sobota, 12 maja 2012

Rozdział 027


Amanda:

Nadszedł dzień odlotu do Londynu. Był wczesny ranek. Wszyscy chodziliśmy trochę nerwowi po domu i sprawdzaliśmy po 500 razy wszystkie swoje rzeczy, które spakowaliśmy, czy czasem czegoś nie zapomnieliśmy. Jednak kiedy już upewniliśmy się spakowaliśmy rzeczy do samochodu, zamknęliśmy dom, podjechaliśmy po Marcelinę i razem pojechaliśmy na lotnisko.
Po 2 godzinach byliśmy już na lotnisku w Katowicach. Tam skasowaliśmy bilety, oddaliśmy walizki do spakowania i wsiedliśmy do samolotu. Kiedy samolot zaczął stratować z moich oczu napłynęły dwie krople łez.
-Ama! Nie płacz. Przecież tu jeszcze wrócimy. – powiedziała do mnei Marcelina
-Tak wiem, ale dziwnie jest opuszczać miejsce, w którym spędziło się tyle lat.
-Kochanie, przecież my tam jedziemy tylko na okres wakacji. – powiedziała mama
-Wiem mamo, ale tu mam przyjaciół, z którymi się spotykam i w ogóle. A tam, nikogo nie będę znała.
-Ale poznasz, po to tam jedziemy. Więc młoda przestań już. – wkurzyła się trochę Majka
-Dobra, dobra. Ja to po prostu emocjonalnie przeżywam. – stwierdziłam i zamknęłam się spoglądając w okno i myśląc na jakiej jesteśmy już  wysokości.
Podczas naszego lotu, każdy robił co innego. Mama czytała, tata poddał się senności, Majka opisywała coś w swoim pamiętniku, Marcelina słuchała muzyki, a ja siedziałam bezczynnie gapiąc się w szybkę, zza której było tylko widać białe chmury.
-Ama. – odezwała się Marcelina. – Idziemy zobaczyć jak wygląda kabina pilota? – zapytała
-Zwariowałaś? Nie wpuszczą nas tam. – powiedziałam
-Tak sądzisz. Chodź przekonamy się. – powiedziała śmiało
-Ty naprawdę coś zjadłaś na odwagę. – mówiłam do niej, lecz ona mnie najwyraźniej nie słuchała
Kiedy podeszliśmy do drzwi od kabiny, pojawił się tam jakiś młody chłopak. Po jego ubiorze można było stwierdzić, że jest kelnerem, czy też hostessą choć to ostatnie porównanie było dość mylne.
-Dzień dobry. – przywitała go Marcelina, nie spodziewałam się tego po niej.
-Dzień dobry. W czym mogę pomóc ? – zapytał z błyskiem oku. Najwidoczniej Marcelina mu się spodobała.
-Czy możemy wejść do kabiny pilota? – zapytała nie wiele myśląc
-No nie wiem, czy można. – powiedział
-Oj proszę… jak ma pan na imię? – była dość śmiała
-Krystian… - odpowiedział zmieszany
-Ja jestem Marcelina, a to moja przyjaciółka Amanda. Bardzo nam miło. Możemy zwracać się do ciebie po imieniu?
-No jesteśmy praktycznie w tym samym wieku więc jak najbardziej tak.
-No więc Krystian, możemy wejść?
-Bardzo prosimy. – dołączyłam się do niej
-Zobaczę co da się zrobić. Zaczekajcie tu na mnie. – powiedział i wszedł do pilota
-Jak myślisz pozwoli nam ? – zapytałam przyjaciółkę.
-Oczywiście, że tak. Nie ma innego wyjścia, będziemy natarczywe. – usłyszałam z jej ust.
Czekałyśmy chwilę przed drzwiami kabiny, ale w końcu doczekaliśmy się .
-No i jak możemy ? – zapytałam Krystiana
-Tak, ale tylko na chwilę. Pilot musi mieć spokój.  – mówił
-Dziękujemy ci. Może jeszcze się spotkamy podczas tego lotu. – powiedziała Celka.
-No może tak. Wszystko przed nami. – wczuł się nagle w rolę.
-No więc w takim razie do zboczenia. – powiedziałyśmy i weszłyśmy do kabiny.
W kabinie było dość elegancko, jak na samolot. Tapicerka się świeciła, fotele były eleganckie w ogóle można by tu zamieszkać. Wszystko z Celą oglądałyśmy po cichu, żeby nie przeszkadzać kierującemu samolot. Ja wyszłam na chwilę, żeby zawołać Majkę, żeby zobaczyła, ale ona nie chciała. Powiedziała, ze jednak zrezygnuje z takiej okazji. Ja jeszcze wróciłam do Marceliny, żeby porozmawiać z pilotami, ale ta rozmowę nie trwała zbyt długo.
Po 15 minutach wyszłyśmy z kabiny i znów napotkałyśmy się na Krystiana. Tym razem nie uczestniczyłam z rozmowie Celi i chłopaka. Postanowiłam zostawić ich samych i wrócić na swoje miejsce.
-A gdzie Marcelina? – zapytała mama
-Rozmawia z takim jednym Krystianem. Chyba mu się spodobała. – odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Aha. A ile on ma lat? – zapytała z troską w głosie
-No w naszym wieku jest. – odpowiedziałam
-No tylko, żeby jej się nic nie stało. – martwiła się na zapas
-Oj mamuś. Nie stanie. Ona wie co robi. – powiedziałam i nałożyłam na uszy swoje słuchawki, w których leciały nuty piosenki *1D - EVERYTHING ABOUT YOU*  i znów pogrążyłam się w rozmyślaniu i patrzeniu w okno.

Danielle:

Obudziły mnie poranne promienie słońca. Poszłam do łazienki, aby wziąć szybki prysznic i się ogarnąć.  Po godzinie byłam gotowa. Wróciłam do pokoju, żeby pościelić łóżko, po czym usiadłam na nim wzięłam telefon do ręki i zaczęłam pisać sms’a do Liama.
„Cześć kochanie! Bardzo za tobą tęsknie. Kiedy przylecicie tutaj ? Nie mogę się doczekać.  Mam nadzieję, ze nie przeszkodziłam ci w czymś ważnym.  KOCHAM CIĘ MOCNO! xx „
Wysłałam sms. Wstałam z łóżka, zabrałam oczywiście telefon i zeszłam na dół na śniadanie. Była 10 rano. Trochę się zdziwiła, że po takiej nocy jak wczorajsza mogłam wstać tak wcześnie.  Weszłam do kuchni, gdzie siedziała mama i czytała prasę.
-Cześć mamuś. – przywitałam się
-Cześć. Co zjesz? – zapytała patrząc w druk
-Nie wiem. Zaraz sobie coś zrobię.  Co tam czytasz ciekawego ? – zapytałam patrząc w gazetę.
-A takie jakieś . Piszą o gwiazdach i nawet jest o twoich chłopakach.
-Jakich moich. Jeden jest mój. No, ale co o nich piszą?
-Proszę, sama sobie przeczytaj.  – podała mi gazetę i podeszła do lodówki.
Mama zaczęła szykować mi śniadanie, a ja zaczęłam czytać o chłopcach. Pisało tam, ze wyjechali do USA i prawdopodobnie na stałe się tam przeprowadzili.  Gdy to przeczytałam nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy też płakać ze śmiechu.
-Ale te brukowce są głupie. Piszą jakieś głupoty, żeby tylko pieniądze zarobić. – wyraziłam opinie do mamy
-No przecież to jest wiadome. Oni tak specjalnie, a potem piszą głupie swoje usprawiedliwienie w postaci sprostowania tej sprawy.
-Powinni zostać bajkopisarzami.  Chociaż nie wiem. – zaśmiałam się
-Dobra odłóż tą gazetę i jedz.
-Dziękuję.
Zaczęłam jeść śniadanie. Kiedy miałam wziąć do ust drugiego kęsa kanapki usłyszałam dźwięk sms. Szybko sięgnęłam po telefon do kieszeni spodenek. Zobaczyłam, ze napisał do mnie Liam, a jego sms brzmiał tak:
„Cześć kotku. Ja też bardzo za tobą tęsknie. I też nie mogę się doczekać kiedy się spotkamy. Ne nie przeszkadzasz, chętnie z tobą porozmawiam, bo na próby dopiero idziemy o 13:00 więc mam czas. Może wjedziesz na Skype? xx”
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha. Mama spojrzała na mnie z miną wtf?!, no bo czemu uśmiecham się do iPhona? Dziwna sprawa.
-Mamo, dokończę śniadanie w swoim pokoju. – powiedziałam z pośpiechem.
-Dobrze, ale coś się stało? – zapytała
-Nie nic. Tylko chcę porozmawiać z Liamem, a jest na Skype’ie.
-No idź. Na pewno się za tobą bardzo stęsknił.
-No, a jaa? Ja to normalnie jeszcze parę dni i zwariuję bez niego.  – powiedziałam i wybiegłam z kuchni jak jakaś rakieta. Szybko wbiegłam do pokoju, włączyłam laptopa szybko zalogowałam się na swoje konto Skype i połączyłam z dostępnym Liamem.
-Cześć kochanie ! – wrzasnęłam z radością
-No nareszcie mogę cię zobaczyć. – powiedział Liam
-Odliczam te dni do waszego przyjazdu i nie mogę się doliczyć. – powiedziałam ze skwaszoną miną
-No ja też czekam na powrót, ale niestety muszę zostać tu z chłopakami.
-Tak wiem. Rozumiem cię. Przecież damy radę. Emily z Hazza dają. Clo i Horan też, Loui z El również, a Zayn z Patt, chyba też się jakoś trzymają.
-No właśnie się nie trzymają.
-Jak to? Nie rozumiem?
-No Zayn z nią skończył. Ale ona się tym nie przejęła, powiedziała, ze będzie z Johnem.
-Czemu ona stała się taką świnią?
-Nie wiem Dani, ale może porozmawiajmy o czymś inny, a nie o Zaynie i Patt.
-Oczywiście. Co porabiacie ciekawego teraz? Chłopaki poszli na kuchnie po jakieś jedzenie, a ja rozmawiam z tobą.
-Aha. Fajnie…
-A ty co robisz?
-Właśnie jem śniadanie, a potem to nie wiem. Zobaczy się jeszcze.
-O proszę chłopaki już przyszli, zawoła ich?
-No jasne, muszę się z nimi przywitać.
-Zaczekaj chwilkę.
Liam odwrócił głowę od kamerki zaczął krzyczeć. „Lou, Hazza, Zayn, Nill, chodźcie tu szybko ! „ , a oni mu na to „ coś się stało?” . Zaczęłam trochę śmiać się pod nosem, bo nie chciałam, żeby było to słychać u Liama.
-Już idą.
-No czekam, czekam.
-O z kim gadasz? – zapytał się Niall
- Z Danille, chciała się z wami przywitać.
- Z Danielle? I dopiero teraz mi o tym mówisz? – powiedział Lou
 -No cześć chłopcy!  - przywitałam się z nimi – Co u was słychać?
-No witaj Danielle, stęskniliśmy się za tobą. – powiedział Hazza
-No, a kto by się za mną nie stęsknił ? No powiedzcie tak szczerze. – zaśmiałam się
-No tez prawda. – zastanowił się Louis
-Tommo, zasadziłam dla ciebie marchewki.
-Dla mnie? Ale naprawdę? Dla mnie? – był zdumiony
-Tak dla ciebie, zaczekaj pokarze ci. – wstałam i przyniosłam z parapetu doniczkę z marchewkami. – O rosną sobie tutaj.
-Jesteś kochana, do naszego przyjazdu na pewno urosną.
-No, a dla nas coś masz? – zapytał Zayn
-Dla was to będzie jak wrócicie. Ale może jeszcze coś wymyślę przez ten czas.
-No ja myślę.
-O Danielle, a może chcesz z nami coś zjeść. ? – zapytał miło Horan
-Zawsze. Przynieście sobie jedzenie, ja właśnie też mam przed sobą śniadanie to zjemy razem.
-Ok. Już po nie pędzę. – zerwał się Niall
Kiedy chłopaki przynieśli jedzenie, zasiedli przed kamerką i zaczęli ze mną jeść, a zarazem rozmawiać. Nasza rozmowa trwała około 2 godzin, ponieważ, Louis wygłupiał się z Hazzą, a Niall znów mówił, że szkoda mu tej pysznej kanapki, ale musi ją zjeść ponieważ jego żołądek za nią tęskni, Zayn zaś płakał i mówił, ze nikt go nie kocha, ale zaraz po tym śmiał się i mówił swoje słynne Vas hapenin’ .

Amanda:

-Gdzieś ty była tyle czasu? – zapytałam Marceline
-No jak to gdzie? Rozmawiałam z Krystianem. Wiesz to bardzo miły i sympatyczny człowiek.
-Tylko się nie zakochaj.
-Weź przestań. To była tylko zwykła rozmowa, nie wiem o co ci chodzi.
-Nic, widziałam tylko jak na ciebie patrzył.
-No jak? Normalnie, a jak się miał patrzeć.
-Oj ten jego błysk w oku i twoje odbicie.
-Ama, przestań. Chyba nie jesteś zazdrosna?
-Oczywiście, ze nie. Ja się właśnie cieszę, ze podobasz się mu.
-Tak. Fajnie , ale on mi nie za bardzo. Nie jest raczej w moim guście.
-Dobra. Dobra.
Usiadłam w ciszy nic już nie mówiąc. Tata przebudził się i zapytał gdzie już jesteśmy.  My natomiast nie odpowiedziałyśmy mu iż nie wiedziałyśmy. Obok ans przechodziła hostessa, zapytała nas, czy coś podać. Tata nie wiele myśląc zapytał czy jest dobry, obiad. My zaczęłyśmy chichotać, a Majka powiedziała, że w samolocie to raczej nie dają obiadów.
-Nie, myli się pani. Są specjalne zestawy obiadowe, jakie sobie państwo życzą? – podała  nam karty menu.
-To my może poprosimy zestaw tradycyjny? – zapytał nas tata.
-Może być.- zgodziliśmy się wszyscy.
Po paru minutach dostarczono nam zestaw. Zaczęliśmy jeść. Przy naszych możliwościach zjedlibyśmy ten obiad szybko, lecz w samolocie przy obcych ludziach, chcieliśmy zachowywać się bardziej kulturalnie i jedliśmy całe 30 minut. Kiedy zabrali już od nas puste talerze, jedna z hostess powiedziała do mikrofonu, abyśmy zapieli pasy, ponieważ za 10 minut będziemy lądować. We mnie zebrały się wszystkie emocje. Zaczęłam trochę dygotać, ponieważ bałam się lądowania, iż to był mój pierwszy lot samolotem. Razem z Marceliną i Majką złapałyśmy się za ręce zamknęłyśmy oczy i pomału lądowaliśmy.
-Żyje. – powiedziałam wysiadając z samolotu.
-ja też. – powiedziała Marcelina
-Nie było tak strasznie. – dodała Majka
Tata zadzwonił po wujka Robiego, żeby przyjechał po nas na lotnisko.
Nie minęło 30 minut, a wujek już czekał na ans przed lotniskiem. Nam trochę zeszło ze sprawdzaniem naszym paszportów, bagaży itd.
-Cześć stary! – przywitał się mój tata ze swoim bratem
-Jak ja cię dawno nie widziałem. -  powiedział wujek
-No minęło parę lat, ale takie życie.
Wsiedliśmy do samochodu i wujek zawiózł nas do swojego mieszkania, żebyśmy tam mogli zjeść dobry obiad, napić się herbaty.
Późnym wieczorem odwiózł nas do naszego mieszkania, które wynajęliśmy na okres naszego pobytu, było ładne i dość duże.
Wszyscy pod wpływem emocji i wrażenia po locie szybko zasnęli jak małe dzieci. 


____________________________________________________________________
Oj! Nad tym rozdziałem to się umęczyłam dobre 2 i pół godziny. Ogólnie to nei wiem jak wyszedł, ale mam nadzieję, że nie najgorzej. Głupio mi tak prosić, ale komentujcie te moje wypociny, bardzo was proszę. Zależy mi na waszej opinii. ;P
DZIĘKUJE WSZYSTKIM CZYTELNICZKĄ, ZA DUŻĄ ILOŚĆ WYŚWIETLEŃ. ;** KOCHAM WAS! *__* 

Kolejny rozdział postaram się dodać jutro, ale nie wiem jak to będzie. Myślę, że mi się uda. ;)

POZDRAWIAM ! ;*

7 komentarzy:

  1. szkoda że Zayn zerwał z Pattie . ;< . ale rozdział na serio świetny ! idzie Ci coraz lepiej , mała ; ** xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. zgodzę się z "bosiaaxx" idzie ci coraz lepiej. ! ;)
    szkoda, że Malik zerwał z Pattie . ;cc
    czekam na nn. ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie przeczytałam oba rozdziały 26 i 27 i powiem ci, że świetne są ! zgadzam się z powyższymi coraz lepiej idzie .:D
    A co do Pattie i Zayna, to coś mi się wydaje, że oni jeszcze będą razem, to nie może przecież tak smutno skończyć.;p

    Kocham ! ;**
    Alicja ! xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Heej ! ;*
    Jestem tu nowa i dopiero poszukuję blogów o One Direction. Tak jak ty jestem ich wielką fanką. Nie mam zamiaru pisać opowiadań, ale lubię je czytać. Przeglądając na stronach blogi o 1D natrafiłam na twój i bardzo mi się spodobało jak piszesz. ;p
    Gdybyś mogła mnie informować o kolejnych rozdziałach pisz: olcia1dlove@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. aaaaaaw! ;**
    JA JUŻ KOCHAM TWOJEGO BLOGA! POMIMO TEGO, ŻE ZAYN ZERWAŁ Z PATTIE! :D
    świetnie piszesz !;) będę wpadać tu częściej ! ^^^

    OdpowiedzUsuń
  6. wow! coraz to lepsze te rozdziały.;d
    widać zależy ci bardzo na czytelniczkach.! :D
    czekam na następne;) ciekawe co bd. z Zaynem i Patt. xd

    OdpowiedzUsuń
  7. właśnie przeglądałam tt i zauważyłam twoje tweety z blogiem, postanowiłam zajrzeć i tego nie żałuje.;d
    świetny blog! czekam na następny rozdział !
    Malinaa ! xx; )

    OdpowiedzUsuń