środa, 2 maja 2012

Rozdział 023


*Oczami Liama

Obudziły mnie promienie słońca. Chciałem przytulić moją Danielle, lecz tylko poczułem jej poduszek. Zacząłem szukać ją ręką, lecz nie było jej. Przebudziłem się i pierwsze co spojrzałem, która godzina. Było już po 9:00. Przeciągnąłem się i leżałem. Po chwili usłyszałem czyjeś łkanie. Obróciłem się za siebie i na moim fotelu na kółkach zobaczyłem skuloną w kłębek Dani, która trzymała coś w ręce. Nie widziałem co to jest, ponieważ przeszkadzały mi w tym promienie słońca.
-Danielle, co się stało. – szybko zerwałem się na równe nogi.
-Nic takiego. – odpowiedziała cichutko.
-To dlaczego płaczesz ? – martwiłem się -  Ogólnie co ty za książkę trzymasz ?
-Harry Potera, ale to nie przez to .
-No więc co się stało. Mów. – pośpieszałem
-Bo…bo to wszystko dlatego, że już jutro wyjeżdżacie.
-Oj głuptasie. Nie płacz. Przecież nie wyjeżdżam na wieki.
-Ale ja będę strasznie za tobą tęsknić!
-Ja za tobą też, bardzo, bardzo, bardzo.
-Naprawdę? – spojrzała na mnie z pod zalanych łzami oczu
-Tak. Ale już nie płacz i chodź tu się przytul. – rozłożyłem ramiona
-Kocham Cię.
-Ja ciebie też. Ale już nie płacz dobrze?
-Dobrze, dobrze .
Przytuliłem swoją ukochaną, weszliśmy pod kołdrę i wylegiwaliśmy się.

*Oczami Harrego

-Ok. Śniadanie było dobre. Dzięki, ale ja teraz spadam do Emily na godzinkę.
-No dobra, ale żeby ci się nie przedłużyło, bo na 12 mamy być u producenta.
-Dobra. Będę… Na pewno będę przed czasem
Wyszedłem z domu. Wsiadłem do naszego auta i ruszyłem, naszą ulicą. Jadą włączyłem radio i posiewałem piosenki. Nie zdąrzyłem zauważy, a już byłem pod jej domem.
-Cześć kochanie. Też się cieszę, że cię widzę. – krzyknąłem gdy zobaczyłem moją Em
-Cześć wariacie. Też tęskniłam.
-Specjalnie mamy dziś dla siebie … - spojrzałem na zegarek – mamy dziś prawie półtorej godziny.
-Tylko? –zapytała zrezygnowana
-Na razie tak. Chyba, że przyjdziesz jeszcze dziś wieczorem mnie spakować.
-Aha. Zobaczę. No ,a le teraz to chodź tu, musze się porządnie tobą nacieszyć. – przyciągnęła mnie do siebie i zaczęła całować jak szalona.

