niedziela, 18 marca 2012

Rozdział 005

Obudził mnie cichy szmer. Słyszałam jak ktoś krząta się po domu. Usiłowałam nie zwracać na to uwagi i zasnąć, lecz nie dałam rady. Postanowiłam wyjść z pokoju i zobaczyć co się dzieje. Zauważyłam chodząca mamę z kuchni do salonu. krążyła tak dłuższą chwilę.
-Mamo! Co się dzieje? - zapytałam spoglądając na zegarek. - Jest 6 nad ranem.
-Danielle. Dzisiaj mam to ważne spotkanie z przedstawicielami z Chin i nie wiem czy jestem przygotowana.
-Mamuś, na pewno dasz sobie radę. Jesteś najlepsza w przekonywaniu i w tym co robisz.
-Tak myślisz?
-Tak, bo dobrze cię znam i wiem, że sobie zawsze radzisz w takich sytuacjach.
-Dziękuje za trochę otuchy. Ale teraz zmykaj spać, bo jeszcze wcześnie, a dziś też masz swój ważny dzień.- powiedział mama.
-No właśnie. I ja też bardzo się stresuje. A jak się pomylę?
-Nie pomylisz. Jesteś dobrą tancerką.
-No niby tak, ale jak ja pomylę kroki to wszystko popsuję.
-Oj. nie przesadzaj już. Będziesz gwiazdą parkietu tego wieczoru.
-Mówisz? Dzięki. Kocham Cię mamo. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Oczywiście oprócz Pattie.
-Haha. - zaśmiała się milutko i przytuliła mnie do siebie. - Ja ciebie też kocham najbardziej na świecie. Ciesze się, że jestem twoją przyjaciółką.
Z mamą rozmawiałyśmy do 7:30. Potem dołączył się tata, który niespodzianie obudził się tak wcześnie. Coś musiało się stać, bo tata nie jest znanym członkiem rodziny, który wstaje o świcie.
-Dzień dobry ! - powiedział - Dziękuje za pobudkę o 7 nad ranem.
-Oj przepraszamy tato. Naprawdę nie chciałyśmy. - mówiła szczerym głosikiem
-Dobrze wybaczam wam. Za bardzo was kocham, żeby się na was gniewać.
Wszyscy razem zjedliśmy śniadanie, które przygotowali rodzice. Tak właśnie rodzice: tata też przyłączył się w robienie kakaa i pysznych rogalików z dżemem. Śniadanie było niebem, dla podniebienia.
Kiedy skończyliśmy jeść śniadanie była 8:15. Ja poszłam naszykować się na generalną próbę przed zawodami. Podczas, gdy ja ubierałam się ktoś zadzwonił do drzwi. Byłam bardzo ciekawa kto to, ale nie zeszłam specjalnie po to, aby zobaczyć kim jest gość, ponieważ nie miałam dużo czasu. Przypuszczała, że jest to listonosz, który jak co sobotę przynosi nam gazety. Minęło 30minut i już byłam gotowa. Zeszłam na dół. Nie widziałam nikogo innego oprócz rodziców. "Hmm. Na pewno to był listonosz..." - pomyślałam w duchu. Lecz, jednak moja hipoteza była błędna. Weszłam w głąb salonu i ujrzałam w nim Liama. Była zaskoczona, że przyszedł on o tej porze.
-Hej Liam.
-Cześć kochanie. - powiedział Liam wtulając mnie w swoje ramiona. Obejrzał się czy nikt nie patrzy, złapał mnie za podbródek i przyciągnął do swojej twarzy. Musnął mnie delikatnie swoimi ustami. Ja także odwzajemniłam i dałam mu całusa. 
-Co ty tu tak wcześnie robisz?
-Przyszedłem po ciebie, iż wiem, że dzisiaj występujesz i że masz wcześniej próbę. Chciałem cię zaprowadzić.
-Hah. Zaprowadzić jak małą dziewczynkę do przedszkola? -zapytałam z humorem
-Tak właśnie. Musze o ciebie dbać, ty moja księżniczko. - gdy Liam wypowiedział te słowa od salonu wszedł mój tata.
-Dzień dobry panie Peazer. - powiedział Liam
-Dzień dobry Liam. Przyszedłeś po Danielle ?
-Tak jest.
-Tylko ostrożnie tam .
-Tatoo! - powiedziałam
-Dobrze już, już. - powiedział z uśmiechem tata.
Ubraliśmy się w kurtki i buty. Powiedziałam rodzicom, że już idziemy. Podczas drogi do clubu Liam rozpoczął temat o wyjeździe.
-Jesteś już spakowana na wyjazd?
-Jeszcze. Przecież mamy jeszcze dwa dni. :D Zdąrzymy. - odpowiedziałam
-Tak tylko pytam na wszelki wypadek.
-Oj kochany Liam.
-Już się nie mogę doczekać tego wyjazdu. Będziemy tylko we dwoje ty i ja.
-Tak, tak. Ale nie zapominaj, że razem z nami jedzie Zayn, Harry, Lou, Niall oraz Pattie i Emmily.
-Oj pamiętam, pamiętam. Ale mówię o tym, że tylko ja i ty bez rodziców, ani żadnych ciotek itp.
-Tak wiem. Ja też nie mogę się doczekać. Myślę, że ten tydzień będzie najciekawszym tygodniem mojego życia. 
-Ja też tak sądzę.
-Już jesteśmy an miejscu. - powiedziałam gdy podeszliśmy pod club. - Może wejdziesz razem ze mną i zobaczysz jak mi idzie?
-A chcesz tego ?
-Tak! Proszę chodź ze mną.
-Dla ciebie wszystko.
Gdy weszliśmy do clubu, małe dziewczynki w wieku 7-9 lat zauważyły Liama. Rozpoznały go. Wiedziały, że jest on członkiem zespołu One Direction. Poprosiły go o autografy i o zrobienie sobie z nim zdjęcia. Liam nie miał innego wyjścia i musiał się zgodzić. Przecież te niewinne małe twarzyczki były tak przekonywujące. Do jednego zdjęcia poprosili nawet mnie. Minęło 15 minut. A Liam już się oderwał od małych fanek. poszliśmy na sale. Ja byłam gotowa. Zaczeliśmy rozgrzewkę, a potem próbę.
-Brawoo Danielle ! - krzyczał szalony Liam.
Upłynęło półtorej godziny i zajęcia się skończyły. Wyszłam z Liamem na zewnątrz clubu.
-Byłaś świetna. - powiedział i pocałował mnie. Ja oczywiście nie zaprzeczałam temu. Całowaliśmy się centralnie na środku przejścia, a dzieci, które obok nas przechodziły krzyczały : "zakochana para!" . Po tym uroczym ujęciu Liam. rzekł. - Wszystko ładnie pięknie, ale ja to bym coś wziął na ząb.
-Dobrze. Chodźmy tu niedaleko jest KFC.
-Oo. Będzie soczysty  kurczak!
-Haha. Kocham cię Liam.
-Ja ciebie też. Najbardziej na świecie.
Doszliśmy już do KFC. Zamówiliśmy jak to Liam powiedział "soczystego kurczaka". Zaczęliśmy go jeść. Oczywiście nie obeszło się bez wzajemnego karmienia się. W pewnej chwili  Liam wziął biały talerz i zaczął coś na nim pisać czerwonym pikantnym sosem. Ja siedziałam i czekałam co ten mój kochaś wymyślił. Kiedy skończył pisać pokazał mi talerz na którym było narysowane serduszko, a w nim napisane "Danielle + Liam = love forever.
-Oj. Liam jesteś taki słodki.
-Tak wiem, że jestem ciachem na cały London, ale nie mów o tym tak głośno, bo się jeszcze tłumy zlecą.
-Hahaha. Oj głuptasie jeden.
-Też cię kocham. - rzekł niespodzianie.
Zjedliśmy i wyszliśmy z budynku.
-Eii Liam, umiesz jeździć na rolkach ?- zapytałam
-Tak. Jeździłem, jak jeszcze chodziłem do gimnazjum
-To może byśmy pojeździli? Co ty o tym sądzisz?
-Chętnie. Tylko muszę wpaść do domu po rolki.
-Ok. To ty idź od razu do siebie do domu, ja do siebie i tez wezmę rolki.
-Okey. Tylko gdzie się spotkamy?
-Przyjadę do was. To przecież nie daleko.
-Dobrze. Może namówię chłopaków, żeby poszli?
-Dobry pomysł. Ja napiszę do Pattie, żeby przyszły z Emmily.
-Ok. To do zobaczenia.  -powiedział Liam całując mnie w policzek.
Dotarłam do domu. Zastałam rodziców, którzy mieli dziś wolny dzień w pracy. Pobiegłam do swojego pokoju, aby się przebrać i zeby wziąć rolki. W między czasie napisałam sms'a do Patt. A brzmiał on tak:
"Cześć Pattie. Nie wybrałabyś się razem z Emmily na rolki? Ja z Liamem idziemy pojeździć. Liam ma jeszcze namówić chłopaków. Przyjdźcie. Danielle xx"  
Kiedy przebierałam się w sportowe ciuchy przyszedł sms. - To pewnie od Pattie - pomyślałam. i się nie myliłam. To była ona. Odpisała mi tak.
"Cześć Dani. Chętnie pójdziemy. Za 10 minut będziemy u ciebie. Pattie & Emm. xx"
-O fajnie, że idą. Będzie jeszcze bardziej weselej.
Byłam już gotowa, zeszłam na dół. Poinformowałam rodziców, że wychodze z paczką na rolki. Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Była to Emmily razem z Patiie.
- O już jesteście.
-Tak. Idziemy?
-Tak już tylko ubiorę rolki. - rolki zakładałam 5 minut i po chwili powiedziałam do rodziców. - Już idę. Będę około 5. Bo występy mam dopiero o 8.
-Dobrze. Baw się dobrze. - odpowiedzieli rodzice.
Razem z Pattie i Emm. pojechałyśmy na rolkach do chłopaków, którzy mieszkali dwie ulice dalej. Podjechałyśmy pod ich dom i zauważyłyśmy ich przed mieszkaniem. Śmiali się najlepsze - nie wiedziałyśmy oczywiście z czego , ale my zaczęłyśmy się śmiać z nich. " Jak oni zakłądają te rolki haha" - mówiłam z dziewczynami.
-Cześć chłopaki! - krzyknęłyśmy.
-O cześć. Już jesteście?
-Tak już - odpowiedziałam. - Ubierać się szybciej. Czas płynie jak rzeka. Ruchy, ruchy Lou. haha - mówiłam śmiejąc się z nieszczęsnego Lou, który usiłował zapiąć rolkę. 
-Już jestem gotowy. Możemy ruszać.
Wyjechaliśmy na ulicę, na której rzadko kiedy było widać przejeżdżający samochód. Tak wiem, że to jest zadziwiające, ale w Londynie również są takie drogi. Ja oczywiście jeździłam razem z Liamem za rękę. Bawiliśmy się wszyscy świetnie. Czas mijał nam wesoło i miło. Wszyscy byli zadowoleni z tego pomysłu. Każdy był tak podekscytowany, że nikt nie zauważył kiedy wybiła 6 po południu.
-Ojeje. Ja już muszę iść. Musze się naszykować do występu. - powiedziałam
-Szkoda, ze ten czas tak szybko zleciał. - powiedział Niall.
-Ale możecie mnie zawsze jeszcze odprowadzić pod dom. Nie mam nic przeciwko. -rzekłąm do nich.
-To nie jest głupi pomysł. - powiedział zachwycony Lou.
Jak postanowili tak zrobili. Odprowadzili mnie do domu, ale oczywiście na rolkach.
-Dzięki. Widzimy się na moim występie tak? -zapytałam na wszelki wypadek.
-Tak. Wstawimy się wszyscy an godzinę 8 wieczorem. - powiedział dady zespołu czyli mój kochany Liam.
Ja weszłam do domu. Poszłam od razu do rodziców.
-Przepraszam, że przyszłam godzinę później, ale nie zauważyłam jak ten czas szybko zleciał.
-Dobrze. Nic takiego się nie stało. A teraz siadaj i jedz. - powiedziała mama - Bo zaraz musisz się szykować do zawodów.
Zjadłam obiad i pobiegłam na górę. Zapakowałam swój strój, w którym miałam wystąpić. Poszłam wziąć prysznic i doprowadzić się do porządku. To wszystko zajęło mi godzinę. 
-Tato, możesz mnie podwieźć do clubu? Powiedziałam, że będę wcześniej.
-Tak. Zaczekaj chwilkę. - powiedział tata i po chwili dodał. - Ok, już jestem gotowy.
Tata podwiózł mnie do clubu, w którym był już prawie cały mój zespół. Bardzo się denerwowaliśmy przed występem. Trenerka kazała nam się już przebierać i szykować do wyjścia na scenę tzn. żebyśmy się już ubrali w stroje i pomalowali. Minęło pół godziny. Wybiła godzina 8. Ludzie na widowni już siedzieli. Pierwszym zespołem tanecznym, był zespół z North Yorkshire. Zatańczyli świetnie. My zaczęliśmy się obawiać, że możemy nie zająć nawet 3 miejsca. Miło oglądało się kilka kolejnych zespołów. Na scenę zaprosili nas. Ja byłam totalnie zdenerwowana. Nogu trzęsły mi się jak galareta. W końcu tak na prawdę to wszystko zależało ode mnie, bo ja prowadziłam. Kiedy wszyscy zajęli swoje pozycję zapadła cisza. My mieliśmy chwilę czasu do przygotowania. Wtedy zauważyłam Liama i całą bandę oraz moich rodziców. Pattie i Emmily także były. Kiedy ich zobaczyłam wiedziałam już, że dobrze mi pójdzie. Zaczęliśmy tańczyć. Kątem oka zdążyłam zauważyć jak jurorzy kiwali głową, że idzie nam świetnie. Kiedy skończyliśmy tańczyć na sali rozległy się okrzyki i wielkie brawa. Byliśmy zadowoleni, że nam dobrze poszło. Po nas tańczyło jeszcze parę zespołów. Przyszedł czas na wyniki. Wszystkie zespoły wkroczył na scenę. Jeden z jurorów zaczął odczytywać wyniki. Zaczął on od 3 miejsca. Nie byliśmy to my. Drugiego miejsca także nie zajęliśmy. Kiedy odczytał pierwsze byliśmy w niebo wzięci. Wyczytał nazwę naszego zespołu. 
-To my!
-Wygraliśmy!
Słychać było nasze okrzyki radości. Gdy odebraliśmy nagrodę poszliśmy do szatni, aby się przebrać. Wszyscy już wyszli, a w przebieralni zostałam tylko ja sama. Byłam już gotowa, ale pakowałam rzeczy. Wtedy zauważyłam wchodzącego do szatni Liama.
-I jak mi poszło? - zapytałam
-Byłaś świetna. Po prostu najlepsza. - powiedział
-Dziękuje.
-Ja też ci dziękuje.
-Mi? Ale za co?
-Za ten wspaniały dzień, który spędziłem z tobą.
-Ja tobie też dziękuje, bo gdyby nie ty on by nie był taki jaki był.
Po tych słowach zaczęliśmy się całować. Nikt nam nie przeszkadzał, a ja czułam się najszczęśliwszą osobą na świecie.
-Kocham cię Liam. -szepnęłam
-Ja ciebie też kochanie. - powiedział Liam i znów zaczął mnie całować, a ja oczywiście temu nie zaprzeczałam. Czułam się bezpiecznie i cudownie w jego objęciach. I jeszcze te jego słodkie pocałunki wprawiły mnie w romantyczny nastrój.

___________________________________________________________________________
Jak obiecałam. Są dwa rozdziały 4 i 5. Mam nadzieję, ze oby dwa  się spodobają. Następny 
będzie chyba w następny weekend dopiero. ;D xx



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz