sobota, 5 maja 2012

Rozdział 025


*Oczami Liama

-No nareszcie wylądowaliśmy. – powiedział zmęczony Lou
-Też się cieszę, ale najbardziej to chyba nasz kochany Niall . – powiedział śmiejąc się Hazza
-Tak. On padł już po godzinie latania. – stwierdziłem.
-Wstawaj Horan ! – krzyknął mu nad uchem Zayn
-Zaraz jeszcze chwilkę. – odpowiedział
-Wstawaj Horan ! Pali się ! Wstawaj . – zawołał jeszcze raz
Wszyscy zrobiliśmy dziwne miny z przerażenia. Niall szybko zerwał się na równe nogi rozejrzał dookoła siebie, a my wybuchnęliśmy śmiechem.
-Z czego się śmiejecie ! Ewakuować się ! – zaczął się jego lament
-Usiądź Niall, usiądź. – mówił do niego ledwo Lou iż śmiał się w niebogłosy
-Jak samolot się pali !
-Niall, nic się nie pali, tylko chciałem cię obudzić. – uspokajał Zayn
-Wiecie, bez takich żartów. – powiedział poważnie po czym zaczął się śmiać sam z siebie
Wysiedliśmy z samolotu, wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy do hotelu. Tam mieliśmy jeden wielki pokój z 5 łóżkami. Byliśmy zmęczeni i położyliśmy się spać, lecz ja jeszcze przed śnięciem napisałem do Danielle.
„Cześć kochanie ! Już dolecieliśmy. Jesteśmy w hotelu. Przepraszam, że pisze smsa a nie dzwonię ale naprawdę nie mam siły. Idę spać. Kocham cię ! Liam xx „

*Oczami Danielle

Była 13:32 kiedy Lilly zadzwoniła do mnie, że już są na lotnisku. Z racji tego, że nikogo nie było w domu tylko ja , wzięłam kluczki do swojego auta, które dostałam na 20 urodziny i pojechałam po moich gości. Na lotnisko nie było strasznie tak daleko. Jadąc lubię słuchać muzyki, więc włączyłam sobie radio, w którym leciała <Oceana - Endless Summer>  . Bardzo lubię tą piosenkę i zaczęłam ją śpiewać. Że też byłam sama nie wstydziłam się. Po jakimś czasie dojechałam na lotnisko. Wyszukałam wzrokiem Matta iż on jak wiadomo mi już było najbardziej zawsze wyróżnia się z tłumu. Po chwili zauważyłam ich oboje. Podbiegłam do nich i się przywitałam.
-Cześć kochani!  - ucieszyłam się
-No witaj maleńka. – powiedział do mnie Matt
-Czy ona taka maleńka to ja nie wiem, ale wiem, ze ją kocham ! Cześć Dani!  - powiedziała Lilly
-No chodźcie. Jedziemy do domu. Bardzo się cieszę, ze przyjechaliście!
-My też się cieszymy, że miesiąc wakacji spędzimy w Londynie.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.
-Swoje rzeczy na razie postawcie tutaj, później pokaże wam wasze pokoje. A teraz chodźcie coś zjeść. – powiedziałam
-Ja to bym chciał iść na miasto. – stwierdził Matt
-No ot możemy zjeść na mieście jak chcecie.
-Dobry pomysł. Zobaczę ten sławny Londyn. Może się coś zmienił od mojego wcześniejszego pobytu. – powiedziała Lilly zakładając torebkę na ramie i szykując się do drzwi.
Wyszliśmy z domu i ruszyliśmy spacerem w stronę centrum.

*Oczami Amandy

-Marcelina nawet nie wiesz jak się cieszę, że możesz jechać razem ze mną do Londynu. – powiedziałam do przyjaciółki
-Ja też. Ogólnie to jestem zdziwiona, że dziadkowie mi pozwolili jechać. – zdziwiła się
-Przecież cię znają. Wiedzą, że sobie poradzisz. Jesteś rozsądną dziewczyną. A poza tym jedziesz z moimi rodzicami, Majką no i ze mną. Najpoważniejszą osobą w całej rodzinie Adamsów.
-Hahaha. – parsknęła śmiechem – Ty..najpoważniejsza…hahaha. Trzymajcie mnie bo nie mogę. A jeszcze ta rodzina Adamsów.
-No o co ci chodzi. To że nazywam się Malinowska nic nie znaczy. Chciałam być tajemnicza.
-Oj siostra siostra. – odezwała się Majka.
-Tak, słucham cię. – powiedziałam poważnie
-Nic. Po prostu jesteś głupia.
-Tak też cię kocham. Ależ tak wiem, ze ty mnie bardziej, dobrze nie kłóć się już ze mną.
-Hahaha ! Nie wiem czy ty coś piłaś, ale ok. Dobra ja lecę do Maćka. Nie chce mi się iść za bardzo do reszty.
-No, a co ja im mam powiedzieć? – zapytałam z oczami jak 5zł
-No jak to co? Prawdę. – odezwała się i poszła przed siebie.
-No wieć Marcelino zostałaś sama. Teraz możesz się bać. – mówiłam potężnym groźnym głosem.
-Tak już dygotam. Ale nie wiem czy to z tej groźby czy prośby.
-Ze wszystkiego maleńka. – śmiałam się
-Ok. ruszamy przed siebie. Bo noc nas zastanie, a my będziemy iść tym chodnikiem i iść.

*Oczami Patt

Leżałam na łóżku. Czułam się już lepiej niż ostatniej nocy. Lekarz tez powiedział, że jest ze mną coraz lepiej. Przeglądałam jakąś gazetę. Nie miałam co robić. Naglę na myśl przyszedł mi Zayn. Spojrzałam na telefon z myślą, że napisze lub zadzwoni. Lecz przez tą chwilę nic nie dzwoniło, nie było słuchać żadnego alarmu ani nic. Totalnie grobowa cisza. Zrobiło mi się smutno, że nawet nie zadzwonił, że dolecieli. Ale zaraz pomyślałam, że przecież może być zmęczony i aktualnie spać po locie. Przecież to jest wyczerpujące. Od razu po tej myśli na twarzy pojawił mi się uśmiech, a do mojej Sali wszedł jakiś mężczyzna. Myślałam z początku, że to do mojej lokatorki, lecz on podszedł do mojego łóżka.
-John ? – zapytałam patrząc na znajomą mi twarz
-Tak to ja. Nie poznajesz. ? – zapytał
-Poznaje, ale chciałam się upewnić. Co ty tu robisz?
-Przyszedłem cię odwiedzić. Jak się czujesz ?
-Już dobrze. Ale co cię naszło.
-To mnie naszło, ze ja coś do ciebie czuje Patt. – powiedział zdecydowanie.
-Ja wiem, ze ty tez jeszcze do mnie coś czujesz, ale nie chcesz tego wyznać, bo masz Zayna.
-Skąd wiesz jak on ma na imię ? -  zadałam dość głupie pytanie
-No wiesz jest sławny, nie ma co.
-Sorry. Głupia ja, ale nie myślę aktualnie.
-Widzę. Ale mam nadzieję, ze przez ten czas kiedy go nie ma pomyślisz o mnie i o nas.
-Ale Jonh, dlaczego chcesz wrócić ?
-Bo ja nadal cię kocham. I wiem co przeze mnie przeszłaś z narkotykami. Ale uwierz ja już nie biorę. Zerwałem z tym.  Znalazłem pracę, mieszkanie.
-Fajnie to słyszeć. Dobrze, ze sobie radzisz.
-To dzięki temu, że jesteś. Pamiętasz nasz pocałunek w clubie?
-Nie wracajmy do tego proszę.
-Dlaczego. Przecież fajnie było.
-Może i było, ale nie wspominam tego dobrze?
-Dlaczego?
-Bo o wszystkim  powiedziałam Zaynowi i źle mi z tym, ze to zrobiłam.
-Patt. Proszę wróć do mnie. – błagał mnie
-Nie wiem, ja muszę się nad tym zastanowić poważnie.
-Dobrze, ja poczekam ile będzie trzeba, ale z myślą, że będziesz na tak.
-Przepraszam. Koniec wizyty. Zabieramy panią na badania kontrolne.
-Patt zastanów się i daj mi znać. Cześć. – powiedział i wyszedł z sali, a ja pojechałam na badania.

*Oczami Danielle

-Nasz stary, piękny Londyn w ogóle się nie zmienił. – stwierdziła podekscytowana Lilly
-Widzę. Jest w ciąż taki sam. Nadal to cudowne słońce i zapach deszczu. – dodał Matt
-Ok. przestańcie już marzyć o mieście. Chodźmy coś zjeść, bo szczerze to od rana nic nie jadłam.
-No to trzeba było tak od razu ans pospieszyć. – powiedział wesoło Matt
-Chodźcie pokarze wam fajną knajpkę. Pierwszy raz poszłam tu z Liamem na pierwszą randkę.
-Zabrał cię do knajpy? – zapytała ze skwaszoną miną Lila
-To nie jest taka zwykła knajpa. Jest urocza. Akurat taka dla ciebie.
-Mówisz? No to pędźmy.
Szybkim krokiem dotarliśmy pod Tabasko. Zamówiliśmy obiad i usiedliśmy. Lila podziwiała piękno wnętrza i była zachwycona. Podczas gdy jedliśmy Matt opowiadał mi o tym co się z nimi działo przez te miesiące, a Lilly czasem dodawała swoje 3 grosze. W Tabasko byliśmy ponad 2 godziny. Totalnie straciliśmy rachubę czasu. Wróciliśmy do domu, pokazałam moim gościom ich pokoje i zeszłam na dół.  Wzięłam  telefon do ręki i zauważyłam, że mam jedną nieodebraną wiadomość od Liama. Zaczęłam czytać, a pisało w niej tak.

„Cześć kochanie ! Już dolecieliśmy. Jesteśmy w hotelu. Przepraszam, że pisze smsa a nie dzwonię ale naprawdę nie mam siły. Idę spać. Kocham cię ! Liam xx „ 

-Całe szczęście, ze dotarli szczęśliwie na miejsce. – powiedziałam sama do siebie
-Co ty tam mruczysz? – zapytał mnie Matt
-Nie nic. Idziemy obejrzeć TV ? – zapytałam
-Jasne. – odpowiedział
-No, a gdzie nasza gwiazda Lilly ?
-Aktualnie to ona jest padnięta i śpi.
-Aha. No to niech odpoczywa, a my idziemy lansować się na mojej kanapie. – zaśmiałam się
Usiedliśmy przed TV. Niestety musiałam oddać pilot Mattowi, musiał popstrykać po kanałach. W momencie kiedy on szukał czegoś odpowiedniego dla siebie ja odpisałam Liamowi. 

„Cześć miśku. Cieszę się, że szczęśliwie dolecieliście. Odpoczywaj – należy ci się chwila wytchnienia. Kolorowych snów. Love u ! xx „

-O nareszcie pasujący do mnie program ! – powiedział, a raczej wykrzyczał Matt
-Tak jaki? – spojrzałam na ekran
-No oczywiście Trace Urban & MTV.
-Aha więc teraz oglądamy MTV. Okey.
Zasiedliśmy wygodnie na kanapie i pogrążyliśmy się we śnie.

*Oczami Emily

-Drrrynnn! Drrrynnnn! – usłyszałam dzwoniący mój telefon. Zaczęłam szukać go wszędzie, ale w końcu znalazłam.
-Halo. – odezwałam się
-Witaj skarbie !  - poznałam, ze dzwoni radosny Harry – Jak tam u ciebie?
-Część kochanie! U mnie dobrze, ale ty mów jak po podróży. – powiedziałam
-Też dobrze. Właśnie wstaliśmy. Musieliśmy chwilę odpocząć.
-A to i tak jest tam u was cicho. – odpowiedziałam
-Oj uwierz mi, że nie. Musiałem wyjść z pokoju, bo Lou zaczął nawijać o swoim Kevinie, Liam zaś o swoim żelu do włosów. Zayn jaki on jest przystojny i że nadawał by się na okładkę Playboya , a Nialler krzyczy, że jest głodny.
-Aha. No ciekawie. A szczególnie z Zaynem. Powiedz mu, ze on nie jest z plebsu i że nadaje się do wyższej branży niż okładkę Playboya.
-Dobrze powtórzę mu. Zaczekaj chwilę mam kogoś na drugiej.
Odczekałam chwilę i znów usłyszałam słodki głos Stylesa.
-Dzwonił Paul. Powiedział, że za 30 minut będzie u nas. Przepraszam cię ale musze kończyć  i powiedzieć chłopakom, że musi być spokój.
-Dobrze. Kocham cię!
-Ja ciebie też.
Rozłączył się, a ja wzięłam jakąś książkę do reki i zaczęłam czytać.

*Oczami Harrego

-Ej chłopaki za 30 minut będzie tutaj Paul. – powiedziałem
-No i fajnie. – odpowiedział mi z radością Liam co do niego nie było w tym momencie podobne
-Liam i nic z tym nie zrobisz? – zapytał Zayn
-Masz rację Zayn. Musze naszykować transparent „Nieupoważnionym wstęp wzbroniony + Paul wie, że paczysz”
-Ha, ha Liam! Kocham cię.! – wykrzyczał Lou.
Każdy z nas nic sobie z tego nie zrobił, że Paul przyjedzie i nas odwiedzi. Położyłem się na łóżku i śmiałem się z resztą. Podszedł do mnie Lou z torbą cukierków, a raczej czekoladowych monet i powiedział, ze chce się ze mną pobawić kto więcej zje czekoladek w przeciągu 5 minut.
-Tak Louis, będzie bitwa.  – odpowiedziałem
-A mogę się do was dołączyć ? – zapytał Niall
-Niall nei musisz, i tak wiemy, ze byłbyś zwycięzcą. – zaśmiał się Zayn
-Tak ja ci kupie taki duży tort w kształcie pucharu. – powiedział Liam
-Ok. zaczynamy. Niall licz czas, a ty Zayn licz Harrego czekoladki.
-Ok. , a ja będę twoje Lou. – powiedział Liam.
Zabawa się zaczęła. Ja chciałem paść ze śmiechu, jak Lou je czekoladki. Robił to tak dziwacznie jak starsza babcia.
-Koniec czasu ! – powiedział Niall
-Ja naliczyłem u Louisa 35.- powiedział Liam
-A ja u Hazzy 32. – dodał Zayn
-Gratulujemy Loui. Nagrodę dostaniesz kiedyś na pewno.
Zaczęliśmy sprzątać wszystkie papierki. Do naszych drzwi ktoś zapukał był to Paul.
-no witajcie. Widzę, że jeszcze ten pokój żyję. Ubierajcie się i jedziemy w miasto, żeby zapoznać się ze sceną, na której wystąpicie za 2 dni.  – poinformował nas Paul i wyszedł.
W  15 minut byliśmy wszyscy gotowi. Musieliśmy się jakoś naszykować, bo przecież zobaczą nas ludzie. Paul czekał na nas przed pokojem.
-Już jesteśmy gotowi. – powiedział Liam
-No więc ruszamy.
Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy oglądać naszą scenę.


___________________________________________
I jest kolejny rozdział. Postarałam się go napisać dla was i napisałam go w godzinę i parę minut. Nie wiem jakim cudem, ale jakoś tak. Mam nadzieję, że się spodoba i że będziecie komentować. Krytykę też przyjmę. 

Następny nie wiem kiedy dodam, ale postaram się jak najszybciej. Mam już pomysły na dalsze losy bohaterów, ale kurde nie wiem jak to tak fajnie wszystko napisać, żeby dojść do tego co chce. Mam nadzieję, ze jakoś to przetrwam. 

Miłego czytania ! 

Kocham was !
Kasicz ! ; ** xx ;)

4 komentarze:

  1. woooooow ! świetny rozdział !
    ciekawa jestem co z Patt i Zaynem będzie ! ;)
    czekam na nn ! ; ** xx

    OdpowiedzUsuń
  2. podziwiam cię, że napisałaś to w godzinę. ja bym raczej nie dała rady. ;] a jeszcze do tego cudownie piszesz to musi być wrodzony talent ! aaaww ! Patt i Zayn właśnie, właśnie. punkt zainteresowania .;]
    czekam na nn. informuj na gg ; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Cięęęę !
    super jest ten rozdział.
    # Niall i płonący samolot. - jest moc. ; p

    dodawaj kolejny !

    Alicja ! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. pozwolę sobie dodać jeszcze jeden komentarz iż muszę się zgodzić z powyższymi Anonimowymi. podziw za szybkość w pisaniu + dokładnie kocham cię !za te twoje opowiadania haah ;) ;*

    OdpowiedzUsuń