*Oczami Danielle

-Dobra Liam. Zbieraj tą swoją zgrabną dupę i do łazienki ogarnij się, zjedz śniadanie i ruszamy.
-Ależ Danielle. Dlaczego ? – powiedział ze skwaszoną miną
-Bo ja tak każe. – zaśmiałam się sama z siebie – Nie ale Liam naprawdę już jest 9:40, a na 12 macie spotkanie z Paulem, a ty jeszcze śpisz w najlepsze.
-Jesteś dla mnie okrutna.
-No wiesz jak możesz. Ranisz
-Oj, przecież wiesz, że żartuję.
-Dobra, dobra. Marsz do łazienki. Ja się ubieram i schodzę na dół.
-Ok. Zaraz tam do ciebie dotrę.
Ubrałam się w krótkie spodenki, które na szczęście wzięłam na wszelki wypadek oraz założyłam koszulkę Liama. Wyglądałam trochę dziwacznie, ale co tam. Zeszłam na dół. W kuchni była Liama mama. Przywitałam się z nią, a ona zaprosiła mnie do stołu, żebym zjadła śniadanie.
-No jedz, nie krępuj się. Czuj się jak u siebie w domu.
-Dziękuje, ja poczekam na Liama.
-Jak wolisz. A jak się spało? – zapytała serdecznie
-Bardzo dobrze. Macie państwo bardzo przytulny dom.
-A dziękujemy bardzo. No możesz już zaczynać jeść, przyszedł nasz książę .
-NO jestem, jestem. – odezwał się Liam, wchodząc do kuchni
-No siadaj i jedz. – uśmiechnęła się jego mama i wyszła
-Bardzo cię męczyła ? – zapytał Liam
-Nie dlaczego. Twoja mama to bardzo miłe kobieta. Powinieneś dziękować Bogu, że taką masz.
-Wiem. Robie to codziennie. Ale też dziękuje za jeszcze jedną rzecz, a raczej osobę.
-No za tate też, dobrze robisz, że dziękujesz.
-Nie za rodziców oddzielnie. Ale za ciebie też przecież. – powiedział, nachylił się nade mną i cmoknął w usta.
Zaczęliśmy jeść śniadanie. Było smakowite. Widać było, że mama Liama jest dobrą gospodynią.
(pół godziny później)
-Cześć mamo! Cześć tato! Przyjadę jeszcze, ale dopiero po trasie koncertowej. Jak wrócę z USA.  – powiedział Liam
-Będziemy czekać na ciebie. – odpowiedziała
-No tylko przywieź też swoją dziewczynę. – uśmiechnął się tata
-Dobrze. Na pewno ją jeszcze przywiozę.
-Dowidzenia. – pożegnałam się i wyszliśmy z domu
Przed domem stał nasz, a raczej samochód Liama. Kiedy wsiadaliśmy ktoś krzyknął
-Ej Liam zaczekaj! – obróciliśmy się, była to jedna z sióstr Liama, Nicol , zaraz za nią była Ruth
-Co chciałeś odjechać tak bez pożegnania? – zapytała Ruth
-Nie oczywiście, ze nie, ale nie mam za wiele czasu. – powiedział ze smutkiem
-Nic nie będziemy cię zatrzymywać. Udanej trasy koncertowej braciszku.
-Dziękuje. Trzymajcie się ciepło.
-Ty też i oczywiście Danielle. – powiedziała Nicol
-Do zobaczenia. – powiedziała ze zdecydowaniem Ruth.
W końcu wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy.

*Oczami Patt

Leżałam na łóżku szpitalnym, ale w innej sali. Zdziwiło mnie to, bo nie pamiętałam dlaczego mnie tu przewieziono. Obok mnie chodziła młoda pielęgniarka, zapytałam się jej dlaczego tu jestem.
-Zaraz przyjdzie do pani lekarz i wszystko pani wytłumaczy. – odpowiedziała i wyszła.
Na lekarza nie musiałam czekać zbyt długo, ponieważ przyszedł na obserwacje.
-Panie doktorze, co się ze mną wczoraj działo. Dlaczego tu jestem? – zapytałam
-Jak to? To pani nie pamięta Cop się wczoraj działo? – zapytał zdziwiony
-Pamiętam tylko do momentu, jak zaczęłam pluć krwią i że mnie gdzieś zabrano i to wszystko.
-Aha rozumiem. Zaraz pani wszystko wytłumaczę.
Wziął moją kartę i zaczął coś w niej pisać. Kiedy skończył wszystko mi wytłumaczył. Już wiedziałam, że miałam operacje, bo wykryto jakiegoś guza. Lekarz wyszedł, a po chwili zobaczyłam w drzwiach postury moich rodziców.
-Cześć córciu! Jak się masz? – zapytała mama łapiąc mnie za dłoń.
-Już lepiej, ale wczoraj miałam operację. – odpowiedziałam
-Już wszystko wiemy. Twój doktor nam powiedział. – odpowiedział tata
Usiedli obok mnie i zaczęli ze mną rozmawiać. Wiedziałam, że dziś nie wyjdę do szpitala, po tej operacji. Rodzice siedzieli u mnie ponad godzinę. Kiedy wyszli zadzwonił mój telefon.
-Słucham. – odebrałam
-Cześć kochanie to ja Zayn. Jak się czujesz. O której po ciebie przyjechać?
-Cześć Zayn. Dobrze. Dziś nie wyjdę ze szpitala. Miałam wczoraj operację. Jeszcze mnie tu przytrzymają.
-Co się stało, zaraz u ciebie będę.
-Zayn. Nie przyjeżdżaj. Masz swoją pracę. Nie możesz teraz zawalić tego wszystkiego jutro waletujecie do USA, musisz się spakować.
-Ale ja muszę być przy tobie. Praca nie jest najważniejsza.
-Zayn, przestań do cholery jasnej. Nie jestem małym dzieckiem. Mam też rodziców. Wiem, że chcesz mi pomóc, ale uwierz, bardziej pomożesz mi tym, że wyjedziesz i że będziesz się spełniać zawodowo niż ślęczeć tu nade mną.
-Dobrze już dobrze. Musimy się w takim razie pożegnać przez telefon, bo inaczej nie dam rady. Nie lubię takich pożegnań.
-Kocham Cię. I pamiętaj, że masz o mnie nie myśleć jak wylecisz do USA.
-No nie wiem. To będzie ciężkie.
-Zayn, nawet się nie warz. Od czasu do czasu możesz, ale wiesz z umiarem. Zadzwonie do ciebie jak wyjdę ze szpitala.
-No ja myślę. Muszę kończyć kocham cię. Widzimy się za parę tygodni. Pa !
-Do zobaczenia!

*Oczami Danielle.

-Liam, ty teraz jedź do tej wytwórni, dołącz do chłopaków, a ja się ogarnę, pomogę coś mamie i tak o 16 przyjdę do was. Wezmę też Emily, pomożemy wam się spakować.
-Dobrze. Będę tęsknił za tobą.
-Liam, to tylko 3 godziny rozłąki.
-3 godziny? 4 kochanie, 4. I tylko? Dla mnie to aż.
-Przestań kochasiu, przestań. A teraz jedź już bo się spóźnisz i mnie znienawidzą.
-To ostatnie jest wykluczone. Za bardzo cię lubią. Ale dobrze zmykam już, ale musisz mi jeszcze dać buziaka.
-No dobrze masz. – złożyłam namiętny pocałunek na jego ustach, zamknęłam drzwi od samochodu i weszłam do dom, a od odjechał.
-Cześć mamo jestem! – powiedziałam
-No to dobrze. Nie musisz mi w niczym pomagać, dziś nic nie robię. Mam zamiar odpocząć, bo mam dosyć.
-Mamo, mamusiu, mamuniu.
-Tak?
-A może byśmy tak poszły na zakupy i byś sobie kupiła coś ładnego.
-Nie chce mi się Danielle.
-Oj mamo. No weź. Na pewno będziecie mieć teraz w pracy jakieś bankiety, a poza tym za tydzień, nie cały, bo w niedziele są urodziny babci Harriety. I musisz ładnie wyglądać. Daj się namówić, proszę.
-No dobrze. Już dobrze. Ale musisz na mnie chwilę poczekać, bo musze się ogarnąć.
-Nie ma co, ja też musze coś ze sobą zrobić.
Poszłyśmy się obie szykować. No jak na prawdziwą kobietę to nie zajęło nam to dużo czasu, akurat dziś. Minęło pół godziny i już byłyśmy gotowe. Wsiadłyśmy w samochód i pojechałyśmy do centrum handlowego.
(pół godziny później)

-Mamo świetnie jest ci w tej sukience, powinnaś ją kupić. – powiedziałam do mamy
-Tak sądzisz? – zapytała nieśmiało
-Tak. Pasuje do ciebie idealnie. Tata będzie zachwycony.
-Jak tak mówisz to biorę.
Mam kupiła sukienkę i poszłyśmy do innych sklepów. Łaziłyśmy tak bez opamiętania. Cała galerię handlową przeszłyśmy wzdłuż i wszerz. Pod koniec, gdy już miałyśmy wychodzić, do głowy przyszła mi myśl, żeby zrobić sobie koszulkę z posturami chłopców i z napisem Liam, Niall, Zayne, Harry, Louis, I love you and miss you.”  
-Zaczekaj mamo, ja pójdę tylko jeszcze do jednego miejsca.
-Dobrze. Będę w kawiarni, muszę napić się kawy.
-Ok. Wrócę za jakieś 15 minut.
Poszłam tam gdzie trzeba i załatwiłam swoją sprawę. Tak jak mówiła zajęło mi to 15 minut. Skoczyłam do kawiarni po mamę i pojechałyśmy do domu. W domu zaczęło się oglądanie wszystkich ciuchów, które zakupiłyśmy dla mamy.
-Popatrz mamo, jaką koszulkę sobie kupiłam. – pokazałam koszulkę, którą sobie wymyśliłam
-Pomysłowe.  – odpowiedziała mama
-Pomyślałam, że może będzie im miło jak zobaczą taki napis.
-No na pewno. Ale ja też muszę ci cos pokazać.
Mama wyjęła z torby jakąś sukienkę w kolorze beżowym i do tego takie same szpilki.
-Wow. Mamo, gdzie sobie kupiłaś te rzeczy?
-To nie jest dla mnie. – odpowiedziała
-A dla kogo, przecież nie dla taty.
-Dla ciebie. Pomyślałam, że przyda ci się taka sukienka.
-Mamooo! Dziekuje jesteś kochana.
Wybiła 15:00. Poszłam szykować się do wyjścia do chłopaków. Założyłam koszulkę z chłopakami, czerwone rurki i czarne conversy. Uczesałam się w koka, który przypomniał artystyczny nie ład na głowie. Minęło mi z tym wszystkim jakieś 15 minut. Zadzwoniłam do Emily, czy idzie ze mną. Odpowiedziała, że tak.  Była 15:30, Em była już u mnie w domu.
-Więc co idziemy ? – powiedziałam zamykając za sobą drzwi.
Po niedługim czasie znalazłyśmy się w domu chłopaków. Było tak totalne galimatias.
-Co wy tu zrobiliście? – powiedziałam rozczarowana.
-My nic. Tylko próbujemy się pakować.
-Aha. Fajnie.
-O cześć Danielle, przyszłaś mnei spakować. –powiedział zadowolony Louis , który jadł marchewkę.
-No ciebie to zawsze.
-Tym razem nie musisz, Eleanor z Clo przyszły i spakują mnie i Nialla.
-Miłe z ich strony. Więc ja z Em mamy do spakowania, Liama, Harrego i Zayna.
-O spakujecie mnie? Ale jesteście miłę. – powiedział zadowolony Zayn.
-Ej Danielle, jaką ty masz fajną koszulkę, pokaż ją od przodu. – powiedział Liam
-Proszę, to dla was, żebyście wiedzieli, że będę tęsknić.
-Zakochałem się w tej koszulce. – powiedział Niall
-Liam, Niall, Zayn, Harry, Louis I love you and miss you. My też cię kochamy I będziemy tęksnić. – powiedział Zayn
-No właśnie. Ja nie wiem jak ja to wytrzymam. – powiedział Liam
-Dobra przestańcie. Trzeba was spakować.
Wzięłyśmy się wszystkie do pracy. Oczywiście chłopaki też nam pomagali, ale trochę w inny sposób. Każdy po kolei mówił jakieś żarty, a to też wywalali specjalnie nam ciuchy. Ale w końcu doszliśmy do mety. Skończyliśmy pakować ich rzeczy.
-No to teraz będzie jakieś party.  – włączył muzykę Zayn, powiedział, że dziś chcę się pokazać ze strony Dj’a .
Zaczęliśmy się bawić, to znaczy najpierw bić na poduszki, potem jeszcze inne rzeczy. Tak zeszło nam do wieczora. W końcu każdy odprowadził swoją dziewczynę do domu. Niall poszedł, gdzie indziej, Loui też, Harry tez poszedł w ich ślady, a Zayn i Liam poszli razem ze mną.
-Dzięki, że mnie odprowadziliście. Jutro się widzimy, tak ? –zapytałam
-Oczywiście. Musicie jechać z nami na lotnisko.  –powiedział podekscytowany Liam
-No tak, tak. Szkoda, że nie będzie Patt. – powiedział ze smutkiem Zayn
-Nie przejmuj się. Przecież w końcu wyjedzie z tego. 
-No wiem. Do zobaczenia jutro rano! – pożegnał się mulat
-Pa kochanie. – powiedział czule Dady.
Weszłam do domu. Poszłam wziąć prysznic. Powiedziałam rodzicom, ze jutro jadę z chłopakami na lotnisko. Poszłam do swojego pokoju, nastawiłam sobie budzi na 6:00 rano i położyłam się grzecznie spać.

 
I mamy: " boski Dj Malik "



_____________________________________________________________

Jest kolejny rozdział. Nie wiem jakim cudem wyszedł on aż tak długi, no ale niech mu będzie. Kolejny zaczynam pisać już teraz, bo nabrałam weny twórczej. Mam nadzieję, że ten wam się spodoba. 
I jak już czytacie to proszę komentujcie dobra? - opinia jest ważna ! :D
 

2 komentarze:

  1. zajebiście ! ;)
    oj rozstanie z nimi będzie ciężkie, na lotnisku. ;d
    szybko dodawaj kolejny ! ;P
    kocham ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. małaa ! już cię kocham ! ;)
    przeczytałam 3 opowiadania i się zakochałam. :D powaga !
    świetna jesteś w tym pisaniu. !
    i nie rezygnuj ! ;P

    OdpowiedzUsuń