-Wstawaj Danielle. Dzisiaj masz lekcje tańca! - powiedział
-Jeszcze chwilkę! - mówiłam ze śpiochem w ustach
Gdy się obudziłam poszłam zjeść śniadanie, które przygotowała mama.
-Dziękuje!. - powiedziałam gdy zjadłam
-Proszę. A teraz biegnij się ubierać, to cię podwiozę na lekcje.
Pobiegłam się naszykować. Wzięłam strój na tańca i zeszłam na dół.
-Już jestem gotowa. - oznajmiłam mamę
-To wsiadaj do samochodu, ja już idę.
Dojechałyśmy na miejsce, ja poszłam na tańce, a mama do swojej pracy. Należałam do grupy tańca hip-hopowego - bardzo kręcił mnie ten styl. Właśnie przygotowywaliśmy się całą grupą do zawodów tanecznych. Nie byłam obsadzona na głównej roli, ale ta, którą miałam również była świetna - w końcu chodzi tu o taniec. Podczas próby jedna z koleżanek poślizgnęła się. Bardzo niefortunnie upadła. Wezwaliśmy lekarza, który stwierdził, że ma skręconą kostkę, i że z zawodów nici, że nie może wystąpić. Wszyscy zmartwiliśmy się, bo nikt nie umie tak wspaniale tego zatańczyć jak Bella. Nasze rozmowy usłyszała trenerka i rzekła.
-A ja jednak myślę, że jest taka osoba.
Wszyscy byli bardzo zdziwieni, ponieważ Bella, była najlepszą tancerką z całej naszej grupy. Miała po prostu wielki talent.
-Kto to może być?
-No właśnie kto?
Wszyscy pytali ze zdumieniem. Trenerka popatrzyła się na mnie potem na wszystkich i znów na mnie. W końcu wydusiła z siebie.
-Tą osobą będzie Danielle.
-Coo? Jaaa? -mówiłam z niedowierzaniem
-Tak ty Danielle. Masz wielki potencjał i nadajesz się do tej roli. Zastąpisz więc Bellę.
Ja nadal byłam w szoku, że to właśnie mnie wybrano. Wszyscy dookoła mi gratulowali. Nikt nie był zły, że nie wybrali kogo innego. Cieszyli się, że będę to ja. Byliśmy bardzo zgrani i zżyci, każdy chciał dobrze dla drugiej osoby. Po zajęciach, które trwały 2h. wyszłam na zewnątrz. Zobaczyłam tam stojącego Liama. Pomyślałam, że skąd on wie, że ja tu jestem
-Cześć Liam! - powiedziałam - Co ty tu robisz?
-Cześć! Przyszedłem po ciebie.
-Aha. A skąd wiedziałeś, że mnie tu znajdziesz.
-Powiedzmy, że mam dobre układy z twoim tatą.
-Hahaha. - zaśmiałam się. - Rozumiem. Cieszę się, że postanowiłeś po mnie przyjść.
-Po ciebie zawsze. Idziemy coś zjeść.?
-Chętnie.
Razem z Liamem poszłam do pobliskiej pizzerii . Zamówiliśmy pizze oraz colę. Podczas wyczekiwania, na zamówione jedzenie rozmawialiśmy.
-Wiesz Liam muszę ci coś powiedzieć, a raczej czymś ci się pochwalić.
-No mów szybko, jestem bardzo ciekaw.
-Dziś moja koleżanka z tańców miała wypadek. A jak wiesz, jutro mamy zawody, a ona tańczyła główną rolę. Dziś niestety skręciła kostkę i nie może wystąpić... - tu przerwałam, ponieważ przynieśli nam pizze i colę.
-Dziękuje. -powiedział Liam. - No mów dalej.
-A ponieważ Bella nie może wystąpić, trenerka wybrała nową osobę. Wszyscy byliśmy oczywiście zdziwieni, ponieważ nie ma lepszej osoby od niej.
-Iii. co dalej?
-I trenerka wybrała właśnie mnie.!
-Gratuluje. Wiedziałem, że masz talent. Musimy to uczcić. - powiedział z radością Liam.
Gdy zjedliśmy pizze. Poszliśmy świętować. Naszym świętowaniem były czekoladowe lody, które jedliśmy podczas drogi do mojego domu. Gdy już doszliśmy, w domu zastaliśmy moją mamę.
-Cześć mamo.! Co ty robisz tutaj tak wcześnie ? -zapytałam
-Szef powiedział, że dziś mogę wyjść trochę wcześniej.
-To fajnie. Przyszłam razem z Liamem.
-Dzień dobry Liam. Cieszę się, że przyszedłeś.
-Dzień dobry.
Poszłam z Liamem do mojego pokoju. Usiedliśmy na łóżku i patrzyliśmy sobie w oczy. Jednak zauważyłam jak Liam uśmiecha się tajemniczo.
-Coś mam na twarzy? Czemu się śmiejesz?
-Nie. Nic nie masz. A uśmiecham się bo muszę ci coś pwiedzieć.
-No to mów. Ciekawość mnie zżera.
-Bo razem z chłopakami organizujemy wyjazd nad jezioro. I chciałem cię zaprosić, żebyś jechała razem z nami. Pattie i Emmily już się zgodziły. Mam nadzieję,że ty też.
-O. Zaskoczyłeś mnie tą propozycją. Ja oczywiście, że jestem chętna, aby pojechać razem z wami, ale muszę pogadać z rodzicami co oni o tym sądzą.
-Ja myślę, że się zgodzą. - powiedział Liam
-A na ile byśmy jechali i kiedy?
-Tak na 5 dni. No nie wiem za 3 dni może byśmy już jechali.
-A to świetnie. Moi rodzice muszą się zgodzić.
Rozmawialiśmy tak przez dwie godziny, dopóki nie przyszedł mój tata.
-O mój tata przyszedł, chodźmy, zapytam się o wyjazd.
Zeszliśmy na dół, zobaczyliśmy siedzących moich rodziców w salonie. Tata miał dobry humor, co wskazywało na to, że będzie dobrze.
-Cześć tato! - przywitałam się na dobry początek.
-Cześć Danielle.
-Wiesz tato, bo Liam razem z chłopakami organizują wyjazd nad jezioro. I zostałam zaproszona, ale nie wiem czy mogę jechać.
-A kiedy i na ile?
-No tak za 3 dni i na około tydzień nie cały.
-Musze się zastanowić.
-Tato, Pattie i Emmily jadą. Więc nie byłabym sama. -mówiła,. - A ty mamo zgodzisz się?
-Jeżeli tata się zgodzi to i ja.
-Tatoo proszę ! - mówiłam błagalnym głosem
-No dobrze, możesz jechać.
-Dziękujee! Jesteście kochani - wykrzyknęłam na cały dom.
Po tym wszystkim poszłam z Liamem do chłopaków, aby im powiedzieć, że mogę jechać. Gdy weszliśmy do ich mieszkania od razu usłyszałam jedzącego marchewkę Louisa.
-Cześć Danielle! Mam nadzieję, że jedziesz z nami nad jezioro.
-Witaj szalony Lou. -mówiłam. - Tak mi przykro marchewkowy potworze, ale niestety - mówiłam smutnym głosem. - ale niestety mogę jechać.
-Wiesz, jak możesz mnie tak straszyć. Chcesz, żebym padła na zawał. Tak się ciesze, że jedziesz.!
-Ja także się cieszę. Bo będzie miał mi kto robić dobre kanapki. - powiedział Niall
-Tak, tak Niall. Robię to wszystko dla twoich kanapek. Haha. -powiedziałam wesołym głosem.
U chłopaków zastaliśmy także Pattie i Emmily, ale one niestety musiały już iść, ponieważ musiały jechać do swojego dziadka, do szpitala.Ja natomiast spędziłam całe popołudnie z tymi szalonymi czubkami, czyli" Niallem, Zaynem, Harrym, Louisem i kochanym Liamem. Wybiła godzina 8:30 wieczorem, ja musiałam już iść. Gdy Liam mnie odprowadził do domu, ja od razu poszłam do taty, który był w swoim gabinecie.
-Tato! Nie przeszkadzam? - zapytałam
-Nie, proszę wejdź.
-Chciałam ci jeszcze raz podziękować za to, że mogę jechać nad jezioro z przyjaciółmi. Nawet nie wiesz jak się cieszę.
-Nie musisz mi dziękować, przecież ja też kiedyś byłem w twoim wieku. - powiedział tata
-Wiem tatku. Dobranoc.
-Dobranoc.
Wyszłam od taty z gabinetu, a po drodzę do swojego pokoju spotkałam mamę.
-Dzięki mamo, że się zgodziłaś.
-Oj już nam tak nie dziękuj.
-Kocham cię. - wyznałam mamie. - Idę spać, bo jutro jest mój ważny dzień.
-Ja ciebie też. - odwzajemniła mama. - Dobranoc. Wyśpij się, bo jutro tańczysz główną rolę.
Pobiegłam na górę. Wzięłam prysznic i ubrałam się w moją zadłużą koszulkę i krótkie spodenki do spania. Położyłam się grzecznie spać i zasnęłam jak mały dzidziuś.
__________________________________________________________________
Wiem, że ten rozdział nie jest zbyt długi, ale następny będzie bardziej rozwinięty.
Dodawać komentarze. ;D Miłego czytania ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz