wszyscy kąpać i wzajemnie pluskać. Przynieśliśmy piłkę i zaczęliśmy grać w siatkę. Fajnie nam było.  Ale szkoda nam było dziewczyn, które spały. Nie mogły „bawić się razem z nami” mówiąc w cudzysłowie.
-O zobaczcie. Nasze śpiące królewny idą. – odezwał się uradowany Zayn
-No nareszcie. Ile to można spać. – mówiłam
Dziewczyny dołączyły do nas. Na początku woda była dla nich  bardzo zimna, lecz zwyciężyły z nią. Wszystko było ładnie pięknie, ale w pewnym momencie odezwał się misiek.
-Ej chłopaki! Nikt z nas nie zauważył, że Zayn przeszedł metamorfozę.
-Jaką znowu metamorfozę? – zapytała Pattie.
-A no faktycznie – odezwał się Niall
-Bo Zayn boi się wody. Nie żebym tu się z niego śmiał, bo to mój przyjaciel, ale to trochę dziwne. – mówił Lou. – Ale cieszę się, że już pokonał strach.
-Brawoo Zayn! – wykrzyczał Harry
-Ej, wiecie, że ja całkiem o tym zapomniałem ?
-No i dobrze.
W wodzie byliśmy już dobre pół godziny. Postanowiliśmy wyjść trochę na słońce, żeby się nie przeziębić.  Zayn i Pattie poszli na spacer , a Harry z Emmily zrobili podobnie. Natomiast Niallowi i Louisowi zachciało się lodów. Poszli poszukać jakiegoś sklepu. Co ja mówię poszukać. Przecież Lou bardzo dobrze zna tą okolicę. Przecież często przyjeżdżał tu ze swoimi rodzicami i siostrami. Ja natomiast z Liamem zostaliśmy sami i byczyliśmy się w promieniach słońca.
-Cudownie jest ! – odezwał się po chwili Liam. -  Cisza spokój. Jesteśmy sami.
-Zgodzę się z tobą. W życiu był nie powiedziała, że tu tak będzie.
- Ja także nie. Zwłaszcza z tymi oszołomami. Z nimi nie da się normalnie funkcjonować.
-Oj tak. Już ich trochę poznałam i wiem jak to jest. 
W tym momencie zapadła cisza. Zaczęliśmy rozmyślać.
-Fajnie jest, tylko szkoda, że Niall i Loui nie mają swoich połówek. – powiedział Liam
-No szkoda trochę.  Ale nie wiadomo może kogoś poznają. Wszystko może się wydarzyć. – odpowiedziałam.
-Masz rację.
* Sytuacja kiedy Niall z Louisem kupują lody.

-Dzień dobry. Poprosimy 8 lodów waniliowych.  – zamówił Niall
-Już chwileczkę.  – odpowiedział sprzedawca.
Kiedy chłopcy czekali na lody Loui zauważył dwie dziewczyny.
-Patrz Niall. Widzisz te dwie laski?
-No widzę, a co?
-No nie uważasz, że są ładne?
-No oczywiście, że ładne. A szczególnie ta blondynka.
-Może zagadamy do nich? Co ty o tym sądzisz?
-Możemy spróbować.
Już po krótkiej chwili, kiedy chłopcy kupili lody zebrali się na odwagę i podeszli do dwóch dziewczyn. Byli nieco nieśmiali w tym momencie, co było dziwne. Pierwszy przemówił Lou.
-Cześć dziewczyny. Jak się macie?
-Cześć. Dobrze, a wy? – Odpowiedziała jedna z nich.
Tak zaczęła się ich rozmowa. Dziewczyny miały na imię Claudia i Eleonora. Były koleżankami ze szkoły i pochodziły z Londynu. Ta wiadomość ucieszyła chłopaków ponieważ oni też tam mieszkają. Chłopcy wypytali o wszystko, ale oczywiście z wzajemnością.

*Sytuacja nad jeziorem.

 -Ciekawe gdzie oni się podziewają tyle czasu? – mówił Liam.
-Nie wiem, ale wrócili chłopaki z dziewczynami. – Miałam na myśli wtedy Zayna i Harrego.
-Już wróciliście? – zapytał Liam przybyszów
-Tak. A gdzie chłopaki? – zapytał Harold.
-Poszli po lody i jeszcze ich nie ma.  – odpowiedziałam
-Może kogoś tam spotkali. – stwierdziła Pattie
-O wilku mowa. – odezwał się Zayn, a wszyscy odruchowo spojrzeli się do tyłu. Zobaczyliśmy nadchodzący chłopaków. Byli bardzo zadowoleni. Trochę ans to zdziwiło, bo co jest wesołego w tym, że kupiło się lody?
-Już jesteśmy. – powiedział Niall
-No nareszcie. Ile można kupować 8 lodów? – pytaliśmy.
-Oj tam lody lodami. Poznaliśmy fajne dziewczyny – powiedział Lou. – Oczywiście, nie obrażając was dziewczyny.
-Dobrze, dobrze. Opowiadaj. – mówiła Emmily.
Chłopcy opowiedzieli nam całą historię ze szczegółami. Trochę było to nudzące, ale oni byli tak podekscytowani, że nie chcieliśmy im przerywać. Wszystko brzmiało ok., ale gdy usłyszeliśmy, że zaprosili ich dzisiaj do nas… - to nam się za bardzo nie spodobało, ponieważ mogli to z nami ustalić, ale nie byliśmy na nich źli, gdyż powiedzieli, że chcą zrobić ognisko. No, a że jesteśmy nieco rozrywkową grupą towarzyską od razu się zgodziliśmy.
-To dobry pomysł z tym ogniskiem. – mówiliśmy
-No możemy pośpiewać, pograć jak wczoraj wieczorem. – dawali propozycje.
Dziewczyny miały domek tuż obok nas, bynajmniej tak mówili Niall z Louisem. Nadszedł wieczór.  Liam przygotowywał jedzenie na ognisko, a ja mu pomagałam.
-Mam nadzieję, że te dziewczyny nie są jakieś głupie.  – mówił do mnie Liam
-Wszystko się okaże już niedługo .
-Nie chce, żeby chłopaki cierpieli. Wiesz, oni są dla mnie jak bracia. – mówił zatroskany misiek. Podeszłam do niego i go przytuliłam.
-Nie martw się misiek. Chłopcy nie są głupi. Może te dziewczyny są okey. – tłumaczyłam
-Dziękuje ci Danielle. Przy tobie wszystko jest takie prostsze. – mówił misiek patrząc mi się głęboko w oczy.  Kiedy byliśmy w pięknej, romantycznej chwili do kuchni wpadł Louis i od razu zaczął gadać.
-No gdzie to jedzenie? Dziewczyny już przyszły. – tłumaczył nam – Tak, no jak ma być jedzenie jak wy tu sobie pieszczoty uprawiacie. Do roboty.
-Wiesz Louis, sam też byś mógł zanieść te rzeczy na stół. Ja z Dani przygotowałem całą kolację a ty jeszcze masz pretensję.  – powiedział nieco oburzony Liam
-Dobrze, już dobrze. Jestem trochę zestresowany. Nie denerwuj się.
-No to Lou bierz te miski … - zaśmiałam się.
Wyszliśmy na zewnątrz. Dziewczyny zapoznawały się z chłopakami i Patt oraz Emmi. Mnie i Liama jeszcze nie znały. Lecz kiedy pojawiliśmy się na horyzoncie. Niall oraz Lou przedstawili nam je.  Z wyglądu były bardzo ładne, aż ja, Patt i Emmily zaczęłyśmy być zazdrosne o swoich partnerów, lecz ci natomiast siedzieli cały czas blisko nas i dawały Claudi i Eleonor ( tak miały na imię dziewczyny ) do zrozumienia, że są już zajęci i nie są nimi zainteresowani.
Po poznaniu się i małym poczęstunku Niall wyjął swoją gitarę i zaczął grać, a chłopaki dołączyli jako chórek i śpiewali. Ja natomiast z resztą dziewczyn podziwiałam ich talent, robiłam pamiątki uwieczniając ten moment na zdjęciach, a także klaskałyśmy w rytm grającej gitary. Cały wieczór był świetny. Wszyscy dobrze się bawiliśmy, a dziewczyny okazały się być fajne i normalne – nie, że lalunie.  Było już późno, a Clo i Eleonor musiały już iść. Zakończyliśmy nasze ognisko, podziękowaliśmy dziewczyną za przybycie i zaprosiłyśmy je, żeby wpadły do nas jutro.  Chłopaki, czyli Louis i Niall poszli je odprowadzić, a my sprzątaliśmy po naszym ognisku.
-Fajne te dziewczyny. – mówił Zayn
-No. Okazały się być całkiem okey. – dodał Harry
-No. Ta Claudia to nie zła dziewczyna. – powiedział Liam patrząc się na mnie.
-Tak bardzo ci się spodobała? – zapytałam idąc do swojego pokoju. Nie usłyszałam odpowiedzi. Zamknęłam drzwi i usiadłam na łóżku, lecz po chwili przyszła mi do głowy myśl , żeby podsłuchać co będą mówić podczas mojej nie obecności.
-Oj Liam, Liam. I coś ty dobrego narobił? – usłyszałam jak pyta się go Pattie
-Ja tylko żartowałem. – tłumaczył się Liam
-No wiesz to raczej nie było miłe. – powiedział Zayn
-Moim zdaniem powinieneś ją przeprosić. – odezwała się Emm.
-Może to nie było nic takiego, ale idź do niej. – powiedział Harry
Stojąc pod drzwiami usłyszałam całą ich rozmowę i dźwięk kroków osoby nadchodzącej do pokoju. Szybko usiadłam na łóżku i przytuliłam do siebie poduszkę. Z oczu napłynęły mi łzy na policzki. Było mi smutno z tego powodu co zrobił Liam. Myślałam, że nie zwrócił uwagi na Clo, przecież cały czas mnie obejmował siedział przy mnie i dawał buziaki.  Zauważyłam jak ktoś otwiera drzwi. Wiedziałam, że to Liam. Patrząc w okno zapytałam.
-Czego chcesz? Clo tu nie ma.  – byłam zła dlatego tak do niego mówiłam
-Kochanie, przecież wiesz, że ty jesteś dla mnie  najważniejszą osobą na świecie.
-Tak, wiem, wiem. Zwłaszcza po twoich słowach.
-Oj tamto to były tylko żarty. Przepraszam, że cię uraziłem. Nie wiedziałem, że to tak odbierzesz. Danielle, popatrz na mnie proszę.  – wypowiedział te słowa tak czule, że musiałam skierować wzrok na niego. W oczach miałam tylko łzy i przez chwile chciałam zapaść się pod ziemię.
-Ale na pewno to były żarty? – zapytałam niepewnie
-Tak jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Nie chciałem cię zranić. Przepraszam. – powiedział jeszcze raz.
-Przeprosiny przyjęte. Ale ja ciebie też przepraszam za to, że od razu wyszłam..
-Nie musisz mnie za nic przepraszać. – powiedział i pocałował mnie.

_________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że nie przynudzam w tym rozdziale...Pisałam go niezbyt dokładnie i same nie wiem jaki on jest. Ale myślę, że da się przeczytać. :D

3 komentarze: