poniedziałek, 5 marca 2012

Rozdział 001


-To tylko sen. - powiedziałam sam do siebie słysząc dźwięk budzika. Niestety to była rzeczywistość. Budzik dzwonił jak szalony. Chwilę myślałam, że ożył, choć to w jego przypadku było niemożliwe. Spojrzałam na jego biało zieloną tarczę w kwiatki i zobaczyłam, że już jest 8:00.
- Ojej! - krzyknęłam - Spóźnię się na pierwszą lekcję.
Szybko ubrałam się w moje ulubione ciuchy i umyłam zęby. Tylko an to miałam czas.  Wybiegłam z pokoju z prędkością światła. Mama zapytała się mnie co to się stało, że tak wcześnie wstałam, i że gdzie mi się tak spieszy.
-Mamoo! Przecież dziś piątek, spóźnię się do szkoły.
-Hahaha! - usłyszałam śmiech mamy.
-Czemu się śmiejesz? - zapytałam ubierając buty.
-Córciu dziś przecież jest piątek. - poinformowała mnie.
-Jak to.? - zrobiłam oczy jak 5zł.
-No tak. Coś ci się musiało przyśnić. Choć zjesz śniadanie i pojedziemy na zakupy.
-Dobrze. A chodzi ci o zakupy na moją imprezę urodzinową, która jest dzisiaj.? - zapytałam się.
-Tak dokładnie.
Zjadłam pyszne śniadanie, które przygotowała mi mama. Była najlepszą kobietą w kuchni jaką znałam. Nikt nie umiał tak pysznie przyrządzić naleśników jak ona.
-Już jesteś gotowa Dani? - zapytała mnie.?
-Tak mamo.- powiedziałam z radością.
Podczas drogi do centrum handlowego rozmawiałam z mamą na temat urodzin. Pytała się mnie czy wszystkich zaprosiłam i czy oznajmiłam ich, na którą mają przyjść. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Gdy tak sobie gawędziłam z mamą, ona powiedziała mi, że maja dla mnie niespodziankę z tatą.
-Jaką?! - zapytałam z wielką ciekawością.
-Nie powiem ci, ponieważ to jest w końcu niespodzianka.
Do centrum było już niedaleko, a ja myślałam o niespodziance.
-Co oni mogli wymyślić.? - mówiłam w myślach. - Może to będzie samochód. Przecież tata ma salon. Chociaż nie, przecież tata nigdy by nie wybrał mi sam samochodu bez mojej wiedzy. - tylko to chodziło mi po głowie.
Dojechałyśmy do centrum. Weszłyśmy z mamą do sklepu z ciuchami. Ja przymierzałam różne stroję, a mama doradzała mi. Cieszyłam się, że przyjechała ze mną, ponieważ sama zapewne bym niczego nie kupiła, gdyż nie mogłabym się zdecydować na żaden ciuch. Gdy przeglądałam sukienki, do ręki wpadła mi mała czarna. Była cudowna. Przymierzyłam ją.
-I jak mamo.? - zapytała mojego doradcy
-Świetnie wyglądasz kochanie. Bierzemy tą sukienkę.
-Naprawdę.? Ale zobacz ile ona kosztuje. - powiedziałam smutnym głosem
-Ceną wcale się nie przejmuj, przecież dziś jest twój dzień.
Od razu pobiegłam do kasy, aby zapłacić za sukienkę. Weszłyśmy z mamą jeszcze do paru sklepów, żeby zobaczyć co gdzie jest. Wybiła godzina 4. Musiałyśmy już iść, ponieważ byłyśmy obie umówione do fryzjera na 4:30. Po wyjściu od specjalisty od włosów, obie wyglądałyśmy jak królewny z bajki. Tata gdy ans zobaczył był zachwycony. Po powrocie do domu, ja poszłam się szykować. Była już 5, a ja miałam tylko godzinę czasu. Co prawda nie musiałam już stać przed szafa 2h, żeby wymyślić w co się ubrać. Upłynęła godzina, a ja jakimś cudem byłam gotowa.
-Dani. Chodź już! Mamy tylko 30 minut.
-Już idę!
Podczas drogi do clubu, w którym miała odbyć się impreza przypomniałam sobie o niespodziance.
-Powiecie mi w końcu co to za niespodzianka.?
-Bądź cierpliwa! - powiedziała mama
-Zobaczysz ją już za parę godzin. - odparł tata i po chwili dodał - Na pewno ci się spodoba....
Minęło pół godziny jazdy, nagle stanęliśmy. Zapytałam co się stało. Bałam się, że auto się popsuło.
-Tylko nie to. - mówiłam sobie w myślach.
-Już jesteśmy na miejscu. - usłyszałam z ust taty
Po wejściu do środka byłam zdziwiona. W całym lokalu było ciemno, nie było widać nawet jednej żywej duszyczki.
-Nic, moje urodziny to kicha. - powiedziałam z żalem
-Oj nie mów tak! Chodźmy na salę. - zaproponowała mama.
Zgodziłam się, ponieważ musiałam się upewnić czy na pewno nikogo nie ma. Gdy weszłam na parkiet sali, tata zaświecił światło, a ja wręcz oniemiałam. Dochodziły do mnie tylko 3 słowa: „ Happy birthday Danielle” . Moi wszyscy goście, chcieli zrobić mi niespodziankę i fajne wejście. Ucieszyłam się z tego powodu, bo kto inny wpadłby na taki pomysł?! Wszyscy po kolei zaczęli składać mi życzenia i dawać drobne upominki. Po życzeniach, zaprosiłam wszystkich gości na dyskotekę oraz mały poczęstunek. W pewnej chwili podszedł do mnie tata i powiedział, że teraz czas na tort i niespodziankę. Mnie ogarnęły wielkie emocję, nie z powodu tortu lecz niespodzianki. Zastanawiałam się co to może być.
-Danielle, teraz pomyśl życzenie. – rozkazał tata
-Dobrze, dobrze. – potwierdziłam. Pierwszy kawałek tortu był pokrojony oczywiście przeze mnie, resztę natomiast rodzice. Wszyscy goście zostali poczęstowani.
-Jesteś gotowa Dani? – zapytali mnie rodzice.
-Tak! Już nie mogę się doczekać, kiedy dowiem się co to jest! – powiedziałam z ekscytowana.
Na scenie zaświeciły się reflektory, a zza kurtyny wyjawiały się kolejno postacie. Nagle światło zgasło. Słyszałam jak ktoś ustawia się na scenie. Gdy znów zrobiło się jasno, zauważyłam, że jest to zespół One Direction.
-Aaaaa! Patt! Zobacz, to oni ! Kocham ich piosenki.! – wykrzyczałam do mojej przyjaciółki.
-Dobrze, już dobrze. Hahaha. – uspakajała mnie Patt przez śmiech.
Koncert chłopaków trwał około 2h. Wszyscy świetnie się bawili. Choć niektórzy nie znali tego zespołu, albo też nie lubili tej muzyki szaleli jak opętani. Podczas, gdy ja z przyjaciółką bawiłyśmy się jak w siódmym niebie, ona zaczęła do mnie rozmawiać.
-Ej, Dani! Widziałaś, jak ten jasny brunet się na ciebie patrzy ? – rzekła uradowana
-Nie prawda. Wydaje ci się. – rzekłam
-Podobasz mu się. Zobaczysz, że mam rację. – stwierdziła Patt
-Oj! Przestań już ! – rozkazałam – Bawmy się.
Po koncercie zespół zaprosił mnie na scenę i wręczył swoją nową płytę. Byłam zachwycona. Ja oczywiście musiałam się jakoś odwdzięczyć po tak szałowym koncercie. Zaprosiłam chłopców na imprezę. Zaraz po tym od razu pobiegłam do rodziców, aby im podziękować.
-Ej, Patt! Nie widziałaś mojej mamy i taty?  - zapytałam przyjaciółkę.
-Widziałam ich w Sali kominkowej. – odpowiedziała
Po paru chwilach znalazłam rodziców.
-To tu się schowaliście. – powiedziałam z bananem na twarzy
-Coś się stało. ? –zapytali
-Nie nic, tylko chciałam wam bardzo podziękować za tą niespodziankę. Jesteście najlepszymi rodzicami na świecie. – złożyłam im podziękowanie i troszkę się podlizałam
-Nie ma za co. A teraz znikaj i baw się dobrze. – kulturalnie mnie wygonili od siebie.
Ja znalazłam swoją grupę i zaczęłam z nimi balować. Po chwili zrobiło mi się gorąco. Postanowiłam wyjść na taras. Byłam tam sama, bynajmniej tak mi się wydawało do chwili, gdy ktoś nie dotknął mnie w ramię. Trochę się przestraszyłam, w końcu nie wiedziałam, kto to mógł być. Szybko zareagowałam obrotem w stronę tej osoby. Nie mogłam oczom uwierzyć. Był to jeden z członków zespołu.
-Cześć! Przepraszam, że cię przestraszyłem. Jestem Liam. Liam Payne. – przedstawił się
-Miło mi cię poznać. Ja jestem Danielle. A co do wystraszenia to nic nie szkodzi. – poinformowałam
-Wszystkiego najlepszego! – złożył mi życzenia
-A dziękuję. – podziękowałam
-Dasz się zaprosić na spacer? – zapytał trochę nieśmiało.
-Jasne! Chodźmy. – zgodziłam się
Podczas drogi rozmawialiśmy o ich koncertach, o sobie oraz o całym zespole. Zrobiło się już trochę chłodno, a że nie miałam żadnej marynarki, postanowiliśmy wrócić do clubu.
-Chcesz poznać chłopaków? –zapytał Liam
-Oczywiście! Z miłą chęcią. – zgodziłam się, ponieważ bardzo chciałam ich poznać.
Gdy byliśmy już w clubie poszłam poszukać Patt, ponieważ chciałam, aby ona także poznała członków zespołu, a że Liam nie miał nic przeciwko skorzystałam.
-Chłopaki chciałem wam kogoś przedstawić. – poinformował kolegów – To jest Danielle oraz jej przyjaciółka Pattie. – przedstawił nas.
-Miło nam. – powiedział jeden wcinający marchewkę – Ja jestem Louis, a to Harry, Zayn oraz Niall.
-Nam również jest miło.
Wszyscy razem usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że chłopcy są szaleńcami. Żaden temat nie mógł obyć się bez żartu. Moją uwagę najbardziej przyciągną Liam i oczywiście to z nim rozmawiałam najwięcej. Zauważyłam jak Zayn spogląda na Patt, która zagadała się z resztą.
-Psst. – szturchnęłam ją – zagadaj do Zayn’a chce z tobą pogadać.
Kiedy wróciłam do rozmowy z Liamem, on poprosił mnie do tańca. Przetańczyliśmy razem cały wieczór. Przyszła pora, aby się pożegnać ze wszystkimi gośćmi. Gdy wszyscy już wyszli, bynajmniej mi się tak wydawało, że wszyscy zauważyłam, że One Direction zostało. Wtedy podszedł do mnie Liam.
-Mogę cię odprowadzić do domu? – zapytał nieśmiało
-Jasne. Będzie mi bardzo miło. – zgodziłam się
Zanim wyszliśmy, pożegnaliśmy się z chłopakami, którzy śmiali się w najlepsze. Gdy spacerowaliśmy drogą do mojego domu, próbowaliśmy powiedzieć o sobie wszystko. Tak dobrze nam się rozmawiało, że nawet nie zauważyliśmy kiedy doszliśmy pod mój dom.
-To już tutaj. – poinformowałam znajomego
-Jak ten czas szybko mija. Może byśmy się jeszcze kiedyś spotkali. – zaproponował
-Chętnie.
-Może jutro? Masz wolne popołudnie? – zapytał
-Chyba raczej tak. Nigdzie się nie wybieram. – odpowiedziałam
-Cieszę się. To jesteśmy umówienie. – powiedział i po chwili dodał – Może dałabyś mi swój numer telefonu, żebym mógł się z tobą skontaktować w razie czego?
-Oczywiście. Już podaję.
Wymieniliśmy się numerami i pożegnaliśmy. Ja wbiegłam do domu. Byłam rozradowana, że ten dzień był taki wspaniały. Poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się w moją przydużą piżamę i usnęłam jak niemowlę.

__________________________________________________________
Jest pierwszy rozdział. ;) Mam nadzieję, że się spodoba. Komentować.;D 
jeszcze dziś postaram się dodać drugi ;P Miłego czytania.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